Karabach Agdam przegrał w czwartek na Motor Lublin Arena z Dynamem Kijów 0:1 w ramach III rundy eliminacji Ligi Konferencji. Jak pan odbiera ten wynik?
- Wynik nie jest po naszej myśli. W rewanżu będziemy może bardziej skuteczni i wygramy. Jak się przegrywa, to ciężko mówić, że się grało lepiej. W mojej ocenie graliśmy jednak lepiej, ale byliśmy nieskuteczni.
Musieliście kończyć w dziesiątkę. Czy czerwona kartka miała wpływ na wynik?
- Nie, bo miała ona miejsce w końcówce spotkania. W rewanżu pokażemy bardziej skuteczny futbol
To jak grało się na Motor Lublin Arena?
- W domu jest zawsze najlepiej. Sam jestem z Piask, 20 km od Lublina, więc to było świetne uczucie, kiedy zagrałem niemal u siebie. Myślę, że prawie całe Piaski były na tym meczu. Rzadko czuję taką presję, jak dzisiaj.
I zaliczył pan debiut na tym stadionie…
- Tak. Do Karabachu odszedłem jeszcze przed meczem z Motorem.
Jak z pana perspektywy wyglądała bramkowa akcja dla Dynama?
- To było nieporozumienie, pewnie powinienem krzyknąć, żeby obrońca wybił piłkę. On chyba nie wiedział, że ma za plecami przeciwnika. Jest jednak nowy w drużynie i jeszcze nie zgraliśmy się zbyt dobrze. Na pewno ten gol nie był wynikiem presji związanej z grą w Lublinie. Ograłem się w Europie i potrafię sobie poradzić z emocjami.
W Karabachu nastąpiło jakieś tąpnięcie? Nie zdobyliście w poprzednim sezonie mistrzostwa, teraz odpadliście z Ligi Europy.
- W tamtym sezonie nie zdobyliśmy mistrzostwa, ale awansowaliśmy do 1/16 Ligi Mistrzów. Nie mamy takich funduszy, aby mieć dwa zespoły – jeden na Ligę Mistrzów, a drugi na rozgrywki krajowe. Nic się nie wydarzyło w Karabachu i wszystko wróci do normy. To kwestia kilku tygodni. Klub nie jest zadowolony z odpadnięcia z Ligi Europy. Jest w nas jednak ciągle wiara i nie ma drastycznych kroków. Drużyna się mocno zmieniła i wszyscy potrzebujemy czasu.
Jak można porównać ligę Azerbejdżanu do ligi polskiej?
- Liga Azerbejdżanu idzie do przodu. Są kluby, które mogłyby grać w Ekstraklasie, ale są tez kluby, które występowałyby tylko w I czy II lidze. Graliśmy w Lidze Mistrzów, teraz Sabah baku ma pewną Ligę Konferencji. Ta liga naprawdę idzie do przodu.
Jest w Azerbejdżanie zainteresowanie futbolem?
- Azerowie nie żyją piłką tak jak Polacy. Na mecze Ligi Mistrzów przychodziło bardzo dużo ludzi, ale na mecze ligowe było ich już dużo mniej. Na ulicy jednak jestem rozpoznawalny. W przyszłości fajnie byłoby jeszcze zagrać w Ekstraklasie, bo na polskich stadionach jest super atmosfera.
Podczas wizyty w Lublinie miał pan czas, aby odwiedzić rodzinę?
- Niestety, nie było na to czasu.
A wraca pan z zespołem do Azerbejdżanu?
- Pomidor, nie mogę wszystkiego mówić.

Komentarze