Niepewne przymiarki budżetowe
Projekty uchwał budżetowych nie napawają samorządowców optymizmem. Zanosi się na znaczne zahamowanie rozwoju. Według niektórych wyższych urzędników ich obecne przymiarki mogą być przekreślone po przyjęciu budżetu państwa.
- 20.11.2001 18:16
Projektowanie przyszłorocznego budżetu można śmiało przyrównać do poruszania się po omacku w ciemnym pokoju. Niby wiadomo, gdzie co stoi, ale do końca nie jest się pewnym, czy ktoś czegoś nie poprzestawiał. Samorządowcy dzielą i rządzą, ale nie wiedzą, czy ich ustalenia nie stracą mocy. - Tego nikt nie wie przed zatwierdzeniem budżetu państwa, ale wcześniej przynajmniej znaliśmy wytyczne naszych działań. Planujemy wszystko według starych reguł, bo nowych nie znamy. Podobnego dyskomfortu nie przypominam sobie - mówi Zbigniew Banach, burmistrz Terespola. Skarbnik miasta Wanda Dejniczuk informuje o 2-milionowym deficycie spowodowanym budową hali sportowej i o konieczności podwyższenia w przyszłym roku, tak jak w poprzednich latach wszystkich podatków i opłat lokalnych.
To rozwiązanie nie wchodzi w grę w Międzyrzecu Podlaskim. Tam stawki wzrosną nieznacznie i to nie wszystkie. Opłata targowa będzie taka sama. Podatek od posiadania psów podskoczy o złotówkę, od nieruchomości o 6,1procent, ale od budynków związanych z działalnością gospodarczą mniej, bo o 4. - Zakładamy wzrost podatku na poziomie 40 procent górnej granicy wyznaczonej przez ministra finansów. Przy trudnej sytuacji rzemiosła i handlu chcemy ludziom pomóc przeczekać kryzys. Również dlatego od dwóch lat nie podwyższamy czynszów od lokalów użytkowych. Budżetowi pracownicy miasta, oprócz nauczycieli, nie otrzymali żadnych, nawet inflacyjnych podwyżek w tym roku. W przyszłym będę musiał zapewnić im co najmniej najniższe pensje, żeby do nich nie dopłacać - przewiduje Stanisław Lesiuk, międzyrzecki burmistrz. Nieróżowo widzi przyszłoroczny budżet gospodarz Radzynia Podlaskiego. Obawia się, że miastu przybędzie nowych zadań bez zabezpieczenia środków na ich realizację. - Mamy już podobną sytuację z dodatkami mieszkaniowymi, które są zadaniem zleconym przez wojewodę. W grudniu nie będzie już z czego świadczeń wypłacić, a ludzie czekają - martwi się Józef Korulczyk. Oświadcza, że listopadowe dodatki mają być sfinansowane z 46-procentowej - w stosunku do potrzeb - puli wojewódzkiej. Co będzie potem, nikt nie wie. Końcówka roku finansowo zapowiada się zatem niepewnie. Za to wiadomo, jakie podatki będą obowiązywały po 1 stycznia. Nie wszystkie pójdą w górę. Nie wzrośnie na przykład podatek od linii wodociągowych, kanalizacyjnych, ciepłowniczych. Stawka 1-procentowa zapewni, że mieszkańcy nie będą płacili więcej za wodę, ścieki i ciepło. Przynajmniej nie z tej przyczyny.
Reklama













Komentarze