Do tego makabrycznego zdarzenia, tragicznej śmierci 46-letniego Marcina z Puław, na skutek ataku sfory agresywnych psów, doszło 12 października zeszłego roku w okolicach Zielonej Góry. Kierowca ciężarówki podczas przerwy spędzanej na parkingu przy drodze ekspresowej S3, poszedł do pobliskiego lasu na grzyby. Tam dopadły go owczarki belgijskie z pobliskiej strzelnicy należące do 54-letniego Piotra M. byłego funkcjonariusza policji. Mimo tego, że zaatakowany mężczyzna był postawny i dobrze zbudowany, nie miał szans obrony. Zwierzęta zadały mu 53 głębokie rany. Do przyjazdu pogotowia (dwie godziny od zgłoszenia) nie odstępowały go na krok, traktując jak swój łup.
Mimo tego, co się stało, feralnego dnia właściciel zwierząt nie został zatrzymany. Nie widziano również, by jakiekolwiek czynności były natychmiast prowadzone z psami, które zaatakowały 46-latka. Cała procedura ruszyła dopiero wtedy, gdy po trzech dniach, 15 października, mimo wysiłków lekarzy zielonogórskiego szpitala, dotkliwie pogryziony puławianin zmarł, a tę makabryczną historię opisały media.
Gdy o sprawie zrobiło się głośno, Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze 16 października wydała oświadczenie i poinformowała o aresztowaniu właściciela owczarków pod zarzutem spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym, za co grozić może nawet dożywocie. Same psy trafiły wtedy do specjalnego ośrodka, w którym do dzisiaj znajdują się pod uważną obserwacją behawiorystów.
W styczniu tego śledczy zawnioskowali do sądu o przedłużenie aresztu dla Piotra M. a sąd w obawie przed możliwym mataczeniem podejrzanego taką zgodę wyraził. Jednocześnie, jak informuje nas rzecznik zielonogórskiej prokuratury, Ewa Antonowicz, trwa kompletowanie zamówionych opinii biegłych, w tym behawiorystycznej. Na tą ostatnią śledczy poczekają nieco dłużej, niż sądzili. Biegła w tym zakresie poprosiła o więcej czasu na obserwację zwierząt. Ta ma potrwać do końca marca, a na wydanie opinii będzie potrzebowała najpewniej kolejnych tygodni, o ile nie miesięcy.
Prokurator czeka również na kilka innych dokumentów, które skompletowane będą stanowiły część materiału dowodowego - niezbędnego do przygotowania aktu oskarżenia. Kiedy możemy się go spodziewać? Rzecznik żadnych terminów, nawet w przybliżeniu, na razie nie wskazuje.
Tymczasem właściciel owczarków belgijskich, który od ponad 4 miesięcy pozostaje za kratkami, już niedługo może odzyskać wolność. Przyczyną styczniowego przedłużenia aresztu była obawa matactwa. Jeśli śledczy będą dysponować pełnym materiałem dowodowym obciążającym podejrzanego, sąd może uznać, że ta okoliczność ustała. To scenariusz, który jak przyznała nam rzecznik Ewa Antonowicz, prokuratura bierze pod uwagę.
A co z innymi przypadkami, w których psy aresztowanego miały przeskakiwać za ogrodzenie i stanowić zagrożenie dla ludzi? Umieszczony w październiku przez śledczych apel o zgłaszanie się wszystkich potencjalnych świadków takich sytuacji lub ewentualnych pokrzywdzonych, nie przyniósł efektu. - Nikt się do nas nie zgłosił - przyznaje pani rzecznik.














Komentarze