Motor grozi przeprowadzką
Kibice Motoru po przeczytaniu niedzielnego oświadczenia swojego klubu przecierali oczy ze zdumienia. Sprzedaż biletów na spotkanie z „Kolejorzem” została wstrzymana, bowiem jeden z najciekawszym meczów rundy wiosennej może być rozegrany gdzie indziej.
Komunikat trzeba jednak czytać między wierszami. Ciężko na poważnie brać groźby rozegrania meczu poza Lublinem. Dla kluby oznaczałoby to straty finansowe z dnia meczowego oraz wizerunkowe, ze względu na całe zamieszanie z tym związane. I – co być może najważniejsze – drużyna straciłaby atut własnego boiska, a na tym etapie sezonu, przy skrajnie spłaszczonej ligowej tabeli, każdy punkt może być na wagę złota. Dziś Motor jest o zaledwie 4 punkty od strefy europejskich pucharów… i jednocześnie ma raptem 5 oczek nad strefą spadkową. Każdy scenariusz jest jeszcze możliwy. I choćby dlatego nie wydaje się możliwe, by podopieczni Mateusza Stolarskiego mieli zagrać poza Areną Lublin.
Oświadczenie Motoru jest więc zwróceniem uwagi na problem. Problem, który jest zresztą widoczny gołym okiem, bo koń jaki jest, każdy widzi. Murawa też. A ta wygląda jakby faktycznie biegały po niej rzeczone konie, a nie drużyny piłkarskie.
MOSiR czeka na ocieplenie
I tego nie próbuje negować MOSiR. Oto dzisiejsze oświadczenie ośrodka:
W związku z pojawiającymi się w przestrzeni publicznej głosami dotyczącymi jakości nawierzchni boiska na stadionie Motor Lublin Arena, MOSiR „Bystrzyca” jako operator obiektu informuje, że stan murawy obecnej na stadionie spełnia wytyczne Ekstraklasy, tym samym pozwalając na realizację rozgrywek meczowych. Pragniemy podkreślić, że przed każdym spotkaniem ligowym murawa na Motor Lublin Arenie podlega weryfikacji i ocenie przez delegata oraz sędziów wyznaczonych przez Polski Związek Piłki Nożnej. Każdorazowo boisko otrzymuje dopuszczenie do gry, co jest potwierdzeniem, że nawierzchnia spełnia wymogi bezpieczeństwa i pozwala na profesjonalne rozgrywanie zawodów sportowych. Przed meczem z Rakowem Częstochowa sędziowie, delegat oraz drużyna gości nie zgłaszała uwag co do stanu jakości murawy.
W wyniku trudnych warunków pogodowych, które wystąpiły podczas dwóch pierwszych meczów rundy oraz utrzymujących się przez wiele tygodni niskich temperatur (nieprzekraczających nocą 5-6°C) naturalna wegetacja trawy została zahamowana, co zostało zaobserwowane na większości boisk szczebla centralnego w Polsce. Mimo obiektywnych trudności, dokładamy wszelkich starań, aby jakość murawy była na jak najwyższym poziomie – po każdym meczu służby techniczne MOSiR (greenkeeperzy) niezwłocznie przystępują do intensywnych prac pielęgnacyjnych. Ponadto, aby poprawić jakość murawy i przyspieszyć jej regenerację bezpośrednio po meczu U20 Polska-Niemcy, rozegranym 31 marca 2026, podjęliśmy działania zmierzające do wyłonienia wykonawcy, który dokona punktowej wymiany najbardziej uszkodzonych fragmentów murawy. Jednoczenie prowadzone są intensywne prace mające na celu zagęszczenie trawy w mniejszych obszarach o najniższym poziomie zadarnienia. Wymianie ulęgną również obszary nawierzchni w strefach rozgrzewkowych zawodników.
Nadchodząca 20-dniowa przerwa w rozgrywkach na Motor Lublin Arenie jest okresem optymalnym, aby przygotować płytę główną stadionu do meczu z Lechem Poznań w warunkach gwarantujących najwyższą jakość sportowego widowiska. Jesteśmy przekonani, że podjęte działania oraz prognozowane ocieplenie pozwolą na pełną regenerację płyty boiska.
Czy takie postawienie sprawy przez MOSiR zadowala Motor? Póki co klub nie zdecydował się skomentować stanowiska zarządcy miejskich obiektów sportowych.
Można odnieść wrażenie, że komunikat klubu miał na celu zmusić MOSiR do bardziej radykalnego działania, czyli po prostu wymiany nawierzchni boiska na własny koszt. Póki co wysoki pressing klubu nie przyniósł spodziewanego efektu. O nowej murawie nie ma bowiem mowy.
Nie pierwszy raz
Przypomnijmy, że nie są to pierwsze „przepychanki” na linii Motor – MOSiR. W 2023 roku wybuchł głośny konflikt z udziałem ówczesnego trenera Gonçalo Feio. Szkoleniowiec publicznie zarzucał instytucji brak wsparcia i działania utrudniające funkcjonowanie drużyny, mówiąc m.in. o „osobach nieżyczliwych” wobec klubu. Spór o odśnieżanie boiska szybko eskalował i przeniósł się także na relacje wewnątrz Motoru. To właśnie wtedy doszło do sławetnego już rzutu kuwetą na dokumenty. Krewki Feio właśnie w taki sposób zaatakował ówczesnego prezesa Motoru, Pawła Tomczyka. Mimo skandalicznego zachowania Portugalczyk zachował swoje stanowisko, a z klubu odszedł Tomczyk.
Z kolei właściciel Motoru, Zbigniew Jakubas, na legendarnej konferencji prasowej publicznie próbował załagodzić konflikt i podkreślał dobrą współpracę z ośrodkiem. Pod niebiosa wychwalał Macieja Wątróbkę. – Pan Wątróbka to światowej klasy greenkeeper – mówił Jakubas. Tak się składa, że Wątróbka to teraz… prezes MOSiR.
Synoptycy zapowiadają ocieplenie. Czy nastąpi też ocieplenie relacji pomiędzy naszym ekstraklasowym jedynakiem a spółką zarządzającą Areną?














Komentarze