Na bagnistych łąkach, na pograniczu Włodawy i Okuninki, odnaleziono ciało 37-letniej Emilii K. Kilkudniowe poszukiwania zakończyły się tragicznym odkryciem, a ich finał otworzył serię trudnych pytań, na które odpowiedzi wciąż szukają śledczy. Choć wstępne wyniki sekcji zwłok nie wskazują na udział osób trzecich, prokuratura zleciła kolejne badania, by jednoznacznie ustalić przyczynę śmierci kobiety.
Prokuratura Rejonowa we Włodawie otrzymała już wstępny raport biegłych. Na ciele Emilii nie stwierdzono obrażeń świadczących o przestępczym działaniu, jednak medycy nie byli w stanie jednoznacznie określić przyczyny zgonu. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, jaki wskazano na tym etapie, jest wychłodzenie organizmu.
– Na obecnym etapie postępowania można przyjąć, że najbardziej prawdopodobną przyczyną zgonu było wychłodzenie organizmu – przekazał prokurator Marek Zych, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Zlecono jednak dalsze, szczegółowe badania, w tym toksykologiczne.
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się we wtorek, 6 stycznia, około godziny 22. Emilia podróżowała samochodem z mężem drogą wojewódzką nr 812 Chełm–Włodawa. W okolicach Okuninki, po sprzeczce, kobieta wysiadła z auta i oddaliła się w nieznanym kierunku. Nie miała na sobie zimowej odzieży – była jedynie w bluzce, a tej nocy temperatura spadła do około –10 stopni Celsjusza.
Zgłoszenie zaginięcia wpłynęło dopiero następnego dnia – dokonała go matka kobiety, zaniepokojona brakiem kontaktu z córką. Od środy w poszukiwaniach brało udział ponad 100 osób, w tym policjanci, straż graniczna, strażacy ochotnicy oraz wolontariusze. Przeczesano około 250 hektarów terenu, wykorzystując drony, quady i skuter śnieżny. Ciało Emilii odnaleziono w niedzielę, w rejonie dopływu rzeki Tarasienki do Włodawki, niecały kilometr od miejsca, gdzie wysiadła z samochodu.
Śledztwo prowadzone jest obecnie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci (art. 155 Kodeksu karnego). Równolegle badany jest również inny, wyjątkowo delikatny wątek – czy doszło do narażenia kobiety na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia poprzez nieudzielenie jej pomocy.
Policja potwierdza, że w związku z zachowaniem męża Emilii prowadzone jest odrębne postępowanie. Za takie przestępstwo grozi do trzech lat pozbawienia wolności. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów, a śledczy czekają na pełne wyniki badań i końcowy protokół z sekcji zwłok.

















Komentarze