Wojciech Szacoń (Avia Świdnik)
– Mieliśmy na początku problem z wypchnięciem do wysokiej obrony. Prawa ósemka KSZO dobrze się pozycjonowała. Czasami może graliśmy zbyt zachowawczo, albo brakowało komunikacji. Kilkukrotnie mogliśmy pójść do wysokiej obrony, ale tego nie zrobiliśmy. Te momenty, w którym byliśmy odważni funkcjonowały, bo albo zmuszaliśmy przeciwnika do błędu, albo odbieraliśmy piłkę. W przerwie mówiliśmy, żeby lepiej się komunikować od tyłu, żeby wypychać partnerów do góry i bronić, jak najwięcej wysoko. Szybko zdobyliśmy dwie bramki i obraz meczu się zmienił. KSZO przyśpieszył i przejął kontrolę. Pod kątem wolicjonalnym chłopaki stanęli na wysokości zadania, byli też świadomi tego o co grali. Mówiłem jednak przed meczem, że to spotkanie nie zdecyduje o niczym, bo jest jeszcze sporo kolejek do rozegrania.
– To było jednak ważne, żeby wrócić na fotel lidera – to nam da paliwo na kolejne spotkania. A do tego poprawa pojedynków z KSZO. Patrząc na przebieg całości bardzo się cieszymy, świetna atmosfera na trybunach, z naszymi kibicami, którzy licznie nas wspierali w Ostrowcu. Wiadomo, godz. 18, światła, my się bardzo cieszyliśmy z pory rozgrywania spotkania. Mamy zawodników, którzy w większości grali na wyższym poziomie w takich meczach i widziałem, że to ich napędzało. Atmosfera nie była przeciwko nam, ale działała na naszą korzyść, bo nasi zawodnicy czerpali z tego ogromną radość. Podziękowania dla kibiców, że tak licznie nas wspierali. Zawodnikom za świadomość, jakie mamy cele i jak poważnie podchodzą do swojej pracy. Mecz mógł się zakończyć różnie, ale ich świadomość i to, że chcieli dowieźć wynik do końca, duże dzięki dla nich. Także podziękowania dla sztabu, bo mocno się na ten mecz przygotowywaliśmy. Wszystko zagrało, ale dużo meczów przed nami, ten mecz niczego nie wyjaśnił w kwestii awansu, ale paliwo na kolejne mecze mamy i walczymy dalej.
Artur Renkowski (KSZO Ostrowiec Świętokrzyski)
– Na pewno rozczarowanie i zdenerwowanie to pierwsze uczucia, które nam towarzyszą. Nie możemy jednak popadać ze skrajności w skrajność. W piłce każdy mecz to inna historia. Nic nie zostało wygrane, ani przegrane. Każda drużyna z czołówki jeszcze się nie raz potknie. Wszystkie spotkania w tej lidze są ciężkie i na styku. Kluczowe jest to, żeby w następnym tygodniu ta porażka na nas nie wpłynęła, żebyśmy sobie nie wkładali do głów, że to był finał. Ja byłem zdania, że kluczem jest powtarzalność i nie wpadanie w kryzysy. Musimy się, jak najszybciej odbić – już w Starachowicach. Było rozczarowanie w szatni, ale zawodnicy mogą wyjść z głową w górze. Za tydzień na pewno trzeba wygrać.
– Żeby pokonać Avię trzeba być zdecydowanie lepszym w obronie. W pierwszej połowie rywal przeprowadzał akcje środkiem, a jak piłka trafi do takich zawodników jak Remeniuk, to jest problem. Dla mnie to najlepszy zawodnik w lidze. Pokazał to zresztą w drugiej części spotkania. My mogliśmy jednak zrobić więcej w tych dwóch sytuacjach. Przed przerwą mieliśmy piłkę, ale nic z tego nie wynikało. To była pozorna kontrola. To Avia miała sytuacje z kontry. Bardziej „kotłowało” się po stałych fragmentach gry. Bardziej skupiłbym się na pierwszej połowie, że powinniśmy więcej wycisnąć. Za mało zrobiliśmy, żeby wygrać. Z takim przeciwnikiem trzeba wyglądać lepiej niż my. Szczególnie z piłką, ale i pod polem karnym. Byliśmy już tam, a zabrakło kogoś, kto sfinalizowałby nasz eokazje. Gratulacje dla przeciwnika, ale wiadomo, najważniejsze jest to, kto będzie pierwszy i drugi na koniec maja.














Komentarze