– Puchar Lubelszczyzny nie poszedł do końca po mojej myśli – przyznaje zawodnik.
Problemy pojawiły się już na starcie. Zmieniona formuła, w której zawodnicy musieli dobiec do motocykla, wskoczyć na niego i uruchomić maszynę, szczególnie utrudniła zadanie tym, którzy, jak Szymon, nadal ścigają się motocyklem z kopką.
– Ześlizgnęła mi się noga z kopki i finalnie wystartowałem jako ostatni – relacjonuje.
Mimo to ruszył w skuteczny pościg. Przebił się na trzecią pozycję, a wyścig zakończył właśnie na podium, tracąc do drugiego miejsca 23 sekundy.
Jeszcze większym wyzwaniem był drugi start, tym razem w najmocniejszej klasie, przeznaczonej dla doświadczonych zawodników z licencją.
– W tej klasie nie ma ograniczeń pojemności, ani wieku, więc w stawce pojawiły się maszyny 350 4T lub 300 2T i zawodnicy w sile wieku z wieloletnim doświadczeniem w enduro i Cross Country. Warto przypomnieć, że ścigam się Yamahą 125 2T – podkreśla Szymon.
Mimo to, także tam zdołał stanąć na podium.
– Do końca wyścigu broniłem trzeciej pozycji i udało się – dodaje.
Sam zawodnik przyznaje, że ostatni start był dla niego bardzo wartościowy.
– Finalnie jestem zadowolony, chociaż uważam, że kilka niedociągnięć jest. Był to genialny trening przed kolejnymi rundami Mistrzostw Polski Cross Country – podsumowuje.
Teraz przed nim następne wyzwania. Już w najbliższy weekend odbędą się kolejne rundy mistrzostw w Kwidzynie.
– Do nadchodzących rund podchodzę raczej ze spokojem, przynajmniej na razie. Stres pewnie przyjdzie w piątek – zapewnia zawodnik.
Tegoroczny kalendarz startów jest napięty, ale Szymon nie ukrywa, że patrzy dalej. Po majowych rundach chce zadebiutować w motocrossie, spróbować sił w Yamaha Blu Cru i intensywnie przygotowywać się do dalszej części sezonu.
Po dwóch pierwszych rundach Mistrzostw Polski Cross Country Szymon jest na piątym miejscu w swojej klasie i jak sam mówi zrobi wszystko żeby obronić tytuł Mistrza Polski.














Komentarze