Wygląda na to, że w sobotę zakończy się wreszcie wielomiesięczna opera mydlana dotycząca utrzymania się w Orlen Basket Lidze. Wobec tego przedstawienia oczekiwania były znacznie większe, przecież główny aktor w poprzednim sezonie zdobył wicemistrzostwo Polski. Pierwszy akt tej sztuki był bardzo dobry, bo zakończył się zdobyciem Superpucharu Polski.
Kolejne części były już znacznie gorsze i zawierały bardzo smutne sceny – odpadnięcie z eliminacji Koszykarskiej Ligi Mistrzów, słaby występ w FIBA Europe Cup i fatalne występy w Orlen Basket Lidze. Aktorzy w trakcie sezonu zmieniali się dość często, ale większość z nich była przeciętnej jakości. Na samym końcu wielu z nich musiało się z tego przedstawienia wycofać z powodów zdrowotnych, a kończą go artyści, którzy przed sezonem byli typowani do ról drugo- czy trzecioplanowych.
Na szczęście, wypaść z kolejnego sezonu Orlen Basket Ligi jest bardzo trudno, bo do gry nie zostanie zaproszony tylko jeden zespół. Wiele wskazuje, że nie będzie nim PGE Start Lublin. Do pozostania w lidze nie trzeba nawet wygrać. Lubelska ekipa może w sobotę przegrać z Górnikiem Zamek Książ Wałbrzych. Wystarczy, że ostatnie w tabeli Miasto Szkła Krosno nie wygra na wyjeździe z MKS Dąbrowa Górnicza i utrzymanie się „czerwono-czarnych” w Orlen Basket Lidze stanie się faktem.
Faworytem sobotniej rywalizacji jest Górnik, który obecnie zajmuje 10 miejsce w tabeli i z całych sił walczy o awans do fazy play-in. Tych sił jednak za dużo nie jest, bo wałbrzyszanie są przetrzebieni przez kontuzje. Wobec tego sporo spoczywa na barkach Lovella Cabilla Jr i Taurasa Jogeli. W składzie Górnika jest także Barret Benson, który w przeszłości zachwycał kibiców w hali Globus swoimi zagraniami. Amerykański center nie zagra przeciwko swojemu byłemu klubowi, bo jest kontuzjowany.
Sobotni mecz rozpocznie się o godz. 17.30. Bezpośrednia transmisja będzie obecna na sportowych antenach Polsatu.














Komentarze