Atak Izraela oraz USA na Iran spowodował spadek wydobycia, problemy z transportem oraz wzrost światowych cen ropy. Rekordowo drogo jest również na stacjach paliw w Polsce. Skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie biją po kieszeni kierowców zmuszonych do płacenia powyżej 8 zł za litr oleju napędowego oraz ponad 7 zł za benzynę. Po kilku tygodniach takiej sytuacji na interwencję zdecydował się rząd.
Podatki w dół
Jak poinformował dzisiaj Donald Tusk, VAT na paliwa spada z 23 do 8 proc, co przy obniżeniu akcyzy na benzynę o 29 groszy oraz o 28 groszy na olej napędowy, ma przełożyć się zauważalną obniżę przy dystrybutorach. Według obliczeń - możemy spodziewać się spadku o jakieś 1,2 zł na litrze.
Jak zmusić paliwowe koncerny, żeby zdecydowały o obniżeniu cen detalicznych zamiast zrealizować krociowe zyski sztucznie utrzymując aktualny poziom? Żeby zablokować tego rodzaju sztuczki rząd zapowiada ręczne, odgórne ustalanie maksymalnych cen paliw w Polsce. Każdego dnia taką maksymalną stawkę detaliczną ma ustalać bezpośrednio minister energii. Tusk zapowiedział jednocześnie, że w przypadku utrzymywania zbyt wysokiej marży przez koncertny paliwowe, odpowiedzią rządu będzie nałożenie na nie podatku od nadmiarowych zysków, tzw. windfall tax.
Paliwa nie zabraknie
W innych krajach władze, które zdecydowały o wprowadzeniu interwencji na rynku paliw, żeby nie pozwolić na prezenty dla obcokrajowców, zaczęły różnicować ceny pod tym względem. Przykładowo na Węgrzech tańsze paliwo tankują tylko kierowcy w autach na krajowych numerach rejestracyjnych. W Polsce żadnych limitów obcokrajowcy nie dostaną, co może się przełożyć na kolejki na wszystkich przygranicznych stacjach, szczególnie od strony Niemiec.
Czy zatem Polska obniżając podatki na paliwa bez żadnego limitu dla obcokrajowców robi świąteczny prezent naszym zachodnim i południowym sąsiadom?
Zapytany o potencjalny problem wynikający z tak zwanej turystyki paliwowej Donald Tusk odpowiedział, że "żadnego limitowania paliwa na stajach" nie przewiduje, a rząd reagować będzie dopiero wtedy, gdy taka turystyka faktycznie się pojawi.
Premier zaznaczył jednoczesnie, że z uwagi na zapasy paliw, jakimi dysponuje Polska, żadnych problemów z ich dystrybucją nie będzie. - Jesteśmy w dobrej sytuacji jeśli chodzi o stabilność dostaw - podkreślił.














Komentarze