W kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 53 dzieją się dantejskie sceny. Wieloletni mieszkańcy opowiedzieli nam, że odkąd wiele miesięcy temu siedem lokali w budynku przejęli dzicy lokatorzy klatki, zapanował wśród nich strach.
Codziennością stały się brudne klatki schodowe: śmierdzące moczem, pełne pustych butelek po alkoholu i śmieci, które nie lądują w kontenerze. Niszczony jest domofon, wyłamywane drzwi wejściowe, dochodzi do awantur, wynikających z ciągłego pijaństwa „dzikusów”.
Jedna z dzikich lokatorek niedawno włamała się do głównego zaworu wody kamienicy i odcięła dostęp do niej wszystkim mieszkańcom. Pod wpływem substancji odurzających krzyczała, że „wysadzi budynek w powietrze” i że „wszystkich załatwi”. Na klatce schodowej zdarzyło jej się również grozić sąsiadom śmiercią.
Tydzień temu opisaliśmy mechanizm lekceważącego stosunku władz względem skarżących się na sytuację w należących do miasta lokalach legalnych mieszkańców kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 53. Sekretarz ratusza Andrzej Wojewódzki, radni na Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, Komendant Miejski Policji w Lublinie i przedstawiciele Zarząd Nieruchomości Komunalnych tylko bezradnie rozłożyli ręce.
- To wasze mieszkania? Nie? To co się przejmujecie – padło na komisariacie.
Piotr Samolej, dyrektor ZNK, przekonywał, że przykręcają sztaby, wstawiają dodatkowe zamki, odłączają instalację elektryczną i uznają ją za niesprawną, co ma uniemożliwić nielegalne podłączanie do niej, usuwają sanitariaty i wodę, a pomimo tego dzicy lokatorzy i tak wprowadzają się do mieszkań. Nie pomaga również wysłanie komisji, która informuje ich o ewentualnych konsekwencjach prawnych. „Dzikusy” nie opuszczają lokali. Policjanci ich spisują i odjeżdżają. Konieczna jest droga sądowa. Mija pół roku, rok, półtora roku, a orzeczenia sądowe są niekorzystne dla gmin, do których… mieszkania należą.
W końcu interwencję w sprawie przeprowadził poseł Bartłomiej Pejo z Konfederacji i Rafał Kulicki, inny działacz Nowej Nadziei.
- Do mojego biura poselskiego z prośbą o interwencję zgłosiły się osoby mieszkające w sąsiedztwie kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 53. Do mieszkań, które są własnością miasta, włamali się intruzi, którzy dewastują części wspólne budynku i utrudniają życie legalnym lokatorom. Zwracam się więc do prezydenta Lublina z interwencją i z prośbą o wyjaśnienie, jak doszło do takiej sytuacji i co władze zamierzają zrobić, żeby również w innych lokalizacjach nie dochodziło do takich sytuacji – mówił Pejo.

- Mamy nadzieję, że sprawa tej kamienicy zostanie jak najszybciej rozwiązana. Dla dobra legalnych mieszkańców. Niestety, ta sytuacja jest kolejnym symptomem kryzysu w zarządzaniu miejskimi lokalami, z którymi nie radzą sobie obecne władze Lublina. Z dostępnych danych wynika, że ponad osiemdziesiąt procent z miejskich lokali wymaga remontów, a wiele z nich nie jest użytkowana ze względu na zły stan techniczny i ani nie służy mieszkańcom potrzebującym miejsca do życia, ani nie jest wynajmowana przedsiębiorcom, nie generując przy tym dochodów bardzo potrzebnych naszemu miastu, które zmaga się z deficytem budżetowym – dodał Kulicki.
Poseł Pejo podziękował za przyjęcie jego interwencji przez sekretarza miasta Andrzeja Wojewódzkiego i udzielenie mu wstępnych wyjaśnień w sprawie.














Komentarze