Dziewczyny pokazują zdjęcia, które przez wiele miesięcy wysyłał im 25-latek z Białegostoku. Są ich dziesiątki. Dobrze zbudowany, umięśniony facet, owłosiona klata. Nagi. Penis we wzwodzie i w stanie spoczynku. Przy nim linijka lub miarka. Albo i nie. Na łóżku, na kanapie, przy lustrze. Do niektórych kadrów zakłada białe damskie pończochy. Do innych czarne. Fotografuje się też w stringach. I od drugiej strony. Używa zabawek erotycznych.
Zdecydowanie nachalny. Pisze z różnych numerów. Zdarza mu się dzwonić. I wysyłać groźby.
- To bardzo nieprzyjemne i obciążające psychicznie – mówi Martyna. - Pierwszy raz w życiu poczułam prawdziwy strach – opowiada Julia.
Czy przyjdzie pod dom?
Martyna mieszka w Lublinie, sprzedaje nieruchomości, jej numer pozostaje publicznie dostępny, podpina go do ogłoszeń.
- Nieznany mi człowiek zaczął wysyłać wiadomości z obleśnymi zdjęciami. Na chwilę przestawał. I znowu je wysyłał. Raz tylko poprosiłam, żeby do mnie nie pisał. Nie chciałam wchodzić z nim w żadną dyskusję. Nie posłuchał. Zablokowałam numer. Nękał mnie więcej z kolejnych. Wszystkie blokowałam. Ale to nic nie dawało. Cały czas zakładał nowe i nowe. Jednego dnia potrafił wysyłać zdjęcia i wydzwaniać z trzech różnych – relacjonuje.
Dziewczyna mówi, że bycie bombardowaną nagością wywołuje uczucie trudne do opisania.
- Pojawia się ogromny dyskomfort. Znika poczucie bezpieczeństwa. Trwało to długo, a on zachowywał się, jakby czuł się całkowicie bezkarny. W pewnym momencie zaczęłam realnie obawiać się o życie i bezpieczeństwo bliskich. Nie wiem przecież, czy któregoś dnia nie przyjdzie pod mój dom albo pod miejsce mojej pracy, czy nie spotkam go gdzieś niby przypadkiem na mieście – mówi Martyna.

„Fajny Romeo”
Julia uprawia triathlon, studiuje na Uniwersytecie Warszawskim i prowadzi korepetycje z matematyki. Stąd też 25-latek z Białegostoku pobrał do niej kontakt. Pierwsze niechciane nagie zdjęcia dostała w marcu 2025 roku. Próbowała zablokować jego numer telefonu, oczywiście bezskutecznie, wiadomości nie ustawały, zmieniały się tylko dziewięciocyfrowe ciągi w smsach i nieodebranych połączeniach, stosował identyczne metody, jak w przypadku Martyny. Julia postanowiła zgłosić sprawę na policję.
Na komisariacie w Białymstoku potraktowano ją lekceważąco. Policjanci mieli sugerować, że to sposób na podryw. Jedna z funkcjonariuszek podobno skomentowała nawet: „O, fajny Romeo”. Julia kilkukrotnie usłyszała, że stawia poważne oskarżenia i ma czas, żeby się z nich wycofać.
Kiedy w lipcu 2025 roku jej zgłoszeniem zajęła się mniej sceptyczna i bardziej zaangażowana śledcza, poznała tożsamość 25-latka z Białegostoku. Na Instagramie opowiadała, że „stalker” mieszka ulicę obok. Zaczęła odbierać głuche telefony. Mężczyzna w słuchawce wydawał odgłosy sugerujące, że się masturbuje.

Blokowanie numeru
Pod koniec lata śledztwo wszczęła Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ w Białymstoku. Julia nie była jedyną kobietą, która zgłosiła uporczywe nękanie ze strony 25-latka. Prokurator Krzysztof Wojdakowski połączył jej sprawę ze zgłoszeniem innej dziewczyny.
Ta anonimowo opowiadała później w „Gazecie Wyborczej”, że 25-latka poznała pobieżnie dawno temu na imprezie u znajomych i wiedziała o nim tylko tyle, że miewał lub nadal ma problemy z narkotykami.
31 grudnia 2025 roku obie dowiedziały się, że Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ umorzyła śledztwo.
Prokurator Wojdakowski argumentował w uzasadnieniu, że „zdarzenia będące przedmiotem przeprowadzonego postępowania, jakkolwiek z całą pewnością negatywne, nie zawierają znamion czynu zabronionego”. Nie cechowały się bowiem „uporczywością”. Sprawca nie był w swoich zachowaniach „nieustępliwy” i „przekorny” w „złej woli”. Wysyłał wiadomości nie tylko do „obcych, ale też osób sobie znanych”. A poza tym pokrzywdzone „miały możliwość skutecznego zablokowania otrzymywania kolejnych wiadomości z danego numeru”.
Sześćdziesiąt kobiet
W połowie stycznia Julia opisała to wszystko na Instagramie. Apelowała: „Jeśli ktoś z was rozpoznaje tego człowieka albo ta historia brzmi znajomo, bardzo proszę, napiszcie do mnie. Potrzebujemy więcej zgłoszeń i więcej głosów poszkodowanych dziewczyn”.
Pytam ją, jak odzew.
- Na ten moment mamy ponad sześćdziesiąt zgłoszeń od innych poszkodowanych kobiet, ale z dnia na dzień dostajemy kolejne wiadomości od dziewczyn, które też ten mężczyzna nękał – przekazuje Julia.
Wśród nich jest i 50-latka, i 16-latka. W oficjalnym trybie na policję skargi na zachowanie 25-latka z Białegostoku zgłosiło do tej pory prawie czterdzieści kobiet. Z całej Polski.
- Jedna z nich jest modelką i ogłaszała się na portalu agencji modelingowej. Najczęściej jednak pobierał numery z ogłoszeń na stronie internetowej z korepetycjami dla dzieciaków. Nie we wszystkich przypadkach oczywiście był dziewczynom całkowicie obcy. Myślę, że około połowa miała z nim wcześniej jakąś styczność. Niektóre spotykały się z nim przez Tindera. Z innymi chodził do przedszkola czy liceum. Były też takie, które poznały go przypadkowo na mieście i nawiązała się między nimi luźna, koleżeńska relacja. Tym bardziej były więc zaskoczone tym, co się wydarzyło – opowiada Martyna.
Lublinianka dodaje pozostałym dziewczynom odwagi. Aktywnie udziela się w mediach społecznościowych, chyba można nazwać ją kimś w rodzaju influencerki, na TikToku ma ponad sto tysięcy obserwujących, potrafi się bronić, odpowiednio sprawę nagłośnić, przeciwstawić się nękaniu.
- Wiem, że ten chłopak mieszka w Białymstoku i ma 25 lat. Nie mam pewności, czy obecnie pracuje, czy pomaga w firmie ojca. Informacje na jego temat zdobyłam po nagłośnieniu tej sprawy. Zgłaszali się do mnie jego byli znajomi, przyjaciele, koleżanki, kolejne poszkodowane. Sama nie byłam w stanie znaleźć praktycznie niczego, nie ma profili w social mediach. Do tej pory nie kierował wobec mnie bezpośrednich gróźb. Ostatnio jednak skontaktował się z nim białostocki dziennikarz. A on stwierdził, że jestem chora psychicznie. Że to ja rozsyłam jego zdjęcia i odpowiadam za zamieszanie wokół niego. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z prawdą. Typowe przerzucanie winy i odwracanie odpowiedzialności – opowiada Martyna.
Chory
Dziennikarz to Maciej Chołodowski z białostockiego oddziału „Gazety Wyborczej”. W swoim artykule 25-latka tytułuje fikcyjnie: „Paweł”. W rozmowie ze mną Martyna używa jego prawdziwego imienia, ale respektuję jego prawo do zachowania anonimowości.
Fragment artykułu z „GW”: „Paweł wciąż mieszka z rodzicami w okazałym domu jednorodzinnym. Skontaktowałem się z jego ojcem. Zapewniał, że od dawna jest załamany zachowaniem syna, ale nie może nic z tym robić, bo Paweł jest dorosły i poczytalny. Nie zgadza się, aby ktoś udzielił mu pomocy psychologicznej czy psychiatrycznej. Podkreślił, że w tej sytuacji ofiarą jest także Paweł, („bo jest chory”), poszkodowana jest także cała rodzina”.
Próbuję dodzwonić się pod jeden z numerów 25-latka z Białegostoku, ale nikt nie odbiera. Kilka wiadomości z rozsyłającym nagie zdjęcia mężczyzną wymienić udaje się za to Chołodowskiemu. Ten pisze mu: „Nie zostało udowodnione, że rzekome zdjęcia są prawdziwe oraz rozsyłane z premedytacją”. Martynę, bo to o nią chodzi, choć w publikacji „GW” jej imię nie pada, nazywa „pustą kobietką” i „wariatką żerującą na cudzym nieszczęściu”, która złośliwie upublicznia jego wizerunek.
Pasy i pokruszone kolana
- Mam wrażenie, że przez zażywanie substancji odurzających bywa nieświadomy tego, co robi i mówi – ripostuje Martyna.
25-latek z Białegostoku czasami wysyła groźby. Do jednej z kobiet pisał: „Myślę, że ciężko żyć z pokruszonymi kolanami”. Do innej: „Twoja koleżanka, jak i ty, dokładnie za plecy zerkajcie, bo śniło mi się, że samochód was rozpierdoli pod klatką na pasach”.

- Jestem w stałym kontakcie z dziewczynami z całej Polski. Wiele z nich zgłaszało sprawę na policję i spotykało się z lekceważeniem. Jedna usłyszała, że ten mężczyzna po prostu ją podrywa. Innej powiedziano, że jej życiu ani zdrowiu nic nie zagraża. Mimo że ją śledził, obfotografowywał i się tym chwalił, znał jej adres, wysyłał listy i groźby. Była też dziewczyna, która o stalkingu z jego strony mówiła już w 2024 roku. Usłyszała, że rozsyłanie nagich zdjęć do kobiet, które sobie tego nie życzą, czy uporczywe dobijanie się z różnych numerów, nie jest według policji niczym nielegalnym. W dwóch przypadkach prokuratura w Białymstoku umorzyła postępowania, argumentując, że można przecież zablokować numer telefonu. To absurdalne – złości się Martyna.
- Dalej po części odczuwam zagrożenie, lęk. Jednak nie wiemy, do czego ten mężczyzna jest zdolny. W ostatnich tygodniach ja osobiście nie dostawałam żadnych wiadomości, ale moje koleżanki już tak. Widać więc, że pomimo trwającego śledztwa w prokuraturze, dalej czuje się bezkarnie – dodaje Julia.
Złośliwe wiadomości
Julia przymierza się do odwołania od decyzji Prokuratury Rejonowej Białystok-Północ.
- Moje doświadczenia z policją i prokuraturą w Lublinie są znacznie lepsze niż dziewczyn w Białymstoku. Zaniosłam tam bardzo obszerną dokumentację i na tym etapie nie mam większych zastrzeżeń. Choć również tam spotkałam się z komentarzem, że są to jedynie złośliwe wiadomości, a nie uporczywe nękanie. Ja postrzegam to jednak jako realne naruszanie mojej prywatności, strefy bezpieczeństwa. Życia, po prostu. Poczucie zagrożenia potęguje fakt, że jestem osobą publiczną, moje imię, numer telefonu i miejsce pracy są łatwo dostępne – wylicza Martyna.
Wstrząs
- Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Lublinie. Policjanci niezwłocznie wykonują wszystkie czynności zlecone przez prokuratora – informuje nas podinsp. Kamil Gołębiowski z lubelskiego KMP.
- Nie udzielamy na tym etapie postępowania informacji w zakresie przedmiotowego postępowania. Postępowanie to pozostaje na biegu, są realizowane czynności procesowe – przekazuje nam Prokuratura Regionalna w Lublinie.
Martyna mówi, że czeka na szybkie rozwiązanie sprawy. Nagie zdjęcia od 25-latka z Białegostoku dostawała jeszcze niedawno.
- Najbardziej przerażające, że wśród jego ofiar znajduje się także dziewczyna, której te wszystkie obrzydliwe wiadomości wysyłał, gdy miała 15 lat. Świadomość, że takie zdjęcia trafiają do dzieci, które często boją się o tym powiedzieć dorosłym, jest dla mnie bardzo trudna, wręcz wstrząsająca – kręci głową Martyna.

















Komentarze