Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Górnik Łęczna zremisował z Sandecją Nowy Sącz. Punkt nie cieszy żadnej ze stron

W pierwszym meczu piątej kolejki Betclic II Ligi Górnik Łęczna zagrał na wyjeździe z Sandecją Nowy Sącz. Oba zespoły stworzyły ciekawe widowisko zakończone remisem 1:1. Chyba nieco bardziej podziału punktów mogą żałować zielono-czarni, którzy w drugiej połowie nie wykorzystali rzutu karnego
Górnik Łęczna zremisował z Sandecją Nowy Sącz. Punkt nie cieszy żadnej ze stron

Autor: Kacper Pacocha/Górnik Łęczna

Przed pierwszym gwizdkiem sędziego ciężko było wskazać zdecydowanego faworyta, bo jak na razie oba zespoły podobnie radzą sobie w Betclic II Lidze.

Mecz znakomicie zaczął się dla Górnika, bo już po kwadransie gry goście prowadzili. Piłkę z lewej strony dośrodkował Mateusz Hołownia, a jego zagranie głową przedłużył Fryderyk Janaszek. Na „dalszym słupku” dopadł do niej Samuel Quainoo i precyzyjnym strzałem z powietrze skierował piłkę do siatki.

Po zdobyciu gola zespół trenera Jurija Szatałowa nieco się cofnął i szukał okazji w szybkich atakach. W 33 minucie niezłą okazję miał Jakub Myszor, ale uderzył niecelnie. Kilka chwil później szansę na gola miał Janaszek, ale po minięciu jednego z rywali uderzył w kolejnego z defensorów Sandecji.

Gospodarze wyszli mocno zmotywowani na drugą połowę. Już w 46 minucie strzał głową Marcela Płocicy minimalnie minął bramkę Adama Matyska. Młody bramkarz Górnika skapitulował cztery minuty później. Po błędzie Łęcznian Maciej Żurawski zagrał szybko do Patryka Kielisia, a ten będąc na 20. metrze od bramki oddał świetny strzał po ziemi i doprowadził do remisu.

Zmarnowany rzut karny

Górnik starał się szybko odpowiedzieć i w 58 minucie mógł ponownie prowadzić. Po dośrodkowaniu Pawła Jaroszyńskiego piłkę do Kamilka Kruka zgrał Janaszek. Obrońca zielono-czarnych uderzył mocno, ale w ostatniej chwili tor lotu piłki zmienił jeden z piłkarzy z Nowego Sącza. Pięć minut później goście wywalczyli rzut karny kiedy strzał Quainoo zdaniem sędziego ręką zatrzymał jeden z rywali. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Michał Walski, ale uderzył sygnalizowanie i Karol Szymkowiak zdołał sparować piłkę na słupek.

Obroniony rzut karny pobudził Sandecję, która od tamtego momentu zaczęła osiągać coraz większą przewagę. Gospodarze mieli swoje okazje, ale kiedy już byli pod bramką Matyska brakowało im precyzji. W efekcie mecz zakończył się podziałem punktów, z którego nie może być zadowolona żadna ze stron. 

W następnej kolejce Górnik podejmie na swoim stadionie Rekord Bielsko-Biała. Mecz zaplanowano na niedzielę, 30 sierpnia o godzinie 19.30.

Sandecja Nowy Sącz – Górnik Łęczna 1:1 (0:1)

Bramki: Kieliś (50) – Quainoo (15).

Sandecja: Szymkowiak – Pleśnierowicz, Słaby, Danek (66 Ogorzały), Gerstenstein, Holań, Brenkus, Żurawski (66 Kosiński), Kieliś (71 Divis), Kawała (66 Kolar), Płocica.

Górnik: Matysek – Hołownia, Jaroszyński, Kruk, Myszor, Deja, Walski (76 Rogala), Quainoo (76 Stadnicki), Janaszek (76 Novotny), Korbecki (66 Akhmedov), Antkowiak (58 Tkacz). 

Żółte kartki: Słaby, Pleśnierowicz – Janaszek, Korbecki, Walski, Deja, Hołownia.

Sędziował: Aleksander Borowiak (Poznań).

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama