Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pięć błędów w doborze stroju na siłownię, które widać po pierwszym miesiącu treningów

Pierwsze tygodnie na siłowni weryfikują strój szybciej niż jakikolwiek opis produktu. Oto pięć rzeczy, które najczęściej okazują się pomyłką, i co postawić na ich miejscu.
Pięć błędów w doborze stroju na siłownię, które widać po pierwszym miesiącu treningów

Odzież treningowa kupiona przed pierwszym wejściem do klubu rzadko przechodzi próbę czasu. Nie chodzi o jakość materiałów ani o cenę, tylko o to, że przed rozpoczęciem treningów po prostu nie wiadomo, co będzie przeszkadzać. Poniższe pięć błędów powtarza się na tyle często, że warto poznać je zawczasu.

1. Buty biegowe do przysiadu i martwego ciągu

To najczęstszy i najbardziej kosztowny błąd, bo dotyczy najdroższego elementu wyposażenia. Buty do biegania mają miękką, amortyzowaną podeszwę zaprojektowaną do pochłaniania wstrząsów przy uderzeniu pięty o podłoże.

Przy przysiadzie ze sztangą ta sama amortyzacja pracuje przeciwko ćwiczącej. Stopa zapada się w podeszwę, punkt podparcia przestaje być stabilny, a ciało instynktownie szuka równowagi zamiast skupiać się na torze ruchu. Efekt jest odwrotny do zamierzonego: więcej pracy, mniej kontroli.

Do treningu siłowego sprawdza się płaska i sztywna podeszwa. Mogą to być dedykowane buty do podnoszenia ciężarów, ale równie dobrze zwykłe trampki z płaską gumową podeszwą. Buty biegowe warto zostawić na dni z cardio.

2. Legginsy o rozmiar za duże

Intuicja podpowiada, że luźniejsze legginsy będą wygodniejsze i mniej będą prześwitywać. W praktyce działa to odwrotnie i wynika z fizyki dzianiny.

Materiał w za dużym rozmiarze układa się luźno, a przy zgięciu bioder musi rozciągnąć się na większej powierzchni w krótkim czasie. Włókna rozsuwają się bardziej niż w modelu dopasowanym, który pracuje pod równomiernym napięciem już w pozycji stojącej. Do tego dochodzi zsuwanie się w pasie, bo materiał nie napina się wystarczająco, żeby przylegać.

Rozmiar warto dobierać z obwodu talii i bioder, a nie z rozmiaru noszonego w jeansach. Rozmiarówka dzianiny z elastanem opiera się na zupełnie innym założeniu niż rozmiarówka tkanin.

3. Bawełniana koszulka

Bawełna jest przyjemna w noszeniu do momentu, w którym nasiąknie. Wtedy staje się ciężka, przykleja się do skóry i chłodzi ciało między seriami. Przy godzinnym treningu różnica względem dzianiny syntetycznej jest wyraźnie odczuwalna, szczególnie w chłodniejszej sali.

Druga kwestia dotyczy zapachu. Bawełna zatrzymuje bakterie odpowiedzialne za nieprzyjemną woń mocniej niż nowoczesne dzianiny odprowadzające wilgoć, a przy praniu w niskiej temperaturze trudniej ją z niej usunąć.

4. Ubrania oversize

Obszerna bluza na siłowni ma jedną wadę, o której rzadko się mówi. Lustro w klubie nie służy do oceniania wyglądu, tylko do kontroli techniki. W luźnym ubraniu nie widać, czy łopatki są ściągnięte, czy miednica ustawiona neutralnie, czy plecy nie zaokrąglają się przy martwym ciągu.

To ma bezpośredni wpływ na jakość treningu i na ryzyko urazu, szczególnie na etapie, gdy nawyki ruchowe jeszcze się nie utrwaliły. Dopasowany krój nie jest tu kwestią estetyki, tylko narzędziem.

Kompletując strój na siłownię warto myśleć o nim jako o zestawie, w którym każdy element ma funkcję. Dół z pełnym kryciem, góra z wsparciem dobranym do rodzaju treningu i warstwa wierzchnia na rozgrzewkę oraz drogę na zajęcia. Zestaw z jednej dzianiny ma dodatkową zaletę praktyczną: kolory faktycznie do siebie pasują, a nie tylko wyglądają podobnie na zdjęciach.

5. Biustonosz o zbyt niskim lub zbyt wysokim wsparciu

Poziom wsparcia dobiera się do rodzaju aktywności, nie do rozmiaru biustu. Przy klasycznym treningu siłowym, bez biegu i skoków, wystarczy wsparcie średnie: szerszy pas pod biustem i grubsze ramiączka. Model z mocnym usztywnieniem będzie w tym kontekście po prostu niewygodny.

Odwrotna sytuacja pojawia się przy interwałach, skakance i wejściach na skrzynię. Tam potrzebne jest wsparcie wysokie, a pas musi być szeroki na tyle, żeby przenosić obciążenie na klatkę piersiową. Napięcie w karku po treningu jest sygnałem, że całą pracę wykonywały ramiączka.

Co zrobić inaczej

Najprostsza strategia dla osób zaczynających: pierwsze trzy tygodnie ćwiczyć w tym, co jest w szafie. Nie po to, żeby oszczędzić, ale żeby dowiedzieć się, co konkretnie przeszkadza. Po miesiącu lista braków jest już oparta na doświadczeniu, a nie na przypuszczeniach.

Dopiero wtedy pierwszy zakup ma sens, bo trafia w rzeczywisty problem. Przy dwóch treningach tygodniowo wystarczą dwa komplety, przy pięciu trzy. Topów zwykle warto mieć o jeden więcej niż dołu.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama