– W ciągu niespełna 30 minut przejechało 76 samochodów. To wąska droga osiedlowa, nieprzystosowana do takiego ruchu – pisze do redakcji Katarzyna, mieszkanka ul. Czumy.
Według mieszkańców kierowcy masowo omijają nowe światła, skracając sobie drogę przez osiedle. Największy ruch jest między 6.40 a 8.00.
Setki aut na godzinę
Jak wynika z niezależnych pomiarów wykonanych przez mieszkańców:
57 aut w 15 minut – 228 na godzinę,
32 auta w 5 minut – 384 na godzinę,
30 aut w 5 minut – 360 na godzinę.
– To droga kategorii D – dojazdowa. Dziś w pół godziny przejechało nią 138 samochodów. Ludzie trąbią, poganiają nas, gdy chcemy wyjechać z posesji – czytamy w kolejnym zgłoszeniu.

Tak na mapie mieszkańcy Czumy rozrysowali nam zakres problemy objazdu, który zaczęli robić sobie liczni kierowcy.
Mieszkańcy mówią o hałasie, spalinach i strachu o dzieci, które rano idą same do szkoły. Na Czumy nie ma przejść dla pieszych, a auta – jak twierdzą – jadą znacznie szybciej niż dozwolone 30 km/h.
„Miasto nas zbywa”
Jak relacjonują, pisali do ratusza, ZDiTM, rady dzielnicy i radnych. Proponowali:
dodatkowe progi zwalniające,
pomiary hałasu i ruchu,
konsultacje z radą dzielnicy oraz policją,
zmianę organizacji ruchu,
poprawę pracy świateł.
– Miasto odpowiada, że na ulicach osiedlowych nie prowadzi pomiarów i nie widzi potrzeby konsultacji – piszą mieszkańcy.
Miasto: „To zjawisko normalne”
Ratusz uspokaja. Jak przekazał nam Urząd Miasta Lublin, skrzyżowanie jest „stale monitorowane”, a ul. Czumy przenosi głównie ruch lokalny.
Zaobserwowane czasowe zwiększenie natężenia ruchu jest zjawiskiem normalnym po realizacji dużych inwestycji – informuje Anna Czerwonka z Biura Prasowego w Kancelarii Prezydenta Miasta. – Liczymy, że optymalizacja sygnalizacji zwiększy przepustowość skrzyżowania i sytuacja wkrótce się unormuje – dodaje
Mieszkańcy nie kryją rozgoryczenia.
– Zamiast rozwiązać problem świateł, zrobiono z naszych ulic objazd. My nie chcemy autostrady pod oknami. Chcemy bezpieczeństwa – mówią.
Na osiedlu powstają grupy na Facebooku i WhatsAppie. Mieszkańcy zapowiadają kolejne interwencje. Jeśli sytuacja się nie zmieni, nie wykluczają protestu.

















Komentarze