Jeszcze niedawno Chełm był wskazywany jako miasto z wyjątkowo niskimi opłatami za odpady. 19 zł miesięcznie od osoby – stawka niezmienna od 2023 roku – była powodem do dumy władz i ulgą dla mieszkańców. Dziś ta sama decyzja ponownie leży na stole.
Tym razem miasto chce podnieść opłatę do 29 zł miesięcznie, a projektem uchwały radni zajmą się już 25 marca.
System, który nie działa
Za podwyżką nie stoi polityczna decyzja, ale twarda matematyka.
W ciągu ostatnich pięciu lat system gospodarowania odpadami wygenerował ponad 21 mln zł straty.
Te pieniądze nie zniknęły – zostały pokryte z budżetu miasta. Czyli de facto – z kieszeni mieszkańców. Prognozy są jeszcze bardziej alarmujące. W 2026 roku deficyt mógłby sięgnąć nawet 7 mln zł, jeśli stawki pozostałyby bez zmian.
Ile powinno kosztować?
Z wyliczeń urzędników wynika jasno: realna opłata powinna wynosić około 37 zł miesięcznie. Miasto nie chce jednak aż tak dużego skoku i proponuje 29 zł. To kompromis – ale tylko pozorny.
Bo nawet po podwyżce system nadal będzie generował około 3 mln zł strat rocznie.
Paradoks Chełma
Najbardziej niepokojące są dane, które pokazują kierunek zmian. Mieszkańców ubywa – śmieci przybywa.
W ciągu kilku lat liczba zameldowanych spadła z ponad 59 tys. do około 54 tys., a jednocześnie ilość odpadów wzrosła do prognozowanych 21,5 tys. ton rocznie. Do tego dochodzi kolejny problem: około 14 proc. mieszkańców w ogóle nie figuruje w systemie opłat, choć produkuje odpady.
Drożej, bo wszystko drożeje
Koszty rosną z wielu powodów – i większość z nich jest niezależna od samorządu. Najważniejsze z nich to: rosnące ceny energii i paliw, wyższe wynagrodzenia, brak instalacji do przetwarzania odpadów w regionie a także problemy ze sprzedażą surowców wtórnych.
Efekt? Koszt zagospodarowania jednej tony śmieci zbliża się do 1000 zł.
Przetarg bez wyboru
Ostateczny sygnał alarmowy przyszedł wraz z przetargiem. Miasto planowało przeznaczyć około 12,7 mln zł na odbiór odpadów. Jedyna oferta – złożona przez MPGK – wyniosła prawie 16 mln zł. Nie było alternatywy., konkurencji, wyboru.
Tanio już było
Skala zmiany jest duża. Podwyżka o ponad 50 procent oznacza skok, jakiego mieszkańcy nie widzieli od lat. Jeszcze niedawno Chełm był jednym z najtańszych miast w regionie. Teraz znajdzie się w środku stawki – a dla wielu mieszkańców oznacza to realny wzrost kosztów życia.
Dla porównania mieszkańcy gminy Chełm płacą 23 zł, Rejowca Fabrycznego – 37 zł, Krasnegostawu – 28,50 zł a mieszkańcy Włodawy od 1 kwietnia będą płacić 27 zł. Z kolei w Lublinie opłaty sięgają nawet 42 zł miesięcznie.
To nie koniec historii
Nowe stawki mają wejść w życie w maju 2026 roku. Zachowane zostaną ulgi – m.in. dla osób kompostujących czy rodzin o niższych dochodach. Ale najważniejszy wniosek jest inny: problem nie znika – zostaje tylko częściowo przykryty. Bo system śmieciowy w Chełmie nie został naprawiony. Został tylko… drożej sfinansowany.














Komentarze