Po sobotniej wygranej ostatniej w tabeli Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa z JSW Jastrzębskim Węglem 3:1 sytuacja w dole tabeli nabrała kolorytu. Zajmujący 13. pozycję Barkom Każany Lwów miał już tylko punkt przewagi nad outsiderem z Częstochowy. Z kolei plasujący się lokatę wyżej siatkarze z Chełma mieli już tylko cztery „oczka” zaliczki nad zespołem Politechniki oraz punkt nad ekipą Barkomu.
W takich okolicznościach niedzielny mecz w Elblągu był spotkaniem o podwójną stawkę - na szali było utrzymanie w PlusLidze. Początek był wyrównany: 3:3, 4:4. Po kilku skutecznych blokach na 9:6 odskoczyli siatkarze beniaminka z Chełma. Po ataku Esfandiara chełmianie wyszli na 14:13. Gospodarze błyskawicznie wyrównali (14:14). Przy zagrywce Lukasa Kampy miejscowi zapunktowali z piłki przechodzącej (17:16). Na boisku oglądaliśmy wyrównaną walkę.
W końcówce goście odskoczyli na kilka punktów. Na 21:18 zakończył atak Tomasz Piotrowski. Chwilę później Łukasz Swodczyk zapunktował ze środka na 22:19. Z lewego skrzydła atak skończył Piotrowski (23:20 dla chełmian). Partia otwarcia zakończyła się wygraną przyjezdnych 25:22. W ostatniej akcji zagrywkę zepsuł Mokyła Kuts.
Po przegranej w pierwszym secie gospodarze podkręcili tempo w kolejnej odsłonie. Barkom Każany prowadził 5:1, 8:3, 11:5. Remigiusz Kapica trafił po skosie na 12:7. Goście musieli odrabiać wynik. Na potrójnym bloku zatrzymany został Piotrowski (14:8 dla gospodarzy). Miejscowi konsekwentnie powiększali przewagę. Barkom Każany wygrywał 18:9, 20:12, 21:13 po ataku Lorenzo Pope’a.
Wasyl Tupczij skończył atak na 23:15, a o przerwę poprosił szkoleniowiec chełmskiego beniaminka. Set zakończył się wygraną gospodarzy 25:16. Ostatni punkt zdobył atakiem Ilia Kovalov.
W kolejnej odsłonie lepszy początek mieli siatkarze ze Lwowa (5:3 dla Barkomu Każany). Esfandiar skończył atak na 6:6. W kolejnej akcji chełmianie zepsuli zagrywkę (7:6). Gospodarze dobrze grali w bloku, zatrzymany został Esfandiar (10:6).
Chełmianie musieli gonić wynik: 12:9, 14:10. Po bloku Rune Fastelanda goście doprowadzili do remisu 16:16. Niestety dla przyjezdnych, rywale odskoczyli na 19:16. Miejscowi prowadzili już 22:17. InPost ChKS Chełm poderwał się jeszcze do odrabiania strat (23:20). Set zakończył się wygraną ekipy ze Lwowa 25:21.
Aby myśleć o wywiezieniu z Elbląga choćby punktu podopieczni trenera Krzysztofa Andrzejewskiego musieli wygrać czwartą partię i doprowadzić do tie-breaka.
Miejscowi rozpoczęli od 3:0. Po kilku atakach chełmianie zbliżyli się na 4:5. Goście zbyt łatwo tracili punkty - przez psutą zagrywkę (8:5 dla gospodarzy). Przy prowadzeniu Barkomu Każany 10:6 o przerwę w grze poprosił trener InPost ChKS Chełm Krzysztof Andrzejewski. Po ataku Remigiusza Kapicy na tablicy wyników pojawił się remis 12:12, a chwilę później kolejny (13:13). Kolejny atak Kapicy dał prowadzenie chełmianom 15:13, a Piotrowskiego 16:14.
Miejscowi nie zamierzali oddać pola. Na prawym ataku kilka razy zablokowany został Kapica (18:17 dla Barkomu). Po kolejnym zdobytym punkcie przez miejscowych o przerwę w grze poprosił trener Andrzejewski (19:17). Wystarczyły dwie akcji i na tablicy był już remis 19:19. Zanosiło się na zaciętą i emocjonującą końcówkę.
Gospodarze odskoczyli na 21:19. Paweł Rusin zaatakował na 21:20, a Lukas Kampa kiwnął na 22:20. Rusin został zablokowany (24:21 dla miejscowych). W ostatniej akcji zagrywkę popsuł Paweł Rusin (25:22 dla Lwowa). Mecz zakończył się porażką chełmian 1:3.
Barkom Każany Lwów - InPost ChKS Chełm 3:1 (22:25, 25:16, 25:21, 25:22)
Barkom Każany: Kampa (3), Kovalov (16), Tupczij (17), Szczurov (8), Pope (19), Rohożyn (5), Pampuszko (libero) oraz Kuts, Vietski, Firkal.
InPost ChKS: Marcyniak, Blankenau (1), Swodczyk (8), Piotrowski (12), Kapica (13), Esfandiar (12), Sonae (libero) oraz Gruszczyński (libero), Fasteland (9), Rusin (7), Goss (1), Jacznik.














Komentarze