– Przede wszystkim musimy się wystrzegać błędów własnych, które na poziomie trzeciej ligi są natychmiastowo karcone – mówił przed pierwszym gwizdkiem Łukasz Gieresz, trener beniaminka z Zamościa.
Szybko okazało się, że założenia przedmeczowe to jedno, a ich realizacja coś zupełnie innego. Gospodarze w teorii wiedzieli, żeby nie podejmować zbędnego ryzyka w tyłach, ale właśnie po głupim błędzie szybko stracili gola
W 19 minucie Patryk Waliś miał piłkę w narożniku swojej szesnastki i przynajmniej dwie opcje, żeby oddać futbolówkę. Zdecydował się minąć rywala, a nieudany drybling skończył się odbiorem Szymona Majewskiego, podaniem do Adriana Kromki i strzałem do siatki z okolic jedenastego metra.
Zanim minął drugi kwadrans powinno być 0:2. Kibicom z Zamościa przypomniał się były zawodnik Hetmana – Bruno Wacławek. 24-latek rozpoczął rajd jeszcze na swojej połowie, nie dał się dogonić Kamilowi Sikorze, świetnie „wjechał” w pole karne, gdzie posadził jeszcze na murawie Rodiona Serdiuka. Na koniec powinien z kilku metrów poprawić wynik na korzyść Siarki. Strzelił jednak prosto w Michała Kota.
Po wyrównanym początku, dużo lepsze wrażenie sprawiali już piłkarze z Tarnobrzega. Gospodarze grali za wolno, bez pomysłu i tak naprawdę w pierwszej połowie nie wypracowali sobie ani jednej, dogodnej sytuacji na gola. Nawet specjalność zakładu, czyli stałe fragmenty gry nie przyniosły wielkiego zagrożenia pod bramką przeciwnika. Beniaminek niewiele wykreował, co innego rywale. W 37 minucie piłkarze Sławomira Majaka zmarnowali kolejną, doskonałą szansę.
W szesnastce Hetmana piłkę zebrał Filip Zaczek. Miał sporo czasu i miejsca, żeby dokładnie przymierzyć. I właśnie to zrobił, a do pełni szczęścia zabrakło centymetrów, bo huknął w spojenie słupka z poprzeczką.
W przerwie trener Gieresz wymienił oba skrzydła, ale od początku drugiej odsłony bardziej niż na wyrównanie, zanosiło się na drugą bramkę dla przyjezdnych. W 47 minucie złe podanie Jakuba Głaza zakończyło się prawie „setką” Majewskiego, którego w ostatniej chwili odważnym wślizgiem tuż za piątką powstrzymał Rodion Serdiuk.
Pięć minut później Kacper Józefiak rzucił świetną piłkę za plecy obrońców, a w doskonałej sytuacji znalazł się Arkadiusz Kasia. Z ostrego kąta uderzył jednak centymetry obok słupka.
W 59 minucie miejscowym dopisało trochę szczęście. Po centrze z lewego skrzydła w wykonaniu Leona Ziętka, wydawało się że piłkę głową wybije Bartosz Biś. Trafił jednak w plecy swojego kolegi z defensywy – Józefiaka. Na to tylko czekał lis pola karnego – Dominik Skiba, który z bliska posłał futbolówkę do siatki.
W kolejnych fragmentach mogliśmy się przekonać, jak strzelony gol zmienia oblicze meczu. Zamościanie zdominowali rywala i próbowali pójść za ciosem. Jakieś 120 sekund od wyrównania, Jairo Rodriguez po świetnym prostopadłym podaniu od Bartosia znalazł się w sytuacji sam na sam. Z zimną krwią uderzył po długim rogu na 2:1. Niestety, radość miejscowych przerwali sędziowie. Boczny trzymał w górze chorągiewkę, a główny potwierdził, że z powodu spalonego gola nie będzie.
W 68 minucie ładnie podania wymienili: Skiba i Rodriguez. Szkoda tylko, że ten pierwszy uderzył z powietrza wysoko nad poprzeczką. Kilkadziesiąt sekund później niewiele zabrakło, a po centrze z rzutu rożnego piłkę do siatki głową kierowałby obrońca Siarki. Kilka chwil później goście znowu doszli do strzału po stałym fragmencie gry, ale tym razem zagrożenie było minimalne.
W końcówce wydawało się, że obie ekipy są zadowolone z podziału punktów, bo sytuacji pod obiema bramkami było, jak na lekarstwo. Dopiero w 88 minucie zanosiło się na piłkę meczową dla Siarki. Znowu jednak świetną interwencją popisał się Serdiuk i zawody zakończyły się remisem.
Hetman Zamość – Siarka Tarnobrzeg 1:1 (0:1)
Bramki: Skiba (59) – Kromka (19).
Hetman: Kot – Głaz, Waliś (81 Szymala), Serdiuk, Ziętek, Bartoś, Sikora, Posielski (46 Rodriguez), Eze (46 Iwanek), Górski (89 Szczygieł), Skiba (78 Lepiarz).
Siarka: Pytlak – Misztal, Biś, Józefiak, Zaczek, Kaliniec, Wacławek (76 Czerech), Kasia, Kromka (69 Peciak), Majewski (63 Czapla), Maj.


Komentarze