Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Puławy stawiają na swoim. Radni za przejęciem gruntów przy Azotach

Argumenty o dobrym sąsiedztwie, jednoznaczny sprzeciw mieszkańców sąsiedniej gminy, a nawet odwoływanie się do bohaterów historycznych - gminie wiejskiej Puławy nie pomogły. Radni miejscy podjęli dzisiaj uchwałę o zmianie granic administracyjnych Puław. Teraz ruch po stronie wojewody oraz MSWiA.
rada miasta Puławy
Rada Miasta Puławy zdecydowała dzisiaj o złożeniu wniosku o zmianę granic miasta

Autor: Nadesłane

To była jedna z najważniejszych decyzji puławskiego samorządu w ostatnich latach. Decyzja o znaczeniu strategicznym dla rozwoju Puław. Po długiej dyskusji Rada Miasta Puławy większością głosów (11 za) przyjęła uchwałę o zmianie granic administracyjnych miasta. Chodzi o ich poszerzenie o nowe tereny inwestycyjne oraz lasy i nieużytki tzw. Pustyni Kaltenbacha sąsiadujące z Zakładami Azotowymi, łącznie blisko 1070 hektarów. 

Na czyjej ziemi stanie rafineria?

Na tych gruntach w przyszłości stanąć ma jedna ze strategicznych inwestycji Unii Europejskiej - planowana przez kanadyjską spółkę Mkango rafineria metali ziem rzadkich, w tym lantanu, ceru, neodymu i prazeodymów. Porozumienie w tej sprawie władze Azotów podpisały już 2021 roku. Według doniesień inwestora sprzed pięciu lat, zakład rafinacji ma bazować na kwasie azotowym służący do przetwarzania "oczyszczonego koncentratu ziem rzadkich" z kopalni Songwe Hill Rare Earths w afrykańskim Malawi. 

Na pieniądze z podatków związanych z tą oraz innymi inwestycjami planowanymi na gruntach pod przemysł przy Azotach zęby ostrzą sobie dwa samorządy. Ich obecny właściciel - wiejska Gmina Puławy oraz starające się o ich pozyskanie Miasto Puławy. W obydwu z nich w ostatnich półroczu przeprowadzono konsultacje społeczne, których wynik był przewidywalny. Mieszkańcy Góry Puławskiej, Gołębia i innych miejscowości w gminie opowiedzieli się zdecydowanie przeciw zmianom granic, a puławianie byli w większości za przejęciem gruntów sąsiada. 

"Skok na cudzą ziemię"

Dzisiaj sprawa tzw. aneksji podobnie trafiła na sesję. Samorządowcy obydwu gmin przerzucali się przeróżnymi argumentami. Przeciw składaniu wniosku do MSWiA o zmianę granic miasta opowiedziało się kilkoro radnych miejskich. - To jest skok na cudzą ziemię. Ja takiego postępowania jako samorządowiec nie akceptuję - oceniła radna Bożena Krygier (PiS), która wspomniała o testamencie patrona Puław, św. Brata Alberta. W podobnym tonie wypowiadała się radna Ewa Wójcik z własnego komitetu. - Nie podzielam takiego poglądu, że skoro nam jest coś potrzebne to możemy sobie to wziąć - zaznaczyła. 

Do zagłosowania przeciw uchwale namawiał również wójt gminy, Kamil Lewandowski. Ten przyznał, że odebranie jego samorządowi gruntów przy Zakładach Azotowych będzie stanowić istotną wyrwę w dochodach z podatku od nieruchomości, która poskutkuje koniecznością podniesienia wszystkich stawek do wartości maksymalnych. - Ale nawet to nam tego uszczerbku nie uzupełni, a przecież skala potrzeb i wyzwań w związku z rolą jaką pełnimy jest ogromna - zauważył. 

W sesji uczestniczyli m.in. przedstawiciele Gminy Puławy oraz Zakładów Azotowych
Walka na cytaty

Niektórzy uczestnicy dyskusji nie zawahali się sięgnąć nawet po bohaterów polskiego podziemia niepodległościowego i Żołnierzy Wyklętych. Była radna gminy wiejskiej, Dorota Skibińska przywołała ostatnie słowa "Inki", która przed rozstrzelaniem kazała powiedzieć swojej babci, że "zachowała się jak trzeba". Na to odpowiedzieć można było już tylko słowami św. Jana Pawła II, po które niespodziewanie sięgnął radny Mariusz Cytryński (KO). - "Człowiek jest wielki nie przez to co posiada, ale przez to czym się dzieli" - zacytował, przypominając wcześniej o tym, że Puławy na skutek optymalizacji podatkowej wykonanej przez Zakłady Azotowe, od lat tracą poważne środki. Skarbnik Elżbieta Grzęda przyznała, że chodzi o dwucyfrową sumę liczoną w milionach złotych. 

Żeby miasto się rozwijało

Argumenty za zmianą granic przypomniał prezydent miasta, Paweł Maj, który zaznaczył, że Puławy zajmują pozycję lidera regionu i zaspokajają szereg potrzeb mieszkańców, więc przejęcie gruntów jak ocenił "w dłuższej perspektywie pozwoli rozwijać tę misję". W imieniu młodego pokolenia puławian wypowiedział się lokalny artysta grafik Domicjan Grabowski. - Chciałbym żeby to miasto się rozwijało, a nie zwijało - powiedział, zachęcając radnych do głosowania "za". 

W dyskusji pojawił się także wątek negatywnej opinii ze strony Zakładów Azotowych, których przedstawiciel odczytał pismo spółki w tej sprawie, wskazując na ryzyka związane z potencjalnym wzrostem podatków, czy tempem prowadzenia oczekiwanych zmian planistycznych. Z drugiej strony padały argumenty o braku jakiegokolwiek majątku gminy zainwestowanego we wskazany grunt, czy jego położenia geograficznego - związanego bardziej z miastem i Azotami, niż resztą wiejskiej gminy. 

W interesie mieszkańców Puław

Ostatecznie liczba zwolenników zmiany granic była o wiele wyższa, niż przeciwników. (11 do 4) Sprawa okazała się przy tym ponadpolityczna. Za przyłączeniem do Puław gruntów opowiedzieli się radni z różnych opcji, od Prawa i Sprawiedliwości po Koalicję Obywatelską. Zróżnicowany rozkład był także wśród przeciwników oraz radnych wstrzymujących się.

- Uważam, że podjęliśmy dobrą decyzję - komentował dla nas tuż po głosowaniu radny Piotr Sadurski (KO). - Dążymy do tego, żeby tereny te tworzyły integralną całość. I co ważne, reprezentujemy w ten sposób interes mieszkańców miasta. Obywateli, którzy nas do tej roli wybrali - podkreślił. 

Co będzie dalej? Wniosek o zmianę granic miasta Puławy do końca marca trafi na biurku wojewody lubelskiego, Krzysztofa Komorskiego, a następnie do resortu spraw wewnętrznych i administracji, czyli ministra Marcina Kierwińskiego. Ostateczną decyzję dotyczącą wniosku puławskiego samorządu najpewniej w lecie podejmie rada ministrów. 

Gmina się nie poddaje

Wiemy już, że gmina wiejska, broni nie składa. - Będziemy walczyli do końca. Chcemy przedstawić nasze argumenty zarówno panu wojewodzie, jak i ministrowi. Nie wykluczamy wyjazdów do Lublina i Warszawy - zapowiada Kamil Lewandowski, wójt Gminy Puławy. - Jesteśmy rozczarowani postawą naszego sąsiada, który stracił w naszych oczach pozycję wiarygodnego, przewidywalnego partnera - ocenił. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama