Lubelska drużyna przyzwyczaiła się, że do wszystkich swoich rywali ma daleko. Jednak w sobotę czeka ją bardzo bliski wyjazd. Można powiedzieć wręcz, że będzie się czuła na parkiecie przeciwnika jak w domu. Galiczanka Lwów na co dzień występuje bowiem w roli gospodarza w Biłgoraju, a to przecież miejscowość oddalona od Lublina o niespełna 100 km. Nic dziwnego, że kibice organizują, aby pojechać na południe województwa lubelskiego. Lubelski klub może zapewne liczyć także na wsparcie miejscowych fanów, bo ich w tamtych rejonach nie brakuje.
PGE MKS El-Volt na pewno nie może zlekceważyć najlepszego ukraińskiego zespołu. Lwowianki są do gry w Biłgoraju przyzwyczajone i rozgrywały tam zarówno mecze Orlen Superligi, jak i Pucharu EHF. W tych drugich rozgrywkach nie poszło im jednak zbyt dobrze, bo potknęły się już na pierwszej przeszkodzie – hiszpańskiej ekipie Replasa Beti-Onak. W Superlidze natomiast walczą o awans do czołowej szóstki. Obecnie są tuż za nią, na siódmej pozycji. Galiczanka nie pomogła sobie osiągnąć tego celu w ostatniej kolejce, kiedy niespodziewanie uległa na wyjeździe Piłce Ręcznej Koszalin 25:28.
– Żal nam tych punktów. Wiedzieliśmy, że w Koszalinie będzie ciężki mecz, ale popełniliśmy dziś za dużo błędów w ataku, było za dużo strat. Nasza skuteczność w obronie w pierwszej połowie też pozostawia wiele do życzenia. Na pewno sporo elementów chcielibyśmy poprawić. Będziemy dokładnie analizować to spotkanie, bo musimy walczyć dalej – mówiła Tetyana Shtefan, druga trenerka Galiczanki.
Lubelski klub jest w trakcie wyjazdowego maratonu. Zaczął się on w środę w Kaliszu, a kolejnymi przystankami są Biłgoraj oraz Kobierzyce. – Nie mamy zbyt dużo czasu na trening. Po powrocie jest jeden dzień na regenerację, później jest analiza meczu i rywala. Robimy co możemy, ale nie jest łatwo – mówi Wiktoria Gliwińska, szczypiornistka PGE MKS El-Volt Lublin.
- My cieszymy się, że te mecze są. Po to trenujemy, by grać. Tak naprawdę tylko na meczach możemy pokazać, co potrafimy. Chcemy dawać kibicom emocje i dla nas samych to też są niesamowite przeżycia. Każda z nas chce grać – dodaje Paulina Wdowiak, bramkarka lubelskiej ekipy. - Musimy przypilnować tej mentalności. Musimy dalej ciężko trenować, bo sporo grania przed nami. Zostało dużo tych spotkań. Jest dużo do stracenia, ale też dużo do zyskania. Jest duży potencjał w tej drużynie i liczę na to, że będziemy szli tą drogą – kończy trener biało-zielonych, Paweł Tetelewski.
Sobotni mecz w Biłgoraju rozpocznie się o godz. 16. Bezpośrednią relację można obejrzeć na platformie Emocje.tv.

















Komentarze