W poprzednim sezonie żółto-biało-niebiescy naprawdę potrafili dotrzymać kroku czołowej drużynie ligi. Niestety, w obu przypadkach zabrakło przede wszystkim szczęścia, żeby osiągnąć lepszy wynik. W Lublinie było 0:2, a w Białymstoku 3:0 dla „Jagi”. W tym drugim spotkaniu Sergi Samper obejrzał czerwoną kartkę już w 41 minucie spotkania.
Drużyny trenerów Mateusza Stolarskiego i Adriana Siemieńca ponownie spotkały się w grudniu. Motor przegrywał u siebie 0:1 od 39 minuty, ale Karol Czubak błyskawicznie doprowadził do remisu z rzutu karnego. Więcej goli nie było, a remis z mocnym rywalem na zakończenie rundy jesiennej na pewno nie był złym wynikiem. Po raz trzeci po spotkaniu z Jagiellonią w Lublinie mogli jednak odczuwać niedosyt.
Czego można się spodziewać w sobotę?
– Nie musimy się za bardzo analizować, jesteśmy zespołami powtarzalnymi, a dodatkowo nie chcemy się zbytnio dostosowywać do przeciwników, tylko skupić się na sobie. Jedziemy do dobrej drużyny, na trudny teren, ale wyczuwam, że to odpowiedni moment Motoru. Zdobyliśmy trzy punkty, a ostatnie cztery tygodnie napawają mnie optymizmem. Dotychczasowe spotkania z Jagą były dobre nawet mimo dwóch porażek i remisu. Nie musieliśmy przegrać na Arenie, a w Białymstoku była czerwona kartka. Ostatnio też mecz u nas mógł się potoczyć trochę inaczej – mówi trener Stolarski.
Jedno jest pewne, po udanym występie na inaugurację „wiosny” Bartosz Wolski i spółka będą chcieli pójść za ciosem.
– Wiedzieliśmy, że warunki będą, jakie będą. Postanowiliśmy sobie przed meczem z Pogonią, że co by się nie działo, idziemy na maksa i wydaje mi się, że w ten sposób to wyglądało – przekonuje popularny „Wolo”.
– Kluczowa była determinacja. Mieliśmy to, czego zabrakło nam w wielu meczach w poprzedniej rundzie, kiedy tak często remisowaliśmy. Ta walka i wybroniony rzut karny, były kluczowe, żeby wygrać ten mecz. Byliśmy głodni gry i wygrywania. Te trzy punkty na pewno nas napędzą przed kolejnym meczem i musimy to wykorzystać jak najlepiej. Trzy punkty na początek rundy budują drużynę, dają kopa i motywację do dalszej ciężkiej pracy – dodaje kapitan zespołu z Lublina.
Nie brakuje głosów wśród ekspertów, że Motor zakończy sezon w gronie trzech najgorszych drużyn PKO BP Ekstraklasy. W zimie sporo oberwała też „Jaga”. A to, że Łukasz Masłowski zrobił kiepskie transfery, że nie rozwiązał sprawy z Afimico Pululu i że tak naprawdę nie wypełnił luki po odejściu Oskara Pietuszewskiego, który przeniósł się do FC Porto.
Nowymi twarzami w Białymstoku są: napastnik Samed Bazdar, obrońcy Guilherme Montoia oraz Apostolos Konstantopoulos, a także pomocnik Nahuel Leiva (w przeszłości Śląsk Wrocław).
Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale obie drużyny w pierwszej kolejce pokazały, że dywagacje to jedno, a boisko coś zupełnie innego. Motor pozytywnie zaskoczył na inaugurację, a to samo można powiedzieć o zespole trenera Siemieńca, który w Łodzi bez większych problemów uporał się z Widzewem (3:1). Nowi zaczęli zawody wśród rezerwowych, a błyszczała „stara gwardia” plus kolejny młodzian, którego powoli do gry wprowadza trener Siemieniec – Bartosz Mazurek. To właśnie pomocnik z rocznika 2007 otworzył wynik i ogólnie zebrał bardzo dobre recenzje.

















Komentarze