W mijającym tygodniu kontrakty z Górnikiem podpisali Kamil Nowegoński i Luka Gucek. Pierwszy z nich wyszedł po raz kolejny w wyjściowym składzie, a Słoweniec zaczął spotkanie wśród rezerwowych i na nieoficjalny debiut musiał poczekać do końca pierwszej połowy.
W wyjściowym składzie zielono-czarnych pojawił się testowany Mateusz Hołownia. To 27-letni obrońca pochodzący z Białej Podlaskiej. Przygodę z piłką nożną zaczynał w Niwie Łomazy, a potem przeniósł się do TOP 54 Biała Podlaska. Stamtąd trafił do juniorskich drużyn Legii Warszawa, a później trafił do pierwszego zespołu. W sezonie 2017/2018 grał w Ruchu Chorzów po czym wrócił do stolicy. Później występował w Śląsku Wrocław i Wiśle Kraków, a następnie ponownie w Legii. Sezon 2020/2021 był dla niego zapewne niezapomniany, bo zagrał w dziewięciu meczach w ekstraklasie i sięgnął z „Wojskowymi” po mistrzostwo Polski. W kolejnej kampanii zagrał w 10 spotkaniach PKO BP Ekstraklasy i zdobył jednego gola (przeciwko Zagłębiu Lubin). Po uzbieraniu 44 meczów na najwyższym szczeblu w Polsce przeniósł się do Turcji by reprezentować Bandirmaspor Kulubu. Po powrocie do Polski pozostawał bez klubu, a w sezonie 2024/2025 został piłkarzem GKS Tychy. W rundzie jesiennej zagrał w 10 spotkaniach, a wiosną nie pojawił się na boisku ani razu. Po zakończeniu sezonu pożegnał się z tyskim zespołem i obecnie pozostaje bez klubu.
W pierwszej połowie, która była wyrównana, nie padła żadna bramka, a najlepszą okazję w 31 minucie miał Branislav Spacil jednak spudłował z bardzo bliskiej odległości.
– Wydaje mi się, że możemy pozytywnie odbierać pierwsze 45 minut. Dobrze realizowaliśmy założenia taktyczne i szkoda, że nie strzeliliśmy żadnego gola. Myślę, że nie było na boisku widać, że między nami, a Górnikiem jest dwa poziomy rozgrywkowe różnicy – powiedział w rozmowie z klubowymi mediami Mateusz Jarzynka, obrońca Avii.
Po przerwie obaj trenerzy mocno „pomieszali” w składach. Zielono-czarni z czasem zaczęli przeważać, ale nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę ekipy ze Świdnika. W 60 minucie Avia objęła prowadzenie. Po wycofaniu piłki do Dawida Olszaka bramkarz Górnika zagrał pod nogi Wiktora Marka, a ten skorzystał z „prezentu” i wpakował piłkę do siatki. Łęcznianie wyrównali w 78 minucie. Po dośrodkowaniu z lewej strony najlepiej w „szesnastce” gości zachował się Gucek i strzałem głową trafił na 1:1 i mecz zakończył się remisem.
– To bardzo miłe uczucie strzelić gola w debiucie ale jestem pewien, że to dopiero początek. Z niecierpliwością czekam na to, by strzelić tyle goli, ile tylko zdołam w lidze i pomóc drużynie odnieść tyle zwycięstw, ile to możliwe – powiedział Gucek po swoich pierwszych 45-minutach w barwach Górnika Łęczna. – Trudno analizować takie spotkania pod kątem wyniku, ponieważ główną korzyścią sparingów ma być odpowiednie przygotowanie do meczów ligowych. Natomiast każdy zebrał trochę minut i powoli idziemy do przodu – dodał Egzon Kryeziu.
Słoweniec podzielił się także swoimi wrażeniami z pracy z trenerem Szatałowem.
– Muszę przyznać, że trwający okres przygotowawczy jest jednym z najtrudniejszych, jakie miałem. Mam nadzieję, że to nam pomoże. Budujemy w sobie optymizm, rozmawiamy między sobą, trenujemy i przygotowujemy się do startu rozgrywek. Na pewno damy z siebie wszystko – dodał pomocnik zielono-czarnych.
Co czeka obie drużyny w najbliższym czasie? 24 stycznia Górnik na swoich obiektach zmierzy się z kolejnym trzecioligowcem – Chełmianką. Z kolei Avia tego samego dnia zagra u siebie z rezerwami grającej w PKO BP Ekstraklasie Korony Kielce.
Górnik Łęczna – Avia Świdnik 1:1 (0:0)
Bramki: Gucek (78) – Marek (60).
Górnik: Pindroch (46 Olszak) – Jaroszyński (46 Gucek), Hołownia (81 Stępniak), Abbott (46 Osipiuk), Ogaga (46 Bednarczyk), Kryeziu, Deja (55 Ahmedov), Nowogoński, Orlik (89 Kołodziejczak), Tkacz (55 Janaszek), Spacil (63 Santos).
Avia: I połowa: Białka – Rozmus, Jarzynka, Zbozień – Janik, Jodłowski, Uliczny, zawodnik testowany – Remeniuk, Dave Djalme Assuncao – Zuber. II połowa: Bartnik – zawodnik testowany, Kursa, Dobrzyński – Pigiel, Zawadzki, Kamiński, Kalinowski – zawodnik testowany, Wąsowicz – Marek.
czerwona kartka: Kursa (85 minuta – za drugą żółtą).

















Komentarze