Na papierze wszystko wygląda obiecująco. Rada Miasta Chełm podjęła uchwałę o rozpoczęciu prac nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego dla obszaru, na którym miałaby powstać nowoczesna hala sportowa.
W praktyce jednak to dopiero początek – i to początek pełen znaków zapytania. Zmiana planu to warunek konieczny, by w ogóle ruszyć z projektem i ubiegać się o dofinansowanie, a sama procedura może potrwać nawet dziewięć miesięcy.
Nie hala, a grunt budzi największe emocje
Choć inwestycja warta od 80 do 100 milionów złotych brzmi ambitnie, to nie jej skala wzbudziła największe kontrowersje.
Problemem jest ziemia.
Podczas obrad komisji radni zwracali uwagę, że teren przy ul. Metalowej i Ogrodowej może być dawnym miejskim wysypiskiem, na które przez lata trafiały odpady komunalne i budowlane.
– To było miejskie wysypisko. Trafiały tam śmieci z całego miasta – mówił radny Marek Sikora.
Pojawiły się również informacje o zasypanych wyrobiskach po dawnej cegielni, co dodatkowo komplikuje sytuację.
– Tam mogą być bardzo ciekawe odkrycia, ale nie archeologiczne – ironizowano podczas dyskusji.
Spór o kolejność: badać czy planować?
Sedno konfliktu nie dotyczy samej hali, lecz sposobu działania.
Część radnych uważa, że najpierw należy zbadać grunt i oszacować realne koszty, zanim miasto rozpocznie procedurę planistyczną.
– Najpierw powinniśmy sprawdzić, czy ten teren w ogóle się nadaje – argumentowano.
Władze miasta przyjęły jednak inną strategię. Ich zdaniem czasochłonny proces planistyczny musi ruszyć już teraz, a szczegółowe badania mogą zostać wykonane później.
Urzędnicy przekonują, że nowoczesne technologie pozwalają budować nawet na trudnych i zdegradowanych gruntach.
Inwestycja na kredyt zaufania
Inwestycja ma kosztować dziesiątki milionów złotych, ale miasto liczy na co najmniej 50% dofinansowania zewnętrznego. Problem w tym, że na razie nie ma ani projektu, ani zabezpieczonego finansowania. Istnieje jedynie koncepcja i wizualizacja.
To budzi obawy, zwłaszcza w kontekście wcześniejszych planów budowy Centrum Nauki w tym samym miejscu, które ostatecznie nie doszły do skutku.
– Nie chcemy kolejnej inwestycji, która skończy się na wizualizacjach – podkreślali radni opozycji.
Fundament niepewności
Największe ryzyko może kryć się pod ziemią.
Radni ostrzegają, że ewentualna konieczność usunięcia odpadów może znacząco podnieść koszty inwestycji, a nawet uczynić ją nieopłacalną. Przywołano przykład budowy drogi ekspresowej S12, gdzie zmieniono przebieg trasy właśnie z powodu starego składowiska.
– To mogą być ogromne pieniądze – alarmowano.
Problem w tym, że miasto nie ma alternatywy
Władze Chełma odpowiadają krótko: brakuje innych działek o podobnej powierzchni, które nadawałyby się pod tak dużą inwestycję.
Dlatego – mimo ryzyka – projekt jest kontynuowany.
Początek długiej drogi
Podjęta uchwała nie oznacza jeszcze budowy hali. To jedynie pierwszy krok w długiej procedurze, która obejmie kolejne analizy, decyzje administracyjne oraz walkę o finansowanie.
Jedno jest pewne: spór o halę sportową w Chełmie dopiero się zaczyna.
I zanim powstanie nowoczesny obiekt, miasto będzie musiało odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: czy największym problemem nie okaże się sam fundament inwestycji?














Komentarze