Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Kłótnie o trudną sytuację Grupy Azoty Puławy. „Poważny kryzys”

- Sytuacja finansowa jest bardzo trudna - mówi Marcin Celejewski, nowy prezes Grupy Azoty. W Urzędzie Marszałkowskim spotkał się z przedstawicielami związków zawodowych spółki z Puław. Głos zabierali również rolnicy i znani politycy, chociażby Michał Krawczyk czy Marta Wcisło.
Kłótnie o trudną sytuację Grupy Azoty Puławy. „Poważny kryzys”

Autor: DW

Piotr Breś, wicemarszałek województwa lubelskiego, poinformował, że przedstawiciele związku zawodowego NSZZSolidarność” w Grupie Azoty Puławy S.A. poprosili Urząd Marszałkowski o zorganizowanie spotkania, podczas którego skonfrontują się posłami, europosłami i rolnikami z Lubelszczyzny.

W Lubelskim Centrum Konferencyjnym zjawili się więc między innymi parlamentarzyści Kazimierz Choma, Magdalena Filipek-Sobczak, Michał Moskal, Monika Pawłowska, Bożena Lisowska i Michał Krawczyk, senatorowie Grzegorz Czelej i Jerzy Chróścikowski, a także przedstawicielka Parlamentu Europejskiego - Marta Wcisło. Środowiska rolnicze reprezentowali zaś chociażby Sebastian Huber, prezes Stowarzyszenia Lubelskich Producentów Malin i Gustaw Jędrejek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej.

Poważny kryzys

Przedstawiciele NSZZSolidarność” w Grupie Azoty Puławy S.A. piszą w trzystronnicowym piśmie:

Branża rolnicza i chemiczna w Polsce znajdują się w poważnym kryzysie, u którego podstaw leżą decyzje podejmowane na poziomie Unii Europejskiej, których skutkiem jest utrata konkurencyjności, co sprawia, że produkcja zarówno chemiczna, jak i rolnicza staje się nieopłacalna. Sektor chemiczny znajduje się obecnie w stanie krytycznym. Uderza to w naszą regionalną gospodarkę. Grupa Azoty Puławy to przemysłowe serce regionu. Puławskie Azoty to nie tylko pojedyncza fabryka. To ponad 3000 miejsc pracy w samej spółce-matce i kolejne setki w spółkach zależnych. Co istotne, kłopoty Puław to poważny cios w kopalnię Bogdanka (odbiór węgla) i Orlen (odbiór gazu), a problemy tych firm oznaczają dramat dla tysięcy rodzin, upadek lokalnych firm kooperujących oraz drastyczny spadek dochodów samorządów. Bez sprawnie funkcjonującego przemysłu i rolnictwa zabraknie środków z podatków na utrzymanie samorządów. Nie można dalej ignorować tej sytuacji ani udawać, że nie dotyczy ona lokalnych społeczności. Utrzymanie samowystarczalności żywnościowej w Polsce wymaga istnienia silnego sektora rolniczego oraz stabilnej produkcji nawozów w naszym kraju. Jest to kwestia bezdyskusyjna, a wszelkie głosy temu przeciwne można traktować jako wyraz braku wiedzy lub działania w interesie państw spoza Europy. Rolnicy – kluczowi odbiorcy nawozów – są ofiarami tych decyzji, mierząc się z nieuczciwą konkurencją ze strony państw Ameryki Południowej oraz Ukrainy. Taka sytuacja stwarza poważne zagrożenie nie tylko ze względu na potencjalną likwidację miejsc pracy, lecz również w kontekście bezpieczeństwa żywnościowego naszego kraju.

Polscy producenci nawozów oraz polscy rolnicy są gwarantem bezpieczeństwa Rzeczypospolitej Polskiej, dlatego te sektory powinny zostać objęte szczególną troską organów władzy Państwa Polskiego. Z ogromnym niepokojem przyjmujemy informacje o potencjalnym zniesieniu lub zawieszeniu mechanizmu CBAM (granicznego podatku węglowego). Miał on być jedyną tarczą chroniącą europejski rynek przed nieuczciwą konkurencją spoza Unii Europejskiej. Rezygnacja z tego mechanizmu przy jednoczesnym utrzymaniu drakońskich kosztów ETS to wyrok śmierci dla polskiej chemii. Obecna polityka celna to iluzja. Polskie porty i magazyny są zasypane nawozami z krajów, które nie ponoszą żadnych kosztów polityki klimatycznej. Dalszy, niekontrolowany import rosyjskich i białoruskich nawozów to wyjątkowo niebezpieczna krótkowzroczność. Mami się rolników wizją dostępu do chwilowo tańszego nawozu, podczas gdy docelowo prowadzi to do pełnego uzależnienia od Wschodu. Gdy polska konkurencja zostanie zniszczona, monopolista z Kremla będzie dyktował ceny bez litości. Można tu dostrzec tragiczny paradoks: z jednej strony Wspólnota Europejska wspiera zaatakowaną Ukrainę, z drugiej – przymyka oko na import setek tysięcy ton rosyjskich nawozów, które zastąpiły gaz w gospodarczym szantażu prowadzonym przez Rosję i z których zyski bezpośrednio finansują machinę wojenną Putina.

Winna Unia Europejska

Marszałek Jarosław Stawiarski swoje stanowisko przedstawił na papierze: 

Sejmik Województwa Lubelskiego wyraża zdecydowane poparcie dla wszelkich działań zmierzających do ratowania polskiego rolnictwa oraz stabilizacji sytuacji w Grupie Azoty Zakłady Azotowe Puławy S.A. (Grupa Azoty Puławy), uznając sektor chemiczny i rolniczy za nierozerwalny filar utrzymania bezpieczeństwa żywnościowego Rzeczypospolitej Polskiej.

Obecna, niezwykle trudna sytuacja puławskiej spółki wymaga natychmiastowej i bezkompromisowej reakcji organów państwowych. Stabilny polski przemysł chemiczny stanowi fundament niezależnego polskiego rolnictwa, opartego na najwyższej jakości produkcji rolnej. Kryzys, który dotknął branżę, został wygenerowany zarówno przez restrykcyjne regulacje klimatyczne Unii Europejskiej, jak i przez niekontrolowany napływ produktów nawozowych z kierunków wschodnich, co w sposób istotny zachwiało stabilnością przemysłu chemicznego w Polsce.

Utrzymanie samowystarczalności żywnościowej państwa jest nierozerwalnie związane z istnieniem silnej, rodzimej produkcji nawozów. Dlatego polscy producenci nawozów, jako kluczowi gwaranci stabilności kraju, muszą zostać objęci szczególną troską organów władzy publicznej. Grupa Azoty Zakłady Azotowe Puławy S.A., stanowiąca przemysłowe serce regionu, zapewnia byt tysiącom rodzin oraz ma bezpośredni wpływ na utrzymanie zdolności wydobywczych kopalni Bogdanka. Jakiekolwiek zagrożenie dla ciągłości funkcjonowania puławskiego zakładu oznacza bezpośrednie niebezpieczeństwo dla całego łańcucha dostaw żywności oraz dla spójności społeczno-gospodarczej województwa.

Wobec powyższego Sejmik Województwa Lubelskiego apeluje do Rady Ministrów o podjęcie zdecydowanych kroków w celu systemowej ochrony bezpieczeństwa żywnościowego poprzez wdrożenie mechanizmów wsparcia dla rolników oraz producentów nawozów. Mechanizmy te powinny zapewniać sprawiedliwe warunki konkurencji oraz skuteczną blokadę importu produktów nawozowych z Rosji i Białorusi. Sejmik domaga się również podjęcia stanowczych działań na forum międzynarodowym w celu zwolnienia strategicznego sektora chemicznego z nadmiernych obciążeń wynikających z Europejskiego Systemu Handlu Emisjami (ETS) oraz utrzymania instrumentów skutecznie chroniących rynek wewnętrzny Unii Europejskiej przed nieuczciwą konkurencją spoza jej granic.

Jednocześnie Sejmik Województwa Lubelskiego podkreśla konieczność pełnego zabezpieczenia podmiotowości Grupy Azoty Zakłady Azotowe Puławy S.A. w ramach procesów zarządczych oraz jej strategicznej dywersyfikacji poprzez inwestycje, w tym w przemysł zbrojeniowy, co umożliwi efektywne wykorzystanie potencjału technologicznego i intelektualnego regionu. Ochrona polskiego rolnika oraz bezpieczeństwa pracowników Zakładów Azotowych Puławy jest obowiązkiem patriotycznym, stojącym ponad wszelkimi podziałami politycznymi. Sejmik Województwa Lubelskiego solidaryzuje się ze wszystkimi środowiskami domagającymi się zapewnienia stabilności polskim rodzinom oraz ochrony suwerenności gospodarczej Rzeczypospolitej Polskiej.

Środowiska przeciwko sobie

Podczas spotkania w Urzędzie Marszałkowskim przedstawiciele związku zawodowego NSZZSolidarność mówili o swoich obawach związanych z restrykcjami wprowadzonymi przez Unię Europejską i bezpośrednio z tym związaną przyszłością Grupy Azoty. Jak informowaliśmy kilka dni temu, nad branżę nawozową nadciągają bowiem czarne chmury. Komisja Europejska rozważa tymczasowe zawieszenie ceł i podatku węglowego na nawozy i kluczowe substancje do ich wytwarzania spoza UE. Dla polskich producentów nawozów, w tym tych największych jak Zakłady Azotowe Puławy, miałby być to gwóźdź do trumny. 

- Do tej pory spotykaliśmy się raczej z murem obojętności, a wydaje się, że temat jest na tyle istotny dla całego województwa, że powinien być przedmiotem nie tylko dyskusji, ale przede wszystkim konkretnych działań. Stoimy na stanowisku, że nie możemy istnieć bez rolników, a rolnicy – de facto – bez nas. Próby, które do tej pory podejmowano, polegające na nastawianiu nas przeciwko rolnikom i rolników przeciwko nam, postrzegamy jako działania mające na celu rozgrywanie obu tych środowisk przeciwko sobie - mówił Sławomir Kamiński ze związku zawodowego.

Fakty, z którymi trzeba się zmierzyć

W odpowiedzi głos zabrał Marcin Celejewski, od niedawna prezes Grupy Azoty.

- Chciałbym wyjaśnić jedną bardzo ważną kwestię, bo nie chcę, żeby wokół niej narastały nieporozumienia. To, co wydarzyło się ostatnio, nie było wstrzymaniem produkcji, tylko wstrzymaniem przyjmowania zamówień. To zasadnicza różnica. Nie był to żaden ruch wymierzony w rolników. To nie jest działanie przeciwko rolnikom ani przeciwko komukolwiek. Nie ma tu wrogiego zamiaru wobec polskiego rolnictwa. Wręcz przeciwnie, rolnicy są naszym naturalnym partnerem i sojusznikiem.

- Rozpoczął się jednak konflikt narracyjny, w którym próbuje się przedstawiać sytuację w sposób uproszczony. Tymczasem podstawowy problem leży gdzie indziej: w kondycji finansowej spółki i w decyzjach inwestycyjnych z ostatnich lat. Chcę to jasno powiedzieć: ogromnym obciążeniem dla spółki są nieodpowiedzialne inwestycje zrealizowane w ciągu ostatnich dwóch lat. Wygenerowane przez nie zobowiązania finansowe są dziś większe niż poziom inwestycji, jakie spółka była realnie w stanie udźwignąć. Nie możemy o tym zapominać, analizując obecną sytuację i patrząc w przyszłość. Te decyzje nie obciążają ani polityków, ani Komisji Europejskiej, ani innych podmiotów zewnętrznych. One obciążają przede wszystkim spółkę i jej pracowników. To są fakty, z którymi musimy się zmierzyć. 

- Na koniec chciałbym podkreślić jedną rzecz: potrzebujemy wspólnego działania. Nie możemy się dzielić ani szukać winnych wśród siebie. Jesteśmy skazani na współpracę. Zakład i rolnicy, pracownicy i lokalna społeczność. Widzimy, że Europa jest dziś zalewana tańszymi produktami z zewnątrz, realizowane są inwestycje w innych krajach, a konkurencja jest ogromna. Dlatego tym bardziej potrzebujemy solidarności i racjonalnych decyzji, które pozwolą nam przetrwać i odbudować stabilność - przekonywał prezes Celejewski.

Nawozy w Polsce nie znikną

Swoje zdanie przedstawił wicemarszałek Piotr Breś.

- Z wieloma kwestiami można by oczywiście polemizować politycznie, ale nie o to chodzi na tym forum. Nie spotkaliśmy się tutaj po to, by się spierać, lecz by wypracować konkretne działania i stanowisko. Celem dzisiejszego spotkania jest przygotowanie wspólnego stanowiska: być może skierowanego do rządu, być może także do Komisji Europejskiej. Cieszę się, że obecna jest pani europoseł, bo część problemów ma wymiar europejski.

- Musimy sobie jasno powiedzieć: nawozy w Polsce nie znikną. Pytanie brzmi, kto odpowiada za to, że miliony ton nawozów rosyjskich znajdują się w polskich portach i trafiają na nasz rynek? Kto odpowiada za to, że rosyjski i białoruski nawóz nie został skutecznie zablokowany? Czy to oznacza, że w praktyce polscy rolnicy, kupując takie produkty, pośrednio finansują wojnę w Ukrainie? To są pytania do strony rządowej, do polityków odpowiedzialnych za kontrolę i bezpieczeństwo rynku.

- Mimo zapowiedzi i embarga, nawozy te wciąż pojawiają się na rynku. Skąd się biorą? Kto odpowiada za kontrolę ich pochodzenia? Słyszymy, że są produkowane w krajach trzecich, w Emiratach, ale przecież wszyscy wiemy, że to często jedynie droga okrężna. Musimy zapobiec tej sytuacji, a nie leczyć jej skutki. Albo skutecznie zablokujemy napływ nawozów z Rosji i Białorusi, albo za chwilę kolejne miliony ton zaleją rynek. W takiej sytuacji Grupa Azoty może przestać być konkurencyjna, a miejsca pracy staną pod znakiem zapytania. Dlatego apeluję, byśmy wypracowali wspólne stanowisko i skierowali je do rządu oraz właściwych instytucji, z jasnym żądaniem natychmiastowego zablokowania importu rosyjskich i białoruskich nawozów - mówił wicemarszałek Breś.

Trudna sytuacja

Między przedstawicielami związków zawodowych a prezesem Celejewskiego wywiązała się długa dyskusja.

- Jestem w spółce dopiero dwa miesiące. Spotkałem się z reprezentacjami związkowymi, odbyliśmy również spotkanie plenarne z pracownikami. Prowadzony jest dialog, choć oczywiście nie wszystkie sprawy da się rozwiązać od razu. Apeluję, abyśmy skupili się na wspólnych działaniach, zwłaszcza w obszarze ochrony rynku i interesów pracowników. Sytuacja finansowa spółki była bardzo trudna. W 2023 roku strata wyniosła około 600 mln zł, zadłużenie sięgało 10 mld zł, a nakłady inwestycyjne, około 6 mld zł, dotyczyły projektów opóźnionych lub niedziałających. To są fakty. Proces wychodzenia z kryzysu trwa. Nie nastąpi w miesiąc ani w rok, ale zmierzamy w kierunku poprawy wyniku finansowego - przekonywał prezes Grupy Azoty.

Winny PiS?

Poseł Michał Krawczyk przypomniał, że zła sytuacja Grupy Azoty Puławy wynika z zarządzania spółką przez nominatów Prawa i Sprawiedliwości. Polityk Koalicji Obywatelskiej ironizował, że dziękuje marszałkowi Stawiarskiemu za przypominanie tego światu.

- Sytuacja, w której w 2023 roku strata wyniosła 600 mln zł, a zadłużenie 10 mld zł, jest wynikiem decyzji poprzednich zarządów. Przerośnięte inwestycje, opóźnione projekty, niedziałający blok węglowy, to wszystko doprowadziło spółkę do dramatycznej sytuacji. Warto przypomnieć, że ze spółki przynoszącej setki milionów zysku uczyniono spółkę generującą setki milionów strat. Złożono również zawiadomienia do prokuratury w sprawie niektórych inwestycji. Jeżeli w 2023 roku strata wynosiła 600 mln zł, a prognoza na 2025 rok mówi o około 150–170 mln zł straty, to oznacza, że proces naprawczy trwa, choć potrwa jeszcze długo.

 - Jeśli chodzi o import nawozów z Rosji – od 1 lipca Unia Europejska, na wniosek Polski, wprowadziła cła na ich import. To także element szerszych działań ochronnych. Import nawozów z Rosji i Białorusi został objęty cłami. Od lipca 2025 roku ten import spadł o 75 procent. Faktycznie było tak, że podmioty importujące nawozy wiedziały wcześniej, że cła zostaną nałożone, dlatego do lipca obserwowaliśmy gwałtowny wzrost importu. Po wprowadzeniu ceł nastąpił jednak wyraźny, siedemdziesięciopięcioprocentowy spadek. Chcielibyśmy, aby te cła były jeszcze wyższe. Zgodnie z postanowieniami Unii Europejskiej w kolejnych latach będą one rosły. Jeśli chodzi o Ukrainę – Ukraina zakazała importu towarów z Rosji na swoje terytorium. Unia Europejska również wprowadziła zakaz i embargo na import nawozów z Rosji. Zawsze jednak – niestety – byli, są i będą oszuści, którzy będą próbowali obchodzić embargo czy zakazy. Rolą Ukrainy, ale także rolą Polski, jest walka z takimi praktykami. Przywoływana była tu jedna z instytucji odpowiedzialnych za kontrolę, czy nie dochodzi do przepinania etykiet, zmiany oznaczeń i podobnych działań. Instytucja ta działa sprawnie, ale oszuści byli i będą, a odpowiedzialnością państwa polskiego jest konsekwentna walka z tym zjawiskiem.

- Na koniec jeszcze jedna kwestia. Od dawna wszyscy domagaliśmy się, aby rosła rola Zakładów Azotowych Puławy w całej Grupie Azoty. Bardzo się cieszę, że prezes Marcin Celejewski od dwóch dni jest prezesem całej grupy. Według mnie oznacza to realną materializację tego, o co jako posłowie, wierzę, że ponad podziałami, od lat zabiegaliśmy i nadal będziemy zabiegać: aby znaczenie Zakładów Azotowych Puławy w całej grupie rosło. Dzisiaj mamy sytuację, w której my, tu na Lubelszczyźnie, mamy „swojego” prezesa. Prezesa spółek, który jednocześnie kieruje całą Grupą Azoty. Bardzo się z tego cieszę - mówił poseł Krawczyk.

Radość spotkania

Podobny pogląd na sytuację przedstawiła europosłanka Marta Wcisło.

- Za poprzednich rządów Grupa Azoty została realnie wyhamowana, a wręcz „trzymana w miejscu”. Wynikało to zarówno z niezrealizowanych inwestycji, jak i z rozbudowy struktur administracyjno-dyrektorskich i finansowych. Jednocześnie nie przeszkadzało to poprzedniemu zarządowi przyznawać sobie premie rzędu 500–600 tysięcy złotych, mimo wykazywanych strat na koniec 2022 roku i w kolejnych okresach. Wszystkie te elementy składają się na obraz sytuacji, w której strata skonsolidowana Grupy Azoty urosła do około 12 miliardów złotych. Jeśli chodzi o Puławy, zarysowałam już wcześniej, jak wyglądał proces ich systematycznego osłabiania: niewypracowane zyski, środki „przejadane” przez centralę oraz funkcjonowanie Centrów Usług Wspólnych.

- Jeśli chodzi o nawozy, pod koniec 2024 roku zawiązałam koalicję państw dotkniętych nadmiernym napływem nawozów z Rosji i Białorusi. W 2025 roku rozpoczęły się pierwsze działania w Komisji Europejskiej, w czasie polskiej prezydencji. W trybie przyspieszonym wprowadzono cła, które ograniczyły napływ nawozów rosyjskich i białoruskich – stawki wzrosły z 6,5 procent do kilkudziesięciu procent i będą dalej rosnąć. Dzięki temu nawozy trafiające na rynek są oferowane jako europejskie, a nie rosyjskie czy białoruskie. Tak wygląda obecnie sytuacja w tej kwestii. Na koniec chcę jasno powiedzieć: za cłami na nawozy rosyjskie i białoruskie nie głosowali politycy skrajnej prawicy w Parlamencie Europejskim.

- Cieszę się, że odbyło się dzisiejsze spotkanie. Nie możemy pozwolić Grupie Azoty Puławy zatonąć - puentowała europosłanka Wcisło.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama