Jedna relacja, która „zalała internet”
Autorką wpisu była Lyuba Yakimchuk, rozpoznawalna i opiniotwórcza postać ukraińskiej kultury. Opisując swój przejazd przez Chełm w drodze na wydarzenia literackie we Francji, przedstawiła miasto jako miejsce niegościnne, w którym Ukraińcy „nie są mile widziani”.
W emocjonalnym tonie pisała, że w czasie wojny „rozebrano dworzec”, z którego korzystają tysiące Ukraińców, a podróżni zostali pozostawieni z niewielkim, zimnym budynkiem tymczasowym z jedną toaletą. Krytykowała brak kawiarni, trudności z dojściem na perony z ciężkimi walizkami, a także sugerowała, że w jednym z pobliskich sklepów dochodzi do kradzieży bagażu. Całość skontrastowała z realiami ukraińskimi, gdzie – jak twierdziła – nawet w małych miejscowościach funkcjonują punkty ogrzewania i wsparcia.
Jej słowa szybko obiegły sieć, prowokując tysiące komentarzy – nie tylko po stronie ukraińskiej, ale przede wszystkim w Polsce.
Ostra reakcja władz miasta
Na wpis zareagował prezydent Chełma Jakub Banaszek, publikując obszerne i stanowcze oświadczenie. Podkreślił w nim, że „są pewne granice, których nie powinno się przekraczać”, a zarzuty pod adresem miasta i jego mieszkańców uznał za krzywdzące oraz niesprawiedliwe.
Prezydent przypomniał, że dworzec kolejowy w Chełmie jest obecnie kompleksowo przebudowywany przez PKP S.A., a nie przez samorząd. Remont – jak zaznaczył – ma na celu poprawę standardów i bezpieczeństwa podróżnych, a poprzedni obiekt posiadał poważne wady konstrukcyjne. Zwrócił również uwagę, że kawiarnia nie funkcjonowała na dworcu nawet przed przebudową, a policja nie potwierdziła żadnych zgłoszeń dotyczących kradzieży walizek.
– Polacy też podróżują po świecie i nikt nie nosi za nami bagażu – zauważył, odnosząc się do zarzutów dotyczących trudności w przemieszczaniu się z walizkami.
Chełm jako punkt ratunkowy
W swoim wystąpieniu prezydent mocno zaakcentował kontekst, który – jego zdaniem – został całkowicie pominięty we wpisie poetki. Od pierwszych dni rosyjskiej agresji Chełm stał się jednym z kluczowych punktów pomocy i tranzytu dla uchodźców z Ukrainy.
– Chełm i jego mieszkańcy otworzyli swoje serca i domy Ukrainkom i Ukraińcom. Pomagaliśmy bez względu na trudną historię, także tę bolesną, jak rzeź wołyńska. Skupiliśmy się na realnej pomocy tu i teraz – podkreślił.
To właśnie na chełmskim dworcu przez długie miesiące wolontariusze, urzędnicy i mieszkańcy pracowali ponad siły, organizując ciepłe posiłki, punkty informacyjne, pomoc medyczną i dalszy transport w głąb Europy.
Głos ulicy: wdzięczność kontra rozczarowanie
Wpis Lyuby Yakimchuk spotkał się z gwałtowną reakcją mieszkańców Chełma. W komentarzach dominowało oburzenie – pojawiały się zarzuty roszczeniowości, braku wdzięczności i publicznego oczerniania miasta, które – jak podkreślano – było jednym z pierwszych, pomagających uchodźcom.
Jednocześnie wielu internautów zaznaczało, że nie wolno utożsamiać postawy jednej osoby z doświadczeniem setek tysięcy Ukraińców, którzy wielokrotnie dziękowali za okazaną pomoc i solidarność.
Stanowczy głos z Lublina
W sporze szczególne znaczenie miało stanowisko Oleha Kutsa, konsula generalnego Ukrainy w Lublinie. Jego wypowiedź była jednoznaczna: Chełm zasługuje na uznanie, a nie oskarżenia.
Konsul przypomniał, że miasto otrzymało tytuł „Miasta-Ratownika” za wyjątkowe zaangażowanie w pomoc uchodźcom.
– Wyrażamy szczerą wdzięczność Miastu Chełm, jego mieszkańcom oraz prezydentowi Jakubowi Banaszkowi za solidarność, troskę i prawdziwe partnerstwo, które przetrwało próbę czasu – podkreślił.
Zaznaczył także, że choć infrastruktura kolejowa nie leży w kompetencjach samorządu, miasto wielokrotnie aktywnie włączało się w rozwiązywanie problemów, zwłaszcza w momentach kryzysowych, gdy opóźnienia pociągów wynikały z rosyjskich ataków na ukraińską infrastrukturę energetyczną.
– To wsparcie ma ogromne znaczenie dla obywateli Ukrainy i dla nas wszystkich w tych trudnych czasach – dodał.
Spór o chełmski dworzec stał się czymś więcej niż lokalną kontrowersją. Pokazał, jak cienka jest granica między osobistą relacją a publicznym oskarżeniem – i jak łatwo emocjonalny wpis może zburzyć obraz miejsca, które przez długie miesiące było symbolem solidarności i realnej pomocy obywatelom kraju ogarniętego wojną.

















Komentarze