Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Koperta pełna strachu

Czy dwóch mężczyzn przyjętych na Oddział Zakaźny Szpitala Neuropsychiatrycznego w Abramowicach zakaziło się wąglikiem? Najprawdopodobniej nie, ale lepiej dmuchać na zimne. Dlatego położono ich w izolowanych salach i poddano obserwacji.
Trafili do szpitala we wtorek. – Nie mają objawów charakterystycznych dla zachorowania na wąglik – mówi dr Artur Kościański, dyrektor ds. lecznictwa tego szpitala. – Nie wydaje mi się, aby choroba ta trafiła do Polski, ale zostaną przez pewien czas u nas na obserwacji. Nic więcej w tej sprawie nie powiem, aby nie siać paniki. Na podstawie nieoficjalnych informacji udało się nam ustalić, że jeden z mężczyzn dostał list z innego kontynentu. Zdziwił się, ponieważ nie ma tam ani rodziny, ani nikogo znajomego. Ponieważ nie znał języka angielskiego, w którym była przesyłka, poszedł do tłumacza. List był podobno dziwnej i niepokojącej treści (nie ustaliliśmy, czy zawierał jakąkolwiek substancję). Mężczyźni przestraszyli się. Zgłosili się na policję. List wysłano do badania do Państwowego Zakładu Higieny. Adresata przesyłki i tłumacza hospitalizowano. Sanepid nie dostał oficjalnego zgłoszenia w tej sprawie, podobnie jak Wydział Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie, który dowiedział się wszystkiego od Dziennika. W ciągu pół godziny wydział ustalił, że żadna ze służb wojewody nie wydawała decyzji o hospitalizacji. – Być może o skierowaniu do szpitala zadecydował lekarz, do którego zgłosili się mężczyźni – powiedział Marcin Pawlak, zastępca dyrektora wydziału. – Dotychczasowe badania wątpliwych przesyłek, które docierają do Warszawy z całego kraju, nie potwierdziły obecności wąglika. Ekspertyz przesyłek pochodzących z Lubelskiego jeszcze nie ma.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama