Radecznica: Pielęgniarki zgłaszają mobbing i idą do PIP
Oficjalny komunikat Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego potwierdza, że Andrzej Jarzębowski odszedł z Radecznicy w związku ze złożoną rezygnacją. Jednak kulisy jego odejścia dalekie są od spokojnej zmiany warty. W placówce od dłuższego czasu narastał bunt personelu podpisującego się jako „Niezadowolone pielęgniarki”. Pielęgniarki oskarżyły dyrekcję o stosowanie bezwzględnych metod restrukturyzacji, które uderzały w ich prawa i domowy budżet.
Zarzuty personelu z Radecznicy dotyczyły m.in..:
- Planów przeniesienia części wykwalifikowanych pracowników wyłącznie na dyżury dzienne, co drastycznie obcinało ich ustawowe dodatki za pracę w nocy.
- Skracania wcześniej zatwierdzonych urlopów wypoczynkowych.
- Prowadzenia przez dział kadr „zmasowanej akcji nacisku psychologicznego” i zmuszania do natychmiastowego podpisywania niekorzystnych dokumentów.
- Natychmiastowego sporządzania oficjalnych notatek służbowych na pracowników, którzy chcieli zabrać umowy do domu w celu konsultacji prawnej.
Była już dyrekcja odpierała te zarzuty, tłumacząc, że zmiany miały służyć poprawie bezpieczeństwa pacjentów i lepszemu wykorzystaniu kwalifikacji załogi. Pielęgniarki nie przyjęły tej argumentacji i zapowiedziały skierowanie sprawy do Państwowej Inspekcji Pracy oraz Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych. Sam Jarzębowski odmówił komentarza w sprawie swojego odejścia, a jego miejsce tymczasowo zajął Jerzy Wawerek.
Chełm: „Trafimy z deszczu pod rynnę”
Informacja o tym, że menedżer zostawiający za sobą otwarty konflikt z personelem ma natychmiast przejąć ich placówkę, zszokowała medyków z Chełma. Do redakcji dotarł pełen obaw list pracowników chełmskiego szpitala, który już teraz zmaga się z ogromnymi problemami. Załoga czuje się zagrożona metodami zarządzania, o których przeczytała w doniesieniach z Radecznicy.
Zmartwieni pracownicy chełmskiego szpitala piszą:
„Obawiamy się, że trafimy z deszczu pod rynnę (...) Nie chcemy, żeby ktoś taki kierował naszą placówką, która już w tej chwili ma ogromne problemy. Myśleliśmy, że gorzej być nie może ale jeśli ten Pan zostanie naszym dyrektorem to szpital całkowicie popadnie w ruinę. Jak człowiek, który jest zgłoszony do Inspekcji Pracy może znowu objąć stanowisko kierownicze...?”.
Urzędowy glejt zaufania
Pomimo tak drastycznych nastrojów wśród pracowników, Urząd Marszałkowski postawił na swoim. Jak poinformował Marcin Jakóbczyk z Kancelarii Marszałka, Andrzej Jarzębowski został zatrudniony jako pełniący obowiązki dyrektora w Chełmie od 1 lipca 2026 roku.
Władze wojewódzkie w oficjalnym stanowisku całkowicie odcinają się od doniesień o konfliktach i podkreślają, że nowy szef posiada wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu jednostkami ochrony zdrowia oraz stosowne wykształcenie. Urzędnicy przypominają, że Jarzębowski (absolwent AGH, WUM oraz studiów MBA w ochronie zdrowia) z powodzeniem kierował w przeszłości szpitalami w Krasnymstawie, Biłgoraju i Skarżysku-Kamiennej.
Jarzębowski ma kierować szpitalem w Chełmie tymczasowo, do momentu wyłonienia nowego dyrektora w drodze oficjalnego konkursu. Przed nowym szefem stoi teraz arcytrudne zadanie – zarządzanie placówką w warunkach głębokiej nieufności ze strony załogi, która już na starcie zapowiada walkę o uratowanie szpitala.

Komentarze