W Zamościu szykuje się święto szczypiorniaka. Miejscowa KPR Padwa zmierzy się z prowadzącym w tabeli Śląskiem. Zespół z Wrocławia prowadzi duet trenerski Mateusz Jankowski - Bartłomiej Koprowski. Drużyna walczy o bezpośredni awans do Orlen Superligi, obecnie zajmuje pierwsze miejsce w tabeli. W dorobku wrocławian jest 55 punktów. Do tej Śląsk wygrał 18 meczów, a czterech został pokonany.
W gronie zespołów, które okazały się lepsze od ekipy z Wrocławia znalazły się Padwa Zamość (24:25), Anilana Łódź (25:28), Grunwaldem Poznań (27:29), a po serii rzutów karnych, także Stal Gorzów Wielkopolski (28:28 w regulaminowym czasie gry, a po serii rzutów karnych 3:4.
W ostatniej kolejce Śląsk musiał się mocno napracować aby dopisać wygraną w starciu z AZS AWF Biała Podlaska (25:23). Lider z Wrocławia ma pięć punktów przewagi nad drugą w tabeli Sandra Spa Pogonią Szczecin i osiem nad sklasyfikowaną na trzeciej pozycji RAJBUD DEVELOPMENT Stalą Gorzów Wielkopolski.
Zamościanie ostatnio nie mogli być zadowoleni ze swojego występu. W spotkaniu przed własną publicznością przegrali z niżej sklasyfikowaną Grot Blachy Pruszyński Anilaną Łódź 29:35. Drużyna prowadzona przez Dzmitryja Tsikhana po 22 seriach gier zajmuje siódme miejsce w tabeli z dorobkiem 34 punktów. KPR Padwa wygrała 11 spotkań i tyle samo przegrała. Najlepszym strzelcem jest prawoskrzydłowy Łukasz Szymański, który do tej pory zdobył 84 bramki.
Do tej pory Padwa i Śląsk rozegrali siedem spotkań. Cztery zakończyły się wygraną wrocławian, trzy - zamościan. Jesienią, w ramach 10. kolejki Ligi Centralnej, w Hali Orbita, Padwa triumfowała 25:24.
KPR Padwa będzie chciała zatrzeć niemiłe wrażenie po porażce z Anilaną. Pokonanie lidera przed własnymi kibicami byłoby doskonałą formą rehabilitacji.
- Kibice mają prawo być rozczarowani po meczu z Anilaną. Zagraliśmy słabo i nie będę za to przepraszać - to niczego nie zmieni. Kto chce nas wspierać, niech robi to z otwartym sercem. Kto nie chce - ma prawo do swojej opinii. Mimo porażki dwukrotnie próbowaliśmy odrobić stratę z -6 i to jest dla mnie ważne, bo tego brakowało w poprzednich meczach. Wierzę, że każdy zawodnik, który wyszedł na boisko, chciał wygrać - było to widać w momentach, gdy odrabialiśmy straty. Najważniejsze jest to, że osiągnęliśmy cel i utrzymaliśmy się w lidze. Nasi zawodnicy muszą uwierzyć w pracę, którą wykonujemy na treningach. Każdy widzi, że dajemy z siebie wszystko, ale na razie nie przekłada się to w pełni na wyniki. Przed nami mecz ze Śląskiem - liderem tabeli. Skoro raz z nimi wygraliśmy, możemy to powtórzyć. Wszystko zależy od naszej głowy i nastawienia - stwierdził zamojski szkoleniowiec.
O godzinie 15 rozpocznie się wyjazdowe spotkanie AZS AWF Biała Podlaska z ENEA WKS Grunwaldem Poznań. Rywale plasują się na piątym miejscu w tabeli z dorobkiem 43 punktów. W ostatniej kolejce wygrali różnicą jednej bramki wyjazdowy mecz z Nielbą Wągrowiec (34:33). Z kolei akademicy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony we Wrocławiu. Ostatecznie ulegli 23:25.
W Poznaniu bialczanie nie będą faworytem ale już wiele razy udowodnili, że potrafią wychodzić zwycięsko z takiej sytuacji. Fani AZS AWF liczą na niespodziankę.














Komentarze