Ale zacznijmy od początku. Pierwsze wzmianki o dołhobyczowskiej rezydencji pochodzą z 1731 r. Sam Dołhobyczów był już wtedy „staruszkiem” znanym od przeszło trzystu lat. Te pierwsze wzmianki dotyczą podziału majątku w rodzinie Skrzetuskich – tej samej, która była spokrewniona z Mikołajem Skrzetuskim, pierwowzorem postaci głównego bohatera z powieści „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza. Wtedy też, przy podziale majątku mowa jest o dworze (późniejszym pałacu) w Dołhobyczowie z ogrodem i sadem. Niewiele się z niego zachowało do dziś – poza podpiwniczeniem części obecnego pałacu w północnej jego części.
A MOŻE BAWIŁ TAM CHOPIN?
Pod koniec XVIII wieku Dołhobyczów, który był wtedy własnością rodziny Rastawieckich herbu Sas, przeżył prawdziwy rozkwit. Andrzej Rastawiecki, a potem jego syn – baron Ludwik Rastawiecki mieli ogromny wpływ na rozwój Dołhobyczowa. Po śmierci Ludwika Rastawieckiego dwór stał się własnością jego syna – Edwarda, znanego historyka sztuki, kolekcjonera. Co ciekawe, w jego pasji kolekcjonowania pomagał mu m.in. Józef Ignacy Kraszewski. I to właśnie Edward Rastawiecki rozbudował dwór według planów znanego włoskiego architekta – Antonio Corazziego. Dobudowano piętro, oficyny, powstały stajnie, spichlerz i rządcówka. Dwór wypiękniał.
W okolicach Dołhobyczowa można było swego czasu spotkać samego Fryderyka Chopina, który w 1830 roku odwiedzał w Poturzynie swojego przyjaciela - Tytusa Woyciechowskiego, właściciela okolicznej wsi Żabcze. Czy słynny kompozytor gościł w dołhobyczowskim pałacu? Nie ma na to niezbitych dowodów, ale jest to bardzo prawdopodobne.
NOS DO INTERESÓW
W 1868 roku majątek przeszedł w kolejne ręce. Nowym właścicielem został Mieczysław Epstein. Zasymilowany Żyd, który miał już jeden majątek – Teresin koło Warszawy. I na tym etapie historii dworu się na chwilę zatrzymamy. Dochodzimy bowiem do wątku Rothschildów. Jako pierwszy ujawnił ten wątek facebookowy blog Kresy Bliskie.
Mieczysław Epstein miał nosa do interesów. Jak na tamte czasy był przedsiębiorcą i biznesmenem przez duże „P” i duże „B”. Pochodził z rodziny znanych handlowców i bankowców. On sam założył Domy Bankowo-Przemysłowe w Warszawie i Wrocławiu. Był współzałożycielem i prezesem Banku Dyskontowego w Warszawie. Działał na dużą skalę, miał rozliczne kontakty w sferze biznesu i polityki. Epsteinowi nie była obca dyplomacja. Był m. in. generalnym konsulem belgijskim i włoskim. W 1889 roku był przewodniczącym komitetu słynnej wystawy światowej w Paryżu, której główną atrakcją była wybudowana na tę okazję wieża Eiffla. Jego Dołhobyczów (był właścicielem do 1896 roku) był jedynie małym kołem zębatym w całej jego machinie biznesowej.
ZIARNO JAK Z OBRAZKA
Epstein był nie tylko przedsiębiorcą, współtwórcę Giełdy Warszawskiej, ale i zasłynął jako dobry gospodarz. Ziarno zbóż z jego majątku wiele razy wygrywało konkursy na wystawach rolniczych.
A co tymi Rothschildami? Epstein przez wiele lat prowadził z nimi – jako bankowiec – liczne interesy, o czym świadczy zachowana korespondencja sprzed lat. Wcześniej odbył też praktyki w belgijskiej firmie, która była ściśle z nimi związana. Ale to nie wszystko. Żona Mieczysława Epsteina, Leonida Lambert, była spokrewniona z Rothschildami, a dołhobyczowskie dobra miały poniekąd związki z tymi znanymi na całym świecie bankierami.
Tymczasem pałac w Dołhobyczowie wciąż zmieniał kolejnych właścicieli. W 1896 r. Dołhobyczów wraz z majątkiem pałacowym został własnością Stefana i Kazimiery Świeżawskich, a po śmierci Stefana w 1927 roku dwór odziedziczył ich syn Tadeusz Świeżawski, mąż Elżbiety Plantowskiej. To oni byli ostatnimi właścicielami majątku.
JAK TO NA WOJNACH
W czasie I Wojny Światowej pałac został w środku zdewastowany. Kolejna wojna przyniosła kolejne zniszczenia. Podczas walk z Niemcami i bandami UPA pałac (w tym bibliotekę) spalono. Świeżawski zdążył jednak przed ucieczką z majątku zakopać część drogocennych rzeczy – jeszcze we wrześniu 1939 roku. Miejsce ukrycia znał tylko on oraz służący, który nigdy słowem nie pisnął o miejscu ukrycia rodowych dóbr.
Dopiero w 1975 roku wydobyto skrzynię pełną wartościowych przedmiotów; m.in. porcelanę i zabytkowe wyroby ze srebra. Połowa zawartości pozostała u właściciela, a drugą przekazano do Muzeum Narodowego w Warszawie. Taka była umowa z Ministerstwem Kultury i Sztuki. Po wojnie Świeżawski – na mocy komunistycznych dekretów – utracił prawo własności czy też dysponowania majątkiem. Wcześniej jednak, w 1944 roku, pałac – tak jak wiele innych tego typu budowli w Polsce – przejęło państwo. Tym w Dołhobyczowie „zaopiekował” się miejscowy PGR. Według planów, w pałacu miał powstać dom kultury dla mieszkańców i pracowników PGR-u.
Przez kolejnych 40 lat pałac – mimo, że został wpisany do rejestru zabytków – był systematycznie dewastowany. Dopiero w 1982 roku został częściowo odrestaurowany, a w 1996 roku powrócił do prawowitych właścicieli. Odkupiła go wtedy córka Tadeusza Świeżawskiego.
Obecnie zespół pałacowo parkowy został ponownie wystawiony na sprzedaż. W skład nieruchomości wchodzą: pałac, dwie oficyny, oranżeria, spichlerz, stajnia i 12-hektarowy park. Cena - 5,5 mln zł.














Komentarze