Bąkiewicz przyjeżdża do Zamościa na rozprawy w Sądzie Rejonowym i II Wydziale Karnym. Zarzuca mu się popełnienie wykroczenia z art. 494 § 1 pkt 1 kodeksu wyborczego, czyli prowadzenia bezprawnej agitacji w budynku zamojskiego ratusza w sali Consulatus, w której mówił, że „polityka migracyjna będzie szła do góry od Donalda Tuska i nie daj Boże Rafała Trzaskowskiego, który zostanie prezydentem i będzie wszystko klepał. Nasze życie odmieni się na zawsze”.
Radni z klubu Koalicji Obywatelskiej złożyli zażalenie. Sprawa trafiła do sądu, na Bąkiewicza nałożono grzywnę w wysokości dwóch tysięcy złotych. Zbiegło się to mniej więcej w czasie z doniesieniami tygodnika „Newsweek” o majątku twarzy Ruchu Obrony Granicy. Wynikało z nich, że były były prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości nie posiada prawie nic - ani nieruchomości, ani samochodu, ani oszczędności. Przynajmniej oficjalnie, choć prowadzi wystawne życie, w jego dokumentach komorniczych widnieją jedynie obrączka ślubna i strój piłkarski.
Bąkiewicz nie zgodził się z wyrokiem nakazowym, więc sprawa agitacji wyborczej wróciła na wokandę. W minionym tygodniu odbyła się pierwsza rozprawa.
49-latek, cytowany przez „Tygodnik Zamojski”, zaprzeczył stawianym mu zarzutom, nazywając je „nonsensem”, „skandalem”, „nadużyciem”, „formą nacisku o charakterze politycznym, a nie merytorycznym”. Podkreślał, że są one efektem „represji” kierowanych przeciwko niemu przez rząd Donalda Tuska, czyli „Targowicę”. Bąkiewicz, któremu towarzyszył poseł Janusz Kowalski z Prawa i Sprawiedliwości, zaatakował też radnych z KO.
- Okazuje się, że twarz Koalicji Obywatelskiej w Zamościu to twarz pełna rasistowskich schematów i dyskryminacji. Jeśli myśleliście, że czasy segregacji ludzi to zamierzchła i złowroga przeszłość, jesteście w błędzie. Radna Tuska pokazała dziś dobitnie, jak wygląda ich „tolerancja”. Z jej narracji wynikało, że jestem człowiekiem wyjętym spod prawa - pisał Bąkiewicz na Facebooku.
Poseł Kowalski przekonywał zaś, że cały proces jest „groteską”, a „policja Marcina Kierwińskiego” ściga człowieka, który tylko „wyrażał sprzeciw wobec nielegalnej migracji”.
„Radna Tuska”, wywołana do tablicy przez Bąkiewicza, to Agnieszka Jaczyńska, która zeznawała w charakterze świadka. Również odniosła się do sprawy w mediach społecznościowych.
- Z uwagi na dobro tego postępowania oraz przez wzgląd na szacunek dla organów ścigania i Sądu, nie będziemy komentowali toczącej się sprawy oraz wyjaśnień obwinionego Roberta Bąkiewicza do momentu wydania wyroku w I instancji. Tymczasem sam Robert Bąkiewicz oraz wspierający go poseł Janusz Kowalski, we wczorajszych komentarzach i wypowiedziach, poza salą sądową, wydali już wyrok w niniejszej sprawie, nie czekając na werdykt niezawisłego Sądu. Co więcej, w swoich przekazach medialnych posunęli się do pomówień wobec nas - radnych klubu Koalicji Obywatelskiej, a sam Robert Bąkiewicz we wpisie w mediach społecznościowych, również do gróźb dotyczących toczącego się procesu. Składali oni też oświadczenia odnoszące się do zeznań świadków zeznających na rozprawie. We właściwym czasie ustosunkujemy się do tego szczegółowo. Jednocześnie rozważamy skorzystanie z odpowiednich środków ochrony prawnej w związku ze zniesławiającymi i naruszającymi nasze dobra osobiste wypowiedziami Roberta Bąkiewicza - przekazała Jaczyńska.
Świadkiem był też Rafał Zwolak, prezydent Zamościa. Po wszystkim opublikował taki wpis:
„Zeznawałem przed Sądem Rejonowym w Zamościu w procesie karnym przeciwko Robertowi Bąkiewiczowi. Znany z kontrowersyjnych wystąpień działacz został obwiniony o prowadzenie agitacji wyborczej w zamojskim ratuszu. To on w 2021 r. zagłuszał przemówienie Powstańczyni Warszawskiej Wandy Traczyk-Stawskiej, a jego publiczne wystąpienia regularnie ocierają się o mowę nienawiści. W Zamościu także przekroczył granicę. W moim odczuciu zakłócał obrady Rady Miasta, prowadził agitację wyborczą. Mam prawo do takiej oceny, a jako prezydent także obowiązek, by złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa do organów ścigania. I nieważne, czy ktoś prowadzi agitację podczas sesji, w czasie przerwy, z mównicy w sali Consulatus czy na korytarzu - to jest Urząd Miasta - więc łamie prawo. Zgodnie z art. 108 Kodeksu wyborczego zakazuje się prowadzenia kampanii i agitacji na terenie urzędów administracji samorządowej. Nie interesuje mnie, kto jest z jakiej partii i kogo reprezentuje. Jeżeli na terenie urzędu, ale także w mieście, będzie łamane prawo, za każdym razem takie działania zgłoszę do prokuratury. Wobec każdego bez wyjątku. To mój obowiązek”.

















Komentarze