11 lipca obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. W Urzędzie Marszałkowskim odsłonięto tablicę pamiątkową upamiętniającą ofiary zamordowane przez ukraińskich nacjonalistów z OUN - UPA w województwie lubelskim w latach 1943 - 1947. Jutro Tablice Pamięci Ofiar „Rzezi Wołyńskiej” zostaną odsłonięte również w dziesięciu jednostkach organizacyjnych Samorządu Województwa Lubelskiego.
- Nie ma naszej zgody na wyparcie z pamięci tej strasznej zbrodni, bo pamiętajmy, ta zbrodnia to ludobójstwo straszne, ludobójstwo upiorne, które ma swoją nazwę w annałach historii jako "democidum atros", czyli zbrodnia straszliwa i otwarta - mówił na odsłonięciu pamiątkowej tablicy Marszałek Województwa Lubelskiego, Jarosław Stawiarski.
Historycy szacują, że ukraińscy nacjonaliści w latach 1943 - 1947 zamordowali od 120 tys., do nawet 200 tys. Polaków.
- Ukraińscy nacjonaliści mówili, że mają być zniszczone wszystkie rzeczy, które świadczą o tym, że tam byli, że mieszkali Polacy. Kościoły, domostwa, a nawet w swoim cynizmie i w swojej zapalczywości mówili, drzewa trzeba wyciąć, bo drzewo jest symbolem, że ktoś tu żyje - mówił Stawiarski. - Ludzie bardziej niż śmierci, bali się cierpień. Ukraińcy zgotowali nam taki los, że należało w sposób wymyślny mordować sąsiadów Polaków, żeby do siódmego pokolenia nie mogli spojrzeć w kierunku Ukrainy. Historycy obliczyli, że jest 360 bądź 362, sposobów mordowania ludności cywilnej na Ukrainie - dodaje Stawiarski.


Komentarze