Ranny bocian przez długi czas oczekiwał na pomoc. Jak relacjonują osoby zaangażowane w akcję, kontaktowano się z pobliskimi ośrodkami rehabilitacji dzikich zwierząt, jednak transport ptaka okazał się dużym problemem. Ostatecznie bocian trafił do przytułku dla rannych zwierząt w okolicach Siedlec, gdzie otrzymał niezbędną pomoc weterynaryjną.
Na gnieździe pozostał drugi z bocianów, który opiekował się jajami. Jak podkreślają przedstawiciele Stowarzyszenia Szansa dla Bociana, samotnie pilnujący zniesienia ptak po kilku dniach prawdopodobnie porzuciłby lęg.
- Jeden osobnik nie jest w stanie samodzielnie wysiedzieć jaj. Wymaga to zaangażowania zarówno samicy jak i samca, którzy regularnie zmieniają się w gnieździe. Dzięki temu jedno z bocianów może w tym czasie rozprostować skrzydła i polecieć na żer - podkreślają specjaliści.
Zapadła decyzja o ratowaniu lęgu. Do akcji wkroczyli energetycy z rejonu PGE Biała Podlaska, którzy przy użyciu podnośnika dostali się do bocianiego gniazda i bezpiecznie wyjęli cztery jaja.
Następnie mieszkańcy przewieźli je do ośrodka Stowarzyszenia Szansa dla Bociana w Kozubszczyźnie, gdzie zostały umieszczone w inkubatorze.
- Akcja „Ratujemy bocianie jaja” zakończyła się sukcesem. Wielki ukłon dla świadków zdarzenia, którzy nie pozostali obojętni oraz dla wszystkich zaangażowanych w poszukiwanie pomocy. Dzięki nim czworo, przyszłych bocianich piskląt otrzymało szansę na życie - poinformowali przedstawiciele stowarzyszenia.
Po wykluciu pisklęta zostaną odchowane przez specjalistów. Jak podkreślają ornitolodzy, podobne sytuacje zdarzają się każdego roku.
- Trafiają do nas zarówno jaja, jak i pisklęta osierocone lub wyrzucone z gniazd. Z powodzeniem są wychowywane, a następnie odlatują na zimowiska. Wcześniej otrzymują obrączki, niektóre po latach wracają - mówią członkowie stowarzyszenia.
Szczególne podziękowania skierowano do pracowników PGE oddział Biała Podlaska za sprawnie przeprowadzoną akcję ratunkową. Mieszkańcy podkreślają jednak, że w pomoc zaangażowało się znacznie więcej osób o wielkich sercach, w tym także internauci, którzy pomogli wskazać miejsce, gdzie rannemu bocianowi i jajom mogła zostać udzielona fachowa pomoc.














Komentarze