Z informacji przekazanych przez firmy transportowe wynika, że koszty paliwa w ostatnich miesiącach wzrosły od około 36 do nawet 50 procent. To bezpośrednio przekłada się na funkcjonowanie przewozów, które już wcześniej działały na niskich marżach.
- W ostatnim czasie obserwujemy bardzo dynamiczny wzrost kosztów działalności, w szczególności cen paliw. Pomimo tego zdecydowaliśmy się na podwyżkę cen biletów jedynie o 15 procent - informuje Paweł Borysiuk, dyrektor ds. operacyjnych w firmie Garden Service. W praktyce oznacza to, że jako firma przejęliśmy na siebie znaczną część rosnących kosztów.
Podobne decyzje zapadają w innych przedsiębiorstwach. Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej w Łukowie zapowiada wprowadzenie nowych stawek już od początku kwietnia.
- W związku z drastycznym wzrostem cen paliwa, który wyniósł blisko 50 procent, planujemy podwyżkę cen biletów w wysokości około 15-20 procent. Najprawdopodobniej nowe ceny zaczną obowiązywać od 1 kwietnia - informuje Jarosław Siedlanowski, prezes PKS Łuków.
O zmianach informują także mniejsi przewoźnicy. Firma Mar-Pol z Lubartowa w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych zapowiedziała podwyżki na popularnej trasie Lublin - Lubartów.
„Firma informuje naszych pasażerów na trasie Lublin–Lubartów, że z dniem 01.04.2026 przewidywana jest podwyżka cen biletów. Spowodowane jest to ogromnym wzrostem cen paliw” - czytamy w komunikacie przewoźnika.
Kursy zostają, choć sytuacja jest trudna
Mimo rosnących kosztów przewoźnicy zgodnie deklarują, że na razie nie planują ograniczania liczby kursów. To ważna informacja dla mieszkańców mniejszych miejscowości, gdzie autobus często pozostaje jedynym środkiem transportu.
- Utrzymanie siatki połączeń traktujemy jako nasz podstawowy obowiązek wobec lokalnych społeczności – podkreśla Borysiuk. Nie chcemy przyczyniać się do wykluczenia komunikacyjnego.
Podobne stanowisko zajmuje PKS w Łukowie, który również zapewnia o utrzymaniu dostępności połączeń mimo trudnej sytuacji finansowej.
To może nie być koniec podwyżek
Przewoźnicy nie ukrywają jednak, że jeśli ceny paliw będą nadal rosły, obecne podwyżki mogą nie wystarczyć.
- W przypadku dalszego wzrostu kosztów możemy być zmuszeni do kolejnych korekt cen biletów. To byłoby rozwiązanie ostateczne - zaznacza przedstawiciel Garden Service.
Obecna sytuacja jest w dużej mierze efektem czynników geopolitycznych i sytuacji na światowych rynkach surowców. Lokalni przewoźnicy nie mają na nie wpływu, a jedynie próbują dostosować się do zmieniających się warunków.
Dla pasażerów oznacza to jedno - od kwietnia za przejazdy zapłacą więcej. Na razie jednak mogą być spokojni o jedno: autobusy nadal będą kursować.














Komentarze