Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Trener Avii Świdnik po meczu z Rakowem: Możemy chodzić z podniesioną głową

Avia pokazała się z bardzo dobrej strony mimo że w ćwierćfinale STS Pucharu Polski rywalizowała z rywalem grającym trzy poziomy rozgrywkowe wyżej. Raków wygrał w Świdniku 2:1, ale dopiero po dogrywce. Jak trenerzy oceniają spotkanie?
Trener Avii Świdnik po meczu z Rakowem: Możemy chodzić z podniesioną głową

Autor: Avia Świdnik/YouTube/screen

Łukasz Ocimek (Raków Częstochowa)

– Gratulacje dla zespołu za zrobienie pierwszego kluczowego kroku. Naszym celem jest zwycięstwo w STS Pucharze Polski. Chcemy grać na narodowym i wygrać ten finał. Gratulacje także dla Avii całego projektu. Byli znaczącym zespołem w tej edycji pucharu. Pokazali, jak mogą grać i że to jest zespół, który zaraz może być w II lidze, a potem zrobić kolejny krok. Co do meczu, to braliśmy pod uwagę, że będziemy dominować. Skupiliśmy się na obronie wysokiej, a najważniejsze w przygotowaniach były stałe fragmenty. Tu widzieliśmy największą przewagę. Pierwsza połowa to dominacja, w drugiej mocniej kontrolowaliśmy zawody nie z piłką, ale w obronie wysokiej. Podsumowując: 7-1 w szansach dla nas, 12-7 w wejściach w pole karne do dogrywki, a te liczby są pozytywne dla nas. Niestety, bez goli. Dopuściliśmy do dogrywki, ale ostatecznie w niej wygraliśmy i gramy dalej. 

Jak wyglądała jego komunikacja z trenerem Łukaszem Tomczykiem, który był zawieszony za czerwoną kartkę i nie mógł być na ławce?

– Całym meczem zarządzał trener Tomczyk, on podejmował decyzje. Ja pełniłem tą rolę przy linii. W trakcie meczu, kiedy jestem asystentem, to mam momenty, kiedy zarządzam czy przy stałych, czy w dynamice gry. Tym razem musiałem to robić przez całe spotkanie. Na pewno to jest ciekawe doświadczenie, trzeba się przygotować do takiego meczu indywidualnie. Komunikacja? Z asystentem trener Tomczyk był cały czas na słuchawce, jego wnioski płynęły z góry.

Wojciech Szacoń (Avia Świdnik)

– Czujemy lekki niedosyt. Wiadomo, że Raków wygrał zasłużenie, tych klarownych sytuacji na pewno mieli więcej. Pierwsza połowa poza początkiem była w miarę wyrównana. Duża jakość piłkarska napastnika, dzięki któremu schodzili na przerwę z prowadzeniem. W drugiej, miałem wrażenie, że Raków był lekko uśpiony i czekał na końcowy gwizdek. Liczyłem, że trafi się ten moment dla nas. Wyczekaliśmy do samego końca, bo Dominik Zawadzki w samej końcówce dał nam nadzieję. Później szkoda tego, co się wydarzyło. Wydawało się, że dostaniemy mentalnego kopa, a po dwóch-trzech minutach dogrywki od razu dostaliśmy bramkę. Z naszej perspektywy kuriozalną, bo popełniliśmy bardzo proste błędy w komunikacji. Można było zapobiec utracie tej bramki. Jest lekki niedosyt, bo gdybyśmy tracili bramki po jakościowych i składnych akcjach, to ból byłby mniejszy. A tak mogliśmy się zachować lepiej przy stałym fragmencie i może dłużej dać sobie nadzieję, że uda się dociągnąć do rzutów karnych. Gratulacje dla rywali, życzę im wygranej w pucharze, bo jak nas pokonali, to niech zdobędą narodowy.

– Najważniejsze były jednak inne sprawy, jak klub podszedł do organizacji meczu. Pierwszy raz wyprzedzaliśmy cały stadion. Najważniejsza jest atmosfera, która towarzyszyła nam wszystkim. No i podejście zawodników, którzy pokazali, że na tle drużyny grającej trzy poziomy wyżej, jesteśmy w stanie rywalizować. Ja miałem dużo obaw, czy nie przyjedzie walec, który nas rozjedzie 5:0 i będzie trzeba się wstydzić. My mimo wszystko wolą walki, ale i dobrą organizacją pokazaliśmy, że jesteśmy w stanie rywalizować. Przygoda pucharowa się kończy, ale możemy chodzić z podniesioną głową. Mam jednak nadzieję, że przełożymy to na ligę, bo chcielibyśmy na tym paliwie z pucharu pojechać też w lidze. Musimy kontynuować to zaangażowanie, głód wygrywania, uśmiechniętą buzię, jak widzimy piłkę, bo to są takie małe rzeczy, które na koniec powodują, że robią różnicę i uda nam się osiągnąć cel, jakim jest awans.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama