– Jest jakiś rodzaj nowego otwarcia. Mamy plany dalekosiężne, prawie do 2029 roku i chcemy bardzo mocno zaznaczyć obecność festiwalu w mieście – mówi Janusz Opryński, dyrektor Konfrontacji Teatralnych.
Tegoroczna edycja będzie nieco bardziej kameralna niż ubiegłoroczna. Powodem są między innymi ograniczenia finansowe i kwestie związane z dostępnością dużych sal. Organizatorzy podkreślają jednak, że program jest różnorodny, a do Lublina przyjadą zarówno uznani artyści, jak i młodzi twórcy.
Teatr o tym, co dzieje się wokół nas
Hasło tegorocznych Konfrontacji brzmi „Świat zżera duszę”. To nawiązanie do spektaklu „Strach zżera duszę”, którym festiwal zostanie otwarty. Przedstawienie Teatru Śląskiego w Katowicach wykorzystuje historię znaną z filmu Rainera Wernera Fassbindera, żeby opowiedzieć o obcości i inności we współczesnej Polsce.
– Naprzeciwko nas jest wojna w Ukrainie. Społeczeństwo szuka obcych, nastroje się radykalizują. Uznanie, że ktoś jest wspólnym wrogiem, przychodzi niezwykle łatwo i szybko, a od słowa do czynu jest bardzo blisko – mówi Jacek Wakar, kurator festiwalu.
W programie znalazło się kilkanaście przedstawień. Będą chociażby „Die duch” – energetyczny spektakl ukraińskich artystek, „Smutna rzeka” Barbary Wysockiej i Michała Zadary, wracający do katastrofy ekologicznej na Odrze, a także „Szpieg z Krainy Głuchych”, czyli musical opowiadający o świecie osób głuchych.
Nie zabraknie też tematów związanych z samotnością, miłością i wykluczeniem. „Samotny mężczyzna” Teatru Ludowego w Krakowie to opowieść o miłości, stracie i odrzuceniu.
Mocnym punktem programu ma być również „Proces” – rekonstrukcja procesu Eligiusza Niewiadomskiego, zabójcy prezydenta Gabriela Narutowicza. Organizatorzy zwracają uwagę, że słowa wypowiadane w spektaklu pochodzą z autentycznych zapisów procesu, a część z nich może brzmieć zaskakująco współcześnie.
Wielkie nazwiska na lubelskich scenach
Do Lublina przyjadą Maja Ostaszewska, Jacek Poniedziałek, Adam Ferency, Tadeusz Huk, Przemysław Bluszcz, Modest Ruciński czy Agnieszka Przepiórska. Jednym z wydarzeń będzie także „Podwójne wiązanie” Nowego Teatru w Warszawie w reżyserii Katarzyny Kalwat.
Festiwal zamknie „Polanierńska próba otwarta” – spektakl Agnieszki Przepiórskiej i Anny Krysiak, przygotowywany wspólnie z Mają Kleczewską.
Organizatorzy podkreślają, że w tym roku nie udało się zmieścić w programie wszystkich planowanych przedstawień. Część z nich ma jednak trafić do Lublina w przyszłym roku.
– De facto jesteśmy umówieni na 2027 rok i możemy półgębkiem powiedzieć, że Teatr Narodowy przyjedzie do Lublina, być może nie z jednym przedstawieniem – zapowiada Wakar.
Sprzedaż biletów rusza we wtorek. Najdroższe kosztują 80 zł.
„Potrzebujemy hali kultury”
Podczas konferencji pojawił się też pomysł, który może być jednym z ważniejszych elementów kulturalnych planów Lublina na najbliższe lata. Chodzi o stworzenie dużej, elastycznej hali, w której można byłoby organizować spektakle wymagające ogromnej przestrzeni i zaplecza technicznego.
– Jestem w ekipie, która namawia prezydenta, żeby po prostu stworzyć halę kultury. Bardzo się upieramy, żeby to było na 2029 rok – mówił Opryński.
Jak tłumaczył, chodzi o przestrzeń inną niż klasyczny teatr. Taką, w której można zmieniać ustawienie widowni, sceny i całej konstrukcji w zależności od potrzeb przedstawienia.
Jako przykład podał „Rotko” Łukasza Twarkowskiego – spektakl, który w Polsce może być prezentowany tylko w odpowiednio dużej przestrzeni. Podobnych widowisk jest więcej.
– To są gigantyczne, ogromne, technicznie skomplikowane widowiska. W Polsce takich przestrzeni po prostu nie mamy – mówił Wakar.
Organizatorzy przekonują, że taka hala przydałaby się nie tylko podczas Europejskiej Stolicy Kultury 2029. Mogłaby zostać w Lublinie na lata i otworzyć miasto na wydarzenia teatralne o międzynarodowej skali.
– Gdyby po 2029 roku w Lublinie została hala kultury czy hala sztuki, byłoby to coś wspaniałego. Wtedy zjawiska klasy światowej, międzynarodowej mogą tu przyjeżdżać – przekonywał Opryński.
Tegoroczne Konfrontacje mają być więc nie tylko kolejną edycją festiwalu. Organizatorzy chcą, żeby były początkiem nowego etapu. Z jednej strony – z teatrem blisko tego, co dzieje się dziś w Polsce i na świecie. Z drugiej – z ambicją, by Lublin miał warunki do prezentowania największych teatralnych widowisk.


Komentarze