Choć dziś jednostki OSP dysponują nowoczesnym sprzętem, taki pojazd ma wartość symboliczną i historyczną. Strażacy chcą go odrestaurować i wykorzystać podczas uroczystości, wydarzeń lokalnych czy spotkań z mieszkańcami.
Jak opowiada Jerzy Kobiałka, strażak ochotnik i właściciel warsztatu samochodowego, do którego trafił samochód, pomysł na taki pojazd w kazimierskiej straży pojawiał się od dawna.
– W kazimierskiej straży pożarnej od dawna była wola, aby mieć samochód zabytkowy – coś w rodzaju maskotki jednostki. W wielu jednostkach w Polsce funkcjonują takie pojazdy. Nie służą one do akcji ratowniczych, ale podnoszą prestiż jednostki i pojawiają się podczas festynów, parad czy uroczystości – mówi.
Jak dodaje, kilka lat temu strażacy mieli już okazję zobaczyć, jak taki samochód sprawdza się podczas wydarzeń lokalnych.
– Jedna z okolicznych jednostek pożyczyła nam takiego Żuka na uroczystość. Sprowadzony wtedy pojazd zrobił ogromne wrażenie i bardzo spodobał się wszystkim obecnym – wspomina.

Okazja do spełnienia tego pomysłu pojawiła się niedawno.
– Nasza kazimierzanka, Asia Stachyra-Wolska, obdarzyła nas takim Żukiem, którego nie używała już w swojej działalności – mówi Kobiałka.
Auto wymaga jednak sporo pracy. Zostało przywiezione do warsztatu na lawecie, ponieważ nie ma aktualnych badań technicznych.
– Zamiarem naszego prezesa jest doprowadzenie tego samochodu do stanu muzealnego. Chcielibyśmy, aby był zarejestrowany jako pojazd zabytkowy, na tzw. żółtych tablicach. To długa droga i sporo kosztów, ale będziemy ten pomysł realizować w miarę możliwości – dodaje.
Historia pojazdu jest równie ciekawa jak jego przyszłość. Żuk został kupiony w 2017 roku od jednostki OSP Kowala.
– Mój mąż dowiedział się, że taki samochód będzie sprzedawany i postanowił go odkupić, żeby ocalić go przed złomowaniem – opowiada właścicielka pojazdu – Początkowo miał być maskotką firmy. Myśleliśmy też o wykorzystaniu go do ślubów albo przerobieniu na foodtrucka, ale w praktyce zawsze brakowało czasu, by się nim zająć. Samochód przez kilka lat po prostu stał. Mąż myślał nawet o jego sprzedaży, ale ja i nasz syn, Julek, bardzo nie chcieliśmy się z nim rozstawać – wspomina.
Pomysł przekazania auta jednostce pojawił się zupełnie przypadkiem, podczas rozmowy ze strażakami w czasie Święta Jesieni w Kazimierzu.
– Spotkaliśmy wtedy prezesa OSP Kazimierz Dolny, Wiktora Fernezego. Wspomniał, że strażacy szukają właśnie takiego Żuka. Pomyśleliśmy, że skoro samochód i tak czeka na lepsze czasy, to może właśnie teraz one nadejdą – mówią darczyńcy.
Decyzja o przekazaniu auta miała też osobisty wymiar.
– Rodzina mojego męża ma silne tradycje strażackie. Babcia, dziadek i wujek byli związani z OSP Bochotnica.
Jak podkreślają, Kazimierz Dolny pozostaje dla nich miejscem szczególnym.
– To moje rodzinne miasto i zawsze będę do niego wracać myślami. Mam nadzieję, że ten Żuk będzie cieszył mieszkańców, dzieci i turystów – mówi właścicielka.
Samochód ma również swoją strażacką historię – brał udział w akcji powodziowej w 2010 roku na terenach gmin Janowiec i Puławy. Dziś strażacy z Kazimierza Dolnego chcą przywrócić mu dawny blask. Jeśli plan się powiedzie, zabytkowy Żuk stanie się nie tylko ciekawą atrakcją podczas lokalnych wydarzeń, ale także żywym przypomnieniem historii pożarnictwa w Polsce.














Komentarze