Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Hrubieszów

Beemki idą do garażu. Zamiast "radości z jazdy” – trzy miesiące z buta

Szybcy, wściekli i... bardzo szybko zatrzymani przez policję. Miniona sobota w Hrubieszowie upłynęła pod znakiem skrajnej nieodpowiedzialności dwóch 18-letnich kierowców zakochanych w niemieckiej marce. Jeden postanowił zamienić miejską ulicę w tor do driftingu, drugi z kolei urządził sobie niebezpieczny slalom wokół innych aut. Obaj zakończyli weekend z przymusowym, trzymiesięcznym urlopem od prowadzenia pojazdów.
  • Źródło: KPP Hrubieszów
BMW
Grzywna za drifting może wynieść nawet do 30 000 złotych

Źródło: pixabay/zdjęcie ilustracyjne

Ulica Ciesielczuka w Hrubieszowie na chwilę stała się sceną dla popisów, które nigdy nie powinny mieć miejsca w przestrzeni publicznej. Funkcjonariusze lokalnej drogówki zauważyli tam 18-letniego kierowcę BMW, który wprowadzał auto w niekontrolowany poślizg. Nastolatek rażąco naruszył przepisy, stwarzając realne zagrożenie dla siebie oraz innych uczestników ruchu. Reakcja mundurowych była natychmiastowa, a finał tej zabawy okazał się niezwykle kosztowny: młody drifter otrzymał mandat w wysokości 1500 złotych, 10 punktów karnych oraz stracił prawo jazdy na 3 miesiące.

Niebezpieczny dublet na przejściu dla pieszych

Jak się okazało, to nie był jedyny pokaz kompletnego braku wyobraźni tej samej nocy. Kilka godzin później, po godzinie 23:00 na ulicy 3-go Maja, policjanci zatrzymali kolejnego amatora mocnych wrażeń. Drugi 18-letni kierowca BMW wyprzedzał ciąg pojazdów na dwóch oznakowanych przejściach dla pieszych. W tym przypadku sprawa była na tyle poważna, że mundurowi sporządzili wniosek o ukaranie do sądu. Nastolatek, podobnie jak jego rówieśnik z ulicy Ciesielczuka, również utracił uprawnienia do kierowania na okres 3 miesięcy.

Policja ostrzega: Ulica to nie tor wyścigowy

Mundurowi bezlitośnie punktują tego typu zachowania, przypominając, że publiczne drogi i parkingi to nie miejsca na realizowanie rajdowych fantazji. Aspirant sztabowy Edyta Krystkowiak stanowczo przestrzega wszystkich kierowców:

„Drogi publiczne, strefy ruchu to nie miejsce do urządzania wyścigów, driftów i rajdów samochodowych. Przestrzegamy przed takim postępowaniem.”

Policja przypomina również, że za podobne popisy karno-skarbowe konsekwencje mogą być gigantyczne. Jeśli sprawa driftingu trafi przed oblicze sądu, grzywna może wynieść nawet do 30 000 złotych.

Funkcjonariusze apelują do wszystkich młodych kierowców, którzy chcą doskonalić swoje sportowe umiejętności, aby robili to wyłącznie w miejscach do tego przystosowanych – na przykład w specjalistycznych ośrodkach doskonalenia techniki jazdy. Tylko w kontrolowanych warunkach toru, pod okiem profesjonalnych instruktorów, można bezpiecznie testować limity przyczepności auta, nie ryzykując zdrowia i życia postronnych osób.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama