Przemysław Czarnek w krakowskiej hali „Sokoła” na konwencji Prawa i Sprawiedliwości brutalnie krytykował odnawialne źródła energii, określając je jako „OZE-sroze”. Już w pierwszym tygodniu „urzędowania” w roli kandydata partii na premiera Polski boleśnie się jednak na tym przejechał. Oczywistą hipokryzję wytknął mu bowiem europoseł Krzysztof Hetman, który czujnie zauważył, że na dachu domu 48-letniego prawicowego polityka w podlubelskim Natalinie zainstalowane są... panele fotowoltaiczne.
- Będę demontował te panele ze swojego dachu. W pewnej perspektywie - tłumaczył się Czarnek na antenie RadioZet.
Ze słów o „OZE-sroze” nie zamierzał się jednak wycofywać. Zapowiedział odrzucenie Europejskiego Systemu Handlu Emisjami i miksu energetycznego UE. Kilkukrotnie podkreślał, że Polska powinna opierać energetykę na własnych zasobach węgla. W tym kontekście odniósł się do sytuacji kopalni Bogdanka.
- Największa firma ciepłownicza w Lublinie, zamiast kupować węgiel w Bogdance, to kupuje 150 tysięcy ton rocznie biomasy w Indonezji - rzucił.
Jak wykazała najnowsza analiza Stowarzyszenia Demagog, teza ta nie odpowiada rzeczywistości i jest najzwyczajniej w świecie kłamliwa. Największą elektrociepłownią w Lublinie jest PGE Energia Ciepła S.A. Oddział Elektrociepłownia w Lublinie Wrotków, która opiera produkcję na bloku gazowo-parowym i nie spala biomasy.
Biomasę wykorzystuje jedynie mniejszy zakład - Elektrociepłownia Megatem EC-Lublin. Od 2023 roku około sześćdziesiąt procent energii wytwarza ona ze zrębki leśnej pozyskiwanej głównie w regionie. Spółka faktycznie kupiła także biomasę z łuski orzecha kokosowego z Indonezji, ale było to około trzydziestu tysięcy ton, a nie sto pięćdziesiąt tysięcy ton. PKS spalany jest testowo razem z węglem, z którego około połowa pochodzi z kopalni Bogdanka. Współspalanie pozwala wykorzystać istniejącą infrastrukturę i ograniczyć emisje gazów cieplarnianych.














Komentarze