Do zdarzenia doszło w piątek, 6 lutego, na bramie prowadzącej do jednostki wojskowej, od strony zespołu pałacowo-parkowego przy ul. Dywizjonu 303. Teren bazy od lat ochraniają cywile, zadaniem tym zajmuje się prywatna firma ochroniarska z Lublina. Jej pracownicy strzegący dostępu do obiektu są uzbrojeni w broń maszynową. Pistolet tego rodzaju miał przy sobie również 34-latek, które feralnego wieczoru pełnił samodzielną wartę na bramie. W pewnym momencie, ok, godz. 21, usłyszano huk, serię wystrzałów z broni. Dwa pociski trafiły w szyję wartownika, pozostałe - w elementy pomieszczenia. Odniesione obrażenia okazały się śmiertelne.
Na miejsce przyjechały służby, w tym Żandarmeria Wojskowa. - Przeprowadzilśmy oględziny, zabezpieczyliśmy ślady, przesłuchaliśmy świadków, każdego kto mógł coś widzieć lub słyszeć. Cały, zabrany materiał przekazaliśmy prokuraturze - informuje rzecznik ŻW w Lublinie, mjr Damian Stanula. Jak dodaje, pracownik ochrony, w trakcie zdarzenia na bramie był sam.
W środę, 11 lutego, na zlecenie wydziału do spraw wojskowych Prokuratury Rejonowej w Lublinie, przeprowadzono sekcję wartownika.
- Jego śmierć nastąpiła w wyniku oddania dwóch strzałów z broni automatycznej, która była ustawiona na ogień ciągły. Postępowanie prowadzimy z art. 151 kodeksu karnego, który mówi o doprowadzeniu do samobójstwa. Wykluczamy udział osób trzecich - mówi nam Marek Zych, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Zdarzenie nagrały kamery monitoringu. Prowadzący postępowanie wiedzą jak wyglądał jego przebieg. Obecnie badane są inne okoliczności, w tym formalności, jak kwestia aktualności badań psychologicznych związanych z posiadanym pozwoleniem na broń itp. Mężczyzna był mieszkańcem powiatu puławskiego. W ochronie pracował od 10 lat. Przyczyn decyzji wartownika o targnięciu się na swoje życie nie znamy.














Komentarze