Włodawa szykuje się na jeden z najważniejszych okresów inwestycyjnych od lat. W planach są nowe drogi, centra przesiadkowe, infrastruktura turystyczna i rekreacyjna. Jednak największe emocje budzi rewitalizacja linii kolejowej Chełm–Włodawa, która ma zostać nie tylko odnowiona, ale również przedłużona do nowego przystanku „Włodawa Miasto”. Oznaczałoby to koniec wieloletniego kompromisu z Orchówkiem jako stacją końcową i powrót kolei do serca miasta.
Pół miliarda, którego nie można stracić
Jak podkreśla burmistrz Wiesław Muszyński, stawka tej inwestycji jest ogromna.
– Całkowity koszt projektu to około 500 milionów złotych. Odrzucenie tej inwestycji oznaczałoby bezpowrotną utratę tych środków, które natychmiast trafiłyby do innych samorządów – zaznacza burmistrz. – To także walka z wykluczeniem komunikacyjnym i izolacją Włodawy.
Według władz miasta projekt uzyskał już akceptację wszystkich kluczowych instytucji, a obecne „okno możliwości” może się już nie powtórzyć.
„Dla kogo ta kolej?”
Nie brakuje jednak sceptyków. Część mieszkańców wskazuje na niż demograficzny i wyludnianie się wschodniej Polski, pytając wprost, czy pociągi będą miały kogo wozić. Burmistrz odrzuca ten argument, przekonując, że to właśnie brak nowoczesnej komunikacji napędza odpływ ludzi.
– Ta linia nie jest tylko dla Włodawy, ale dla wszystkich gmin na trasie: Okuninki, Orchówka, Stulna, Sobiboru, Woli Uhruskiej czy Rudy-Huty – tłumaczy Muszyński. – Pociąg będzie się zapełniał na kolejnych stacjach. Szczególnie w gminach bliżej Chełma potencjał dojazdów do pracy i szkół jest bardzo realny.
Kolej albo… nic
Najmocniejszy argument władz miasta dotyczy jednak stanu obecnej infrastruktury.
– To inwestycja typu „być albo nie być” – alarmuje burmistrz. – Linia jest technologicznie na granicy wytrzymałości. Jeśli teraz jej nie zmodernizujemy, wkrótce nie będzie się nadawała nawet do ruchu szynobusów. To oznacza całkowite zamknięcie i zapomnienie.
W tym ujęciu modernizacja nie jest luksusem, lecz ostatnią szansą na zachowanie kolei w regionie.
Centrum przesiadkowe i autobusy elektryczne
Aby nowa kolej miała sens, miasto planuje budowę nowoczesnego centrum przesiadkowego oraz uruchomienie komunikacji miejskiej i podmiejskiej. W planach jest zakup autobusów elektrycznych, parkingi, ładowarki i kompletna integracja transportu.
– Dziś Włodawa nie ma dworca z prawdziwego zdarzenia – przyznaje Muszyński. – Chcemy to zmienić, szczególnie z myślą o seniorach i osobach niezmotoryzowanych, które muszą dotrzeć do szpitala, urzędów czy szkół.
Kolej jako brama do turystyki
Nowa linia ma obsługiwać nie tylko codzienne dojazdy. Przystanek w Okunince ma stać się kluczowym elementem sezonu turystycznego, a w dłuższej perspektywie samorząd chce zabiegać nawet o połączenia dalekobieżne, łączące Włodawę z resztą kraju.
Woda, drewno i scena na jeziorze
Transport to jednak tylko część większej układanki. W 2026 roku Włodawa planuje rewitalizację zalewu Okopiec, budowę tężni solankowej, nowego mostu na Włodawce oraz unikalnej sceny na wodzie. Miasto stawia na naturalne materiały i nowe trasy rowerowe, chcąc przyciągać turystów mimo trudnej sytuacji geopolitycznej za wschodnią granicą.
A to właśnie rok 2026 ma zdecydować, czy Włodawa pozostanie na uboczu, czy znów wjedzie na mapę komunikacyjną i turystyczną regionu. A kolej – po latach zapomnienia – może stać się symbolem tej zmiany.

















Komentarze