Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama
Kolejki na stacjach

Panika paliwowa ma "wielki zbiornik"

Dziś rano na niektórych tanich stacjach paliw zabrakło benzyny. Jest to efekt sztucznej paniki wywołanej wojną na Bliskim Wschodzie. Niektórzy kierowcy stali wczoraj w długich kolejkach po benzynę i olej napędowy.
Kierowcy ustawiają się w kolejce do stacji paliw w obawie przed wzrostem cen związanym z sytuacją na Bliskim Wschodzie.
Obawy o droższe paliwo wywołały wzmożony ruch na stacjach – kierowcy tankują na zapas.

Autor: DW

Dziś ceny paliw dynamicznie rosną. Pracownica infolinii Auchan nie była w stanie podać aktualnych cen paliwa na stacji przy markecie. Na stacjach paliw sieci E.Leclerc benzyna 95 kosztowała dziś 5,98 zł za litr, „98” – 6,39 zł, a olej napędowy – 6,45 zł. Na stacjach koncernowych paliwo jest droższe. Na Orlenie ceny zmieniały się dziś kilka razy. O godz. 12 litr benzyny 95 kosztował 6,44 zł, „98” – 7,24 zł, ON – 6,72 zł, a LPG – 2,96 zł.

– Wczoraj rzeczywiście zabrakło paliwa, dziś od rana mamy go dużo. Stopniowo kolejki maleją, a z dostępnością paliw nie ma już problemów – usłyszeliśmy na jednej z prywatnych stacji.

Wczoraj przed stacją Auchan przy lubelskim centrum handlowym Felicity ustawiła się kolejka jak za dawnych lat. – Stoję, bo za chwilę paliwo będzie drogie. Trump zapowiada długą wojnę. Lepiej zatankować na zapas – powiedział nam jeden z kierowców stojących w kolejce. Zdarzali się także nabywcy, którzy przyjeżdżali po paliwo ze 100-litrowymi beczkami.

Konflikt na Bliskim Wschodzie i napięcia wokół Cieśniny Ormuz spowodują wzrost cen paliw w Polsce, ale scenariusz, w którym benzyna kosztowałaby 8–9 zł za litr, jest mało prawdopodobny – ocenił dr hab. inż. Krzysztof Zięba z Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej.

Według profesora gdańskiej uczelni technicznej sytuacja na Bliskim Wschodzie nie wywołała dotąd paniki na rynkach światowych i nie powinna znacząco odbić się na polskich konsumentach. Rozmówca podkreślił, że spowodowany wojną wzrost cen ropy na świecie jest zauważalny, lecz umiarkowany.

– Mamy kilkuprocentową podwyżkę cen surowca, jednak nie jest to zjawisko dramatyczne ani nadzwyczajne. Rynki częściowo spodziewały się amerykańskiego uderzenia na Iran, dlatego reakcja cenowa nie jest szokująca – powiedział.

Jak zaznaczył, podwyżki na polskich stacjach paliw są nieuniknione, ale nie należy oczekiwać gwałtownych skoków cen.

– Do kosztu ropy trzeba doliczyć wpływ kursu dolara, który w warunkach niepewności się umacnia, podobnie jak złoto i inne bezpieczne aktywa. Jednak scenariusz, w którym benzyna kosztowałaby 8–9 zł za litr, jest mało prawdopodobny. Możliwy jest wzrost cen o 15–20 proc., w zależności od długości trwania konfliktu – ocenił Zięba.

Jednocześnie dodał, że blokada kontrolowanej przez Iran Cieśniny Ormuz może wywołać szok podażowy na rynku ropy. Przez cieśninę przepływa jedna czwarta światowego transportu ropy naftowej i jedna piąta skroplonego gazu ziemnego (LNG). To główna morska trasa dla ropy z Iranu, Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Bahrajnu, Kuwejtu i Iraku. Po sobotnich atakach USA i Izraela irańska Gwardia Rewolucyjna ogłosiła, że żadnym jednostkom nie wolno wpływać do cieśniny; setki tankowców zostały unieruchomione po obu jej stronach.

– Perturbacje w handlu światowym odczujemy w niewielkim stopniu. Większe znaczenie mogą mieć zmiany na rynku ropy, które zobaczymy na stacjach paliw. Droższe paliwo zwiększa koszty transportu, co może podnieść ceny innych towarów, np. żywności. Nie obawiałbym się jednak powrotu dwucyfrowej inflacji – to scenariusz mało prawdopodobny – stwierdził.

Źródło: PAP

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama