W efekcie szkoleniowiec zapłacił za to głową, Klub miał gotowego następcę i został nim Piotr Mazurkiewicz. To postać, której nie trzeba przedstawiać kibicom żeńskiej piłki nożnej. W Łęcznej jest niemal legendą, bo Górnika doprowadził w poprzedniej dekadzie do trzech mistrzostw Polski, srebra i brązu. Do tego z klubem z Łęcznej wywalczył dwa Puchary Polski, a także grał w 1/16 finału Ligi Mistrzyń, w której uległ słynnemu PSG.
Debiut Mazurkiewicza przypadł na mecz z UJ Kraków. Spotkanie miało olbrzymi wymiar, bo kilkadziesiąt minut wcześniej KKS Czarni Sosnowiec przegrali z GKS Katowice. Zwycięstwo pozwoliłoby Górnikowi zbliżyć się do lidera na dystans zaledwie dwóch punktów.
Być może ta świadomość sparaliżowała gospodynie, bo rozegrały fatalny mecz. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, a gra miejscowych ograniczała się do kolejnych dośrodkowań w pole karne. Raz było bardzo blisko gola, ale w 79 min Weronika Kłoda trafiła piłką w słupek.
Przyjezdne natomiast nie miały nawet pół sytuacji, a i tak zdobyły bramkę. Wszystko przez nieporozumienie Sofja Nesterovej z Kłodą, które zakończyło się przechwyceniem piłki przez Wiktorię Kaczmarek i stratą gola.
Po tej porażce Górnik wciąż jest na trzeciej pozycji w ligowej tabeli, ale trudno wierzyć w to, że uda mu się jeszcze dogonić liderujące sosnowiczanki.
GKS Górnik Łęczna – UJ Kraków 0:1 (0:0)
Bramki: Kaczmarek (82)
Górnik: Nesterova – Ratajczyk, Horvathova, Kłoda, Głąb, Hałatek, Kaczor, Rędzia (72 Ostrowska), Kurkutović, Tomasiak, Piętakiewicz (46 Lindsey).
UJ: Klabis – Smaza, Dziób, Urna, Szafran (83 Pleban), Romuzga, Dyśkowska, Kaczmarek, Słonka, Bińkowska (77 Sabuda), Malinowska.
Żółta kartka: Tomasiak. Sędziowała: Majszczyk.














Komentarze