Referendum, którego nie było
Albo ja, albo dr Szymański – powiedział wczoraj na zebraniu dyrektor Okręgowego Szpitala Kolejowego w Lublinie Andrzej Niemczyk, zwołując referendum w trybie pilnym na godz. 14.
- 29.10.2001 20:23
Pracownicy mieli zdecydować, czy dyrektor powinien zostać na swoim stanowisku czy też ze szpitala powinien odejść dr Szymański. Niewątpliwy wpływ na decyzję dyrektora miała nasza publikacja w piątkowym magazynie „Dziennika”, w której opisywaliśmy stosunki panujące w szpitalu.
Przypomnijmy, że lekarze związkowcy skarżą się na politykę prowadzoną w szpitalu. Chodzi zarówno o problemy samej placówki jak i gry personalne uprawiane przez dyrektora Niemczyka. Do nich należy m.in. niezatrudnienie dr. Irosława Szymańskiego, przewodniczącego związku zawodowego lekarzy w szpitalu, na stanowisko ordynatora ginekologii, mimo że I. Szymański wygrał w maju konkurs. Dyrektor Niemczyk nie chciał ustosunkować się do zarzutów pod swoim adresem odmawiając spotkania z Dziennikiem i nie odpowiadając na wysłane mu faksem pytania.
Wczoraj dyrektor chciał w trybie pilnym zorganizować w szpitalu referendum na godz. 14. Pracownicy mieli decydować, kto zostanie w szpitalu – on czy dr Szymański. Na kartce miały być wypisane dwa nazwiska, jedno do skreślenia. Kiedy jednak pojawiliśmy się w szpitalu przed godziną 14. okazało się, że dyrektor zmienił zdanie i do referendum nie doszło. Prawdopodobnie stało się to na skutek sprzeciwu związków zawodowych – lekarzy, anestezjologów, techników medycznych elektroradiologii i „Solidarności”. – Arbitralny sposób narzucenia tego pomysłu, nagłość utrudniająca przemyślenie skutków prawnych tego referendum, niejasność pytania (wybór pomiędzy dyrektorem a przewodniczącym związków zawodowych) (...) nie pozwalają na akceptację tej propozycji – napisali związkowcy. O godzinie 14. dyrektora Niemczyka w szpitalu nie było. Jego zastępcy dr Janusz Goldiszewicz i Adam Kalinowski nie chcieli komentować pomysłu szefa.
– Czekamy na dalsze decyzje dyrektora. Była to wyłącznie jego inicjatywa – odparli zgodnie.
Zarzuty pod adresem dyrektora zaczynają znajdo-
wać potwierdzenie w prze-
prowadzonych kontrolach. Państwowa Inspekcja Pra-
cy, która na wniosek związków zawodowych weszła do szpitala, stwierdziła: „Inspektor pracy ustalił, że w OSzK nie przestrzegano przepisów ustawy o zakładowym funduszu świadczeń socjalnych, a także nie realizowano ustalonych rocznych planów wykorzystania funduszu\". Chodzi o nieterminowe odprowadzanie funduszu w roku 2000 i brak przekazania środków na fundusz pracowniczy w roku 2001 w kwocie 341 657 zł. Dyrekcja wykorzystała fundusz świadczeń socjalnych niezgodnie z jego przeznaczeniem, ponadto inspektor pracy ustalił nieprawidłowości w zakresie wypłaty pracownikom należnych wynagrodzeń za pracę.
Reklama
Komentarze