Z siekierą na sadzonki nocną porą
Zasadziłem je, dbałem i pielęgnowałem nie po to, by sąsiad chcący parkować samochód na trawniku wyciął je nocą siekierą - mówi nasz Czytelnik Zbigniew Bara.
- 26.11.2001 16:57
W ciągu dwudziestu lat stworzył mały park przed blokiem na osiedlu Chącińskiego. Kilka miesięcy temu dwadzieścia nowych drzewek posadził po drugiej stronie budynku. Akt wandalizmu nie podoba się też innym mieszkańcom osiedla: - To straszne. Dążymy do Europy a postępujemy odwrotnie niż ludzie na Zachodzie, którzy wolą sadzić nowe rośliny, niż wdychać samochodowe spaliny - usłyszeliśmy. Prezes Łukowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej zapowiada, że jego pracownicy zrobią wszystko, by się dowiedzieć, który z mieszkańców zdewastował drzewka. Wciąż sadzą nowe drzewa i żywopłoty. Korygują też działania osiedlowych \"ogrodników”. - Cieszą nas takie inicjatywy, o ile są uzgodnione z nami. Jednak zbytnia gorliwość i samowola przy sadzeniu, jak u mieszkańca bloku przy ul. Wołodyjowskiego, który sadzi drzewa i oplata je szpecącym drutem kolczastym, też sprawia problemy. - mówi prezes Tadeusz Malesa. Wyjaśnia też, że drzew nie można sadzić blisko okien i balkonów oraz nad kanałami cieplnymi i kanalizacyjnymi.
Reklama













Komentarze