Rzeszowianie ostatni raz świętowali zdobycie trofeum 49 lat temu. Z kolei lublinianie nie mieli okazji sięgnąć po to trofeum. Dla podopiecznych Stepne’a Antigi niedzielny finał by pierwszym w historii klubu. Przez dwa ostatnie lata docierali do półfinałów, w których przegrywali rywalizację z Jastrzębskim Węglem.
Siatkarze Asseco Resovii zdobywali Puchar Polski trzy razy, ostatnio 39 lat temu czyli w 1987 roku. Z kolei w finale drużyna z Rzeszowa ostatnio wystąpiła 11 lat temu. W 2015 roku przegrała trofeum z Treflem Gdańsk (1:3). W półfinale uporała się z Jastrzębskim Węglem 3:1.
Smaczku rywalizacji tegorocznych finalistów dodawał fakt, że na trenerskiej ławce Asseco Resovii zasiada Massimo Botti. Włoch jest twórcą mistrzostwa Polski Bogdanki LUK Lublin. Z nim lublinianie wygrali Challenge Cup, pokonując w finale Cucine Lube Civitanova.
Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęli mistrzowie, którzy po ataku Wilfredo Leona i asie Kanadyjczyka Fynna McCarthy’ego (2:0). Na 4:1 podwyższył Kewin Sasak. Finał obserwował selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy Nikola Grbić. Przy prowadzeniu lublinian, po asie Leona, o przerwę w grze poprosił szkoleniowiec rzeszowian Massimo Botti. Leon w polu zagrywki nie zwalniał, trafił w głowę libero Pawła Zatorskiego (9:2).
Lublinianie dyktowali warunki. Przy 11:3 drugą przerwę wykorzystał Botti. Na 13:4 zapunktował Jakson Young. Asseco nie ustrzegła się błędów. Po jednym z ich przegrywała 6:15. Z kolei autowy atak Artura Szalupka przesądził o 12-punktowej stracie rzeszowian (8:20). Partia otwarcia zakończyła się błędem rzeszowian na siatce (25:15).
Po wyrównanym początku (3:2) mistrzowie Polski powoli zaczęli odjeżdżać z wynikiem (7:2). Natychmiast o przerwę poprosił Botti. W międzyczasie na placu gry zameldował się Jakub Bucki, który zastąpił Karola Butryna.
Lubelski ekspres odjeżdżał z wynikiem. Po asie Leona na tablicy było już 15:9 i drugi czas wykorzystał opiekun rzeszowian. Udało się nieco zmniejszyć straty (16:13), ale tylko na chwilę
W końcówce a ataku z piłki sytuacyjnej zapunktował rozgrywający Bogdanki LUK Marcin Komenda (23:16). Drugiego setbola rzeszowianie obronili blokiem na Aleksie Grozdanovie. Partię zakończył atakiem po prostej Leon (25:20).
Trzeci set rozpoczął się od ataku Buckiego (0:1). Kemen Cebulj podwyższył na 2:0. Lublinianie musieli odrabiać straty. Na 4:4 atak zakończył Leon. Po raz pierwszy w niedzielnym finale to siatkarze Bogdanki LUK zmuszeni zostali do gonienia wyniku: 5:6, 6:8, 7:9, 8:10, 10:12. Po efektownej akji, przy zagrywce Leona, drużyna trenera Antigi doprowadziła do remisu (12:12). O przerwę poprosił Botti. Po asie Grozdanova ekipa z Lublina wyszła na 15:13. Teraz Asseco Resovia była w odwrocie: 18:16, 19:17, 20:18, 23:20. Set i mecz zakończył autowym atakiem Jakub Bucki.
– Czuję się fenomenalnie. To kolejne trofeum na półkę. Nie ma czasu na dłuższy odpoczynek, za dwa dni kolejny mecz, tym razem w lidze. Pokazaliśmy po raz kolejny, że wyszliśmy na ten finał i wygraliśmy. Staraliśmy się każdy nas mocny element wykorzystać – powiedział po spotkaniu Kewin Sasak, atakujący Bogdanki LUK Lublin.
Bogdanka LUK Lublin - Asseco Resovia Rzeszów 3:0 (25:15, 25:20, 25:20)
Bogdanka LUK: Komenda (2), Leon (15), McCarthy (5), Young (11), Sasak (12), Grozdanov (7), Hoss (libero) oraz Gyimah.
Asseco Resovia: Janusz, Poręba (1), Szalpuk (2), Butryn (1), Demyanenko (4), Cebulj (13), Zatorski (libero) oraz Louati (5), Bucki (6), Sapiński (6), Shoji.
Sędziowie: Szymon Pindral, Sławomir Gołąbek.
Widzów: 12852.

















Komentarze