Szybcy, wściekli i... bez uprawnień
Policyjny bilans zaledwie jednego dnia kontroli prędkości pokazuje, że na drogach wciąż nie brakuje hazardzistów gotowych ryzykować życie swoje i innych dla zaoszczędzenia kilku minut. Każdy z zatrzymanych kierowców jechał o ponad 50 km/h szybciej, niż pozwalały na to znaki.
Czarna lista drogowych grzeszników prezentuje się następująco:
- Szybka jazda w Renault: Niechlubną rekordzistką dnia okazała się kobieta siedząca za kółkiem francuskiego auta. W miejscu, gdzie znaki pozwalały na jazdę z prędkością do 50 km/h, pędziła aż 110 km/h. Zapłaci za to 1500 złotych mandatu, a jej konto zasiliło 13 punktów karnych.
- Klasyka w BMW: Niewiele wolniej jechał kierowca bawarskiego auta. Licznik w jego pojeździe wskazał 109 km/h w obszarze zabudowanym. Finał? 1500 złotych kary i 13 punktów.
- Audi na „czterdziestce”: Kierujący tym samochodem myślał prawdopodobnie, że prędkość 97 km/h nie zrobi na nikim wrażenia. Zapomniał jednak, że poruszał się w strefie z ograniczeniem do 40 km/h. On również został ukarany mandatem 1500 zł oraz 13 punktami.
Recydywista w Fiacie rozbił bank
Na szczególne wyróżnienie – w skrajnie negatywnym sensie – zasłużył kierowca poruszający się Fiatem. Choć jechał z nich wszystkich „najwolniej”, bo radar wskazał 102 km/h, to jego błąd okazał się najbardziej kosztowny.
Mężczyzna wpadł na identycznym wykroczeniu kolejny raz w krótkim odstępie czasu. Policjanci nie mieli dla niego litości i zastosowali przepisy o tzw. recydywie drogowej. W efekcie pirat z Fiata otrzymał mandat karny w wysokości aż 3000 złotych oraz standardowe 13 punktów karnych.
Taryfy ulgowej nie będzie
Wszyscy czterej kierowcy musieli na miejscu pożegnać się ze swoimi dokumentami. Policja kolejny raz przypomina, że w walce z drogowym piractwem nie ma miejsca na kompromisy, a konsekwencje brawury są natychmiastowe i dotkliwe.
„Za przekroczenie dopuszczalnej prędkości o ponad 50 km/h kierowca musi liczyć się nie tylko z wysokim mandatem i punktami karnymi, ale także z utratą prawa jazdy na trzy miesiące” – przypomina młodszy aspirant Angelika Głąb-Kunysz.
Wszystkie cztery blankiety trafiły już do urzędowego depozytu. Przez najbliższe trzy miesiące ukarani kierowcy będą mieli sporo czasu na przemyślenie swojego zachowania – tym razem z perspektywy pasażera komunikacji miejskiej lub pieszych, których bezpieczeństwo tak drastycznie naruszyli.

Komentarze