„Świdnia” przed pierwszym gwizdkiem traciła do „Pasów” aż 10 punktów. A to oznaczało, że porażka praktycznie przekreśla szanse Tomasza Tymosiaka i jego kolegów na utrzymanie.
Na początku zawodów goście wypracowali sobie dwie doskonałe sytuacje, ale w obu... nie oddali nawet strzału. Najpierw wychodzili z akcją trzech na jednego rywala. Wojciech Białek niedokładnie dograł jednak do Bartłomieja Poleszaka i kibice ze Świdnika mogli tylko złapać się za głowy.
Za chwilę pewnie nie mogli uwierzyć, że drugi raz ich pupile zaprzepaścili świetną okazję. Tym razem, po błędzie obrońcy, w sytuacji sam na sam znalazł się Jakub Szymala. Piłka uciekała z pola karnego, więc kapitan przyjezdnych nie strzelał, tylko dogrywał do Białka. I w tym przypadku podanie było niedokładne, więc gospodarze mogli bardzo głęboko odetchnąć.
W 19 minucie zamiast 0:1 zrobiło się 1:0. Złe ustawienie w defensywie rywali wykorzystał Dawid Polak. Od tego momentu „Pasy” zdominowały przeciwnika i powinny zdobyć kolejne gole. Nie potrafili jednak poprawić wyniku, za co w drugiej połowie słono zapłacili.
Po przerwie mecz był bardziej wyrównany. Po strzale Szymali gospodarze ratowali się wybiciem piłki tuż sprzed linii bramkowej. W 73 minucie drużyna trenera Jankowskiego doprowadziła do wyrównania.
Po centrze z lewego skrzydła próbował strzelać Białek, ale został zablokowany. Szczęśliwie futbolówka spadła tam, gdzie był Poleszak, który z kilkunastu metrów uderzył po ziemi tuż przy słupku na 1:1.
– Rywale nas zdominowali po pierwszym kwadransie gry i powinni do przerwy zamknąć mecz prowadzeniem przynajmniej 3:0. Trzeba jednak dodać, że wcześniej to my mieliśmy dwie sytuacje. To skandal, że żadnej z nich nie zakończyliśmy nawet strzałem. Później mieliśmy jednak olbrzymie problemy. Na szczęście w drugiej połowie się podnieśliśmy. Musze pochwalić chłopaków, bo byli agresywni i do końca wierzyli, że uda się odwrócić losy meczu. Być może potrzebowaliśmy czasu, żeby wejść w mecz, bo ruszyliśmy w podróż o 5 rano. Wyrównaliśmy, mamy pierwszy punkt w tym roku, ale na pewno zależało nam na trzech, bo remis niewiele nam daje. Biorąc jednak pod uwagę przebieg spotkania, musimy przyznać, że Cracovia sama jest sobie winna, a my bierzemy ten punkt i walczymy dalej – ocenia Łukasz Jankowski.
Cracovia II – Świdniczanka 1:1 (1:0)
Bramki: Polak (19) – Poleszak (73).
Świdniczanka: Śliwka – Szatała, Sienicki (63 Figiel), Mykytyn, Nowak, Konojacki (63 Kutyła), Tymosiak (82 Woder), Szymala, Łuczuk (89 Guzewicz), Poleszak, Białek.














Komentarze