Sygnał w czwartkowe popołudnie nie miał problemów z ograniem młodych podopiecznych Radosława Adamczyka. Oczywiście, goście walczyli, ale zwyczajnie brakowało im umiejętności, aby mecz miał wyrównany obraz.
Chociaż puławianom trzeba oddać, że postraszyli gospodarzy. W 4 min Oliwier Marczewski przymierzył z rzutu wolnego i dał Wiśle sensacyjne prowadzenie. Trzeba pamiętać, że szczęśliwy strzelec ma dopiero 15 lat, co tylko pokazuje w jakim miejscu jest obecnie Wisła.
Później na boisku rządzili już miejscowi, chociaż do wyrównania doprowadzili dopiero w 34 min, kiedy centrę Konrada Niegowskiego na gola zamienił Jakub Bury. Prowadzenie Sygnałowi udało się zdobyć jeszcze przed przerwą, kiedy wrzutkę Niegowskiego z rzutu rożnego wykorzystał Szymon Kowal.
To trafienie praktycznie zakończyło emocje w tym meczu. W drugiej połowie Sygnał dobił Wisłę jeszcze trzema kolejnymi trafieniami. Zaczął tuż po wznowieniu gry Kowal, a później do siatki trafiali Mateusz Pielach i Kajetan Zygmunt. – Mogliśmy wygrać jeszcze wyżej, ale szwankowała skuteczność. To był trochę taki świąteczny mecz, który był toczony w słabym tempie. Nie jestem zadowolony z naszej postawy. Boiskowa sytuacja sprawiła, że goście mogli szybko okopać się we własnym polu karnym. Musieliśmy więc trochę się namęczyć, aby zdobyć pierwszą bramkę. Przed nami trzy trudne mecze, które dadzą nam odpowiedź na pytanie o tempo progresu, który czynimy – mówi Jacek Paździor, opiekun Sygnału.
Sygnał Lublin – Wisła Puławy 5:1 (2:1)
Bramki: Bury (34), Kowal (39, 46), Pielach (54), Zygmunt (58) – Marczewski (4).
Sygnał: Kloczkowski – Pielach, Bury, Bielecki (46 Chodkiewicz), Kurylo, Kowal (80 Szumlański), Maksumiuk (68 Knapp), Fiedeń (46 Osuch), Niegowski (68 Flis), Bondar (75 Wójcik), Krysa (46 Zygmunt).
Wisła: Adamczyk – Bomba, Marczewski (70 Wawer), Waszczyński, Kucharuk, Kruk, Zagozdzon (70 Maruszak), Fernandes, Makuch, Trancyngier (85 Kuna), Szczawiński.
Żółte kartki: Bondar, Maksymiuk – Fernandes. Widzów: 150














Komentarze