O godzinie dziesiątej na placu Zamkowym było pełno ludzi. Panował niezły ścisk. Zaraz po wejściu od strony Tysiąclecia uwagę przykuwało stoisko z militariami. Sprzedawca oferował niemiecki telefon polowy z czasów II wojny światowej. Za eksponat w doskonałym stanie życzył sobie 400 zł. Na tym samym stoisku francuski bagnet z XIX wieku był wyceniony na 600 złotych, a niemiecki bagnet żołnierza Wehrmachtu na 650 złotych. Przedmioty były w doskonałym stanie, ponieważ pochodziły z prywatnej kolekcji sprzedawcy.
Skoro już o militariach mowa – szabla austriackiego oficera z końca XIX wieku została wyceniona na 3400 zł, pałasz francuski na 2950 zł, a bagnet z pochwą do „kałacha” na 450 złotych.
Młode pokolenie zapewne zainteresują ceny zabawek. Modeliki ciężarówek z naczepami można było kupić za 20 złotych, natomiast metalowy model wozu straży pożarnej, sporych rozmiarów, stylizowany na zabawki z lat 50. minionego wieku, wyceniono na 280 zł.
Mnóstwo było również różnego rodzaju figurek. Fajansowe pieski czy kotki kosztowały od 25 do 40 zł, a porcelanowy kot z Ćmielowa, cieszący oko, kosztował 1600 złotych. Natomiast metalowy kogut sporych rozmiarów to wydatek rzędu 280 złotych.
Na kilku stoiskach sprzedawano misternie zdobione lub wycinane pisanki na bazie wydmuszek jaj gęsich (od 30 do 70 złotych) lub strusich (około 200 złotych). Obrazy o charakterze religijnym, doskonale znane starszemu pokoleniu, oferowano od 150 do 200 złotych. Uwagę przykuwały także duże, pluszowe, świąteczne zające w cenie 90–100 złotych.
Na tych, którzy zgłodnieli, czekały frykasy z kuchni polowej. Ludzie ze smakiem pałaszowali świeżonkę, pierogi czy golonkę w cenie od 20 do 40 złotych za porcję.














Komentarze