Słucham i uszom nie wierzę. Ale słucham dalej, bo ten facet ma w sobie coś wyjątkowego, przykuwa uwagę. W jego głosie słychać pasję, entuzjazm, radość. Słychać autentyczność. Ludzie mu wierzą i chcą wejść do jego szalonego, kolorowego, fascynującego świata. Nie ma w nim logiki, nie ma jakiegoś większego sensu, ale jest świetna zabawa.
Kim jest ten wariatuńcio? Z jakiej choinki się urwał? Facet, którego od pierwszego usłyszenia pokochali Polacy, to Jurek Owsiak, niedoszły student psychologii i ASP. Miłośnik polskiego rocka, trochę dziennikarz, trochę konferansjer, trochę artysta. Kiedy ogłasza, że powołał do życia Towarzystwa Przyjaciół Chińskich Ręczników nikt nie wie o co chodzi. Co to za towarzystwo? Owsiak nie zamierza niczego tłumaczyć: Niech sobie każdy odpowie jak chce. Może nie znaczyć nic i może znaczyć wszystko. Ważne, że brzmi fajnie, egzotycznie, intrygująco. Inaczej niż wszystko dotąd. Kiedy pada hasło, żeby uwolnić słonia to też nie wiadomo o co chodzi, ale u schyłku PRL-u brzmi to jak radosny manifest wolnościowy.
Owsiak intryguje, irytuje, szokuje, zachwyca i porywa. Jest bezpretensjonalny i naturalny, a przy tym barwny jak rajski ptak. Jest zaprzeczeniem wszystkiego, co mieliśmy w Polsce przed 1989 rokiem; nijakości, zwyczajności, poprawności. Jest inny, jest jakiś. Ma odwagę, by taki być; by iść w poprzek, gdy inni idą prosto, by kopniakiem otwierać drzwi, który zawsze były zamknięte.
Podobnie jak tysiące innych młodych ludzi w Polsce czekam na jego audycje w Rozgłośni Harcerskiej, na jego teksty w „Na przełaj”, a od 1991 roku na jego „Brum” w radiowej Trójce, „Róbta, co chceta” w telewizyjnej Dwójce i „Kręciołę” w radiowej Jedynce.
27 stycznia 1989 roku Jurek Owsiak organizuje wielogodzinny koncert „Letnia zadyma w środku zimy”, który ściąga publiczność z całej Polaki. Młodzi ludzie czekają przed warszawską „Stodołą” już od czwartej rano. Występ kilkunastu polskich artystów i zespołów rockowych, w tym VooVoo, Kolaboranów, T.Love, Tomka Lipińskiego, transmituje na żywo Rozgłośnia Harcerska. To sukces: artystyczny, organizacyjny, medialny, za którym pójdą kolejne fantastyczne koncertowe wydarzenia: Zadyma na Torwarze, Festiwal w Jarocinie, Przystanek Woodstock (od 2018 pod nazwą Pol’and’RockFestival).
Muzyka łączy, daje radość i wolność. Jurek Owsiak ma za sobą wielką i wierną publiczność. To młodzi ludzie o otwartych sercach i kolorowych duszach, którzy chcą zmieniać świat. Cokolwiek Owsiak wymyśli – pójdą za nim jak w dym. Kiedy w 1992 roku zaprasza do swojego programu lekarzy i spontanicznie apeluje o wsparcie finansowe na zakup sprzętu medycznego dla umierających dzieci, to odzew z Polski jest natychmiastowy. Ludzie wierzą Owsiakowi. I chcą pomagać.
3 stycznia 1993 odbywa się pierwsza zbiórka pieniędzy, „Pierwszy Finał”, który spotyka się z wielkim społecznym odzewem i kończy finansowym sukcesem. Dwa miesiące później Jerzy Owsiak i Walter Chełstowskiego powołują do życia Fundację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Tak zaczyna się historia spektakularnej, największej w Polsce i jedynej na świecie akcji społecznej, której fenomen wymyka się jakimkolwiek ocenom.
A wszystko za sprawą pewnego wariatuńcia z Rozgłośni Harcerskiej, który – na wspak, na przekór, w poprzek, wbrew wszystkiemu – chciał zmieniać świat i szukał do tego kompanów. Chyba sam nie wierzył, że znajdzie się ich aż tylu: zwyczajnych, fajnych, dobrych ludzi, którzy wspólnie dokonają rzeczy niemożliwych.
Magdalena Bożko-Miedzwiecka – dziennikarka, rzeczniczka prasowa. Publikowała w Dzienniku Wschodnim, Newsweeku, Newsweeku Historii, Rzeczpospolitej, Twórczości, Akcencie, Karcie. Laureatka dziennikarskich nagród, m.in. Ostrego Pióra Business Centre Club, nagród w konkursie prasowym Mediów Regionalnych im. Jana Stepka za reportaże historyczne i społeczne, nagród Salus Publica Głównego Inspektora Pracy, nagrody im. Bolesława Prusa Związku Literackich Polskich.

















Komentarze