Peter Magyar, lider partii TISZA i przyszły premier Węgier, już w lutym mówił, że po utworzeniu rządu Zbigniewa Ziobrę i Marcina Romanowskiego wyda „pierwszego dnia”. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek i minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński od razu podkreślali jednak, że to pewnego rodzaju figura retoryczna.
- Wygrana opozycji na Węgrzech nie znaczy, że dziś albo jutro przedstawiciele tego państwa stwierdzą: „zabierajcie sobie panów Ziobrę i Romanowskiego”. Najpierw węgierski rząd musi wykonać pewne ruchy - mówił Żurek w rozmowie z Onetem.
- Oczekujemy, że dwaj uciekinierzy zostaną nam szybko zwróceni. Tam są terminy konstytucyjne. 30 dni, z tego co pamiętam, na utworzenie rządu, potem decyzje dotyczące cofnięcia cofnięcia decyzji Orbána. Więc pewnie to kilka tygodni potrwa, ale czekamy na pana Ziobrę - precyzował Kierwiński na antenie Polsat News.
Gdzie podzieje się Romanowski?
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro i jego były zastępca Marcin Romanowski otrzymali azyl polityczny na Węgrzech. Prokuratura stawia im zarzuty związane z nieprawidłowościami w Funduszu Sprawiedliwości i podejrzeniem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Za Romanowskim wystosowano Europejski Nakaz Aresztowania. 40-letni polityk, podobnie zresztą jak Ziobro, czuje się niewinny i uważa, że w Polsce nie może liczyć na sprawiedliwy proces.
- Nie będę ułatwiał „szajce 13 grudnia” działania. Nie ujawnię nowego adresu i swoich planów. Peter Magyar próbował przekonywać, że to on osobiście będzie odwoził nas w kajdankach zespolonych do Warszawy, ale to nie rząd decyduje, a sąd. Te rzeczy wyglądają inaczej niż chcieliby ci, którzy zioną prawdziwą nienawiścią - mówił Romanowski w rozmowie z Republiką po węgierskich wyborach parlamentarnych, w których opozycyjna TISZA w zdecydowany sposób zwyciężyła nad Fideszem, na którego czele stoi Viktor Orbán, przychylny „uciekinierom z Polski”.
Plotkuje się, że Ziobro i Romanowski w obliczu zmiany sytuacji politycznej na Węgrzech schronienia mogliby szukować w Stanach Zjednoczonych, w Serbii, a nawet... na Białorusi.
Proces w Polsce
O sytuację Marcina Romanowskiego spytaliśmy Michała Moskala, posła Prawa i Sprawiedliwości.
- Wybory na Węgrzech nic nie zmieniają, jeśli chodzi o łamanie prawa przez rząd w Polsce i to, że mamy do czynienia z politycznymi prześladowaniami polityków opozycji, które są absolutnie bezprawne. Jestem głęboko przekonany, że wybory na Węgrzech również nic nie zmieniają, jeśli chodzi o kwestię przyjaźni narodów polskiego i węgierskiego. Nie udało się tego zniszczyć Donaldowi Tuskowi. Z pewnością nie zmieni się to również po tych wynikach wyborów.
- Wierzy pan w to, że poseł Romanowski jest niewinny?
- Jestem głęboko przekonany, że to, co dzieje się dzisiaj w Polsce, nie daje szansy na sprawiedliwy proces - przekazał nam Moskal.














Komentarze